![]() |
||
Nagrywarki |
Pliki |
Dyski twarde |
Recenzje |
Księgarnia |
Biosy |
Artykuły |
Nagrywanie od A do Z |
Słownik |
FAQ
|
||
|
|||||||
| Off topic Forum poświęcone wszelkim innym tematom. |
![]() |
|
|
Opcje związane z dyskusją | Tryby wyświetlania |
|
|
|
|
#1 | |
|
..::Returned Master::..
Data rejestracji: 14.12.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 1,879
![]() |
Cytat:
poznalem siebie w lusterku (historia z zycia wzieta ktora zdarzyla sie naprawde)!!!!!
__________________
RW1: Nec 3520A - RW2: BenQ 1640 |
|
|
|
|
|
#2 | |
|
Racer
Data rejestracji: 12.11.2002
Lokalizacja: Białystok
Posty: 1,538
![]() |
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#3 | |
|
User
Data rejestracji: 25.09.2002
Posty: 3,273
![]() |
Cytat:
__________________
nie bedzie niczego |
|
|
|
|
|
#4 | |
|
Racer
Data rejestracji: 12.11.2002
Lokalizacja: Białystok
Posty: 1,538
![]() |
Cytat:
- ogólnie masakra ![]() Chociaż przynajmniej na forum można troche odreagować
|
|
|
|
|
|
#5 | |
|
Guru
Data rejestracji: 17.04.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 2,534
![]() |
Cytat:
2. tak trudno włączyć jakiś edytor i zrobić save for web ![]() 3. ... ja tego nie zorbiłem bo obrazek był z netu i myślałem że jest już save for web 4. jak będę w robocie to poprawie 5. przykro mi że musiałeś samemu to usuwac i że to zabrało twój cenny czas... 6. czy ty tak wszystkie obrazki spr. ? zawsze jesteś taki skrupulatny czy tylko w moim przypadku ?
__________________
lewap3@tlen.pl |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Guru
Data rejestracji: 17.04.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 2,534
![]() |
Zgłaszam (co byś nie musiał szukać SID), że od początku tego posta jest jeszcze kilka rys. co mają > niż 60 kb !! Chyba będziesz musiał to skorygować... powinieneś być konsekwentny...
1. 120 kb 2. 150 kb 3. 77 kb 4. jacooba zdjęcie się nie wczytuje! czyżby było za duże ? 5. 103 kb 6. 74 kb 7. 89 kb 8. zdjęcia tomgoo tesh wyrezane ? 9. brzuszki too 10. 95 kb 11. 170 kb 12. 128 kb 13. 304 kb !!!!!! <--- rekord 14. i znowu 304 kb ![]() 15. 227 kb 16. 154 kb 17. 73 kb 18. 72 kb 19. 96 kb 20. 107 kb 21. 97 kb 22. 88 kb 23. 95 kb 24. 97 kb 25. 143 kb 26 .120 kb uf! sporo tego!
__________________
lewap3@tlen.pl |
|
|
|
|
#7 |
|
Guru
Data rejestracji: 17.04.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 2,534
![]() |
Wiesz co SID ? Ten obrazek zajmowal 24kb (420x270 JPG)!!! Ale teraz okroiłem go do (specjalnie dla ciebie
) do 10 kb 8)
__________________
lewap3@tlen.pl Ostatnio zmieniany przez -Sid-The-Rat=> : 12.02.2003 o godz. 07:59 |
|
|
|
|
#8 |
|
KiNgOfOcEaN
Data rejestracji: 06.09.2002
Lokalizacja: kretowisko w centrum kraju :-)
Posty: 928
![]() |
^_^ ^_^ ^_^
|
|
|
|
|
#9 |
|
Kocham Paskudy, Świntuszę
Data rejestracji: 30.03.2002
Posty: 6,017
![]() |
jeeeeejku!
nie o to mi chodzilo mialem na mysli MASE pan na fotkach - NIE BEDE TOLEROWAL SLONI, OREK, WALENI, SMOKOW, ZAB i innych potworow... stad ogranieczenie do 62kiloGRAMOW!!!!! (tak na moje wyczulone oko) rozmiary fotek nie maja nic do rzeczy - bo modemowcy i tak juz dawno zjedli buty ze zlosci...
__________________
2 * nec 20WGX2.. o mamo.. oczy za uszy
![]() nie odpowiadam na pivy z pytaniami jak sie komus wlamac na mail [co za pomysl] i z prosba o pomoc w konfigu czegostam. te czasy sie skonczyly. |
|
|
|
|
#10 | |
|
Guru
Data rejestracji: 17.04.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 2,534
![]() |
Cytat:
^_^ ^_^ ^_^
__________________
lewap3@tlen.pl |
|
|
|
|
|
#11 |
|
..::Returned Master::..
Data rejestracji: 14.12.2002
Lokalizacja: Kłodzko
Posty: 1,879
![]() |
Misz_masz ------> ladny nowy krecik!!
![]() Masz nowego krecika wiec cos by sie zdalo wypic na ta okazje!! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() 8)
__________________
RW1: Nec 3520A - RW2: BenQ 1640 |
|
|
|
|
#12 |
|
Team Member
![]() Data rejestracji: 14.05.2002
Lokalizacja: Cheyenne Mountain Complex
Posty: 5,320
![]() ![]() ![]() |
Wypożyczalnia
Wypożyczalnia
Byłem wtedy jeszcze młody, około 17 lat, lecz już wtedy interesowała mnie erotyka, więc chodziłem do wypożyczalni i wypożyczałem filmy o tematyce związanej z moim hobby. Pewnego dnia gdy brałem najnowszą kasetę zobaczyła to dziewczyna w moim wieku, troszkę się wtedy zestresowałem, lecz ona zaczęła się uśmiechać i zaproponowała bym z nią poszedł. Odłożyłem więc kasetę na miejsce i poszedłem za tajemniczą pięknością z dużymi piersiami i cudownie podskakującym tyłeczkiem. Gdy dotarliśmy do jej pokoju usiadła na łóżku prowokacyjnie układając nogi. - Nigdy nie spałeś z kobietą? - zapytała bardzo odważnie. - Tak. - odpowiedziałem drżącym głosem. - Więc to może być twój pierwszy raz. Chcesz tego? - Oczywiście że chce. - Więc zacznij się rozbierać Posłusznie rozebrałem się do naga. Członek stał mi już na baczność jak nigdy wcześniej. - Jaki on duży. - powiedziała moja "nauczycielka" Po chwili uklękła i zaczelła stawiać mi laskę. Ssała i lizała mnie namiętnie, a potrafiła to robić, a ja stałem i dalej przyglądałem się na piękną cipkę mojej nauczycielki. Ocknąłem się i postanowiłem również się zabawić. ściągnąłem z niej majtki do końca majtki i wessałem się w jej piękną różę. Byliśmy już naprawdę nagrzani - Coś taki szybki? - Dużo się onanizowałem. Lecz mogę dużo wytrzymać. - Więc wsadź mi go tam gdzie potrzeba. Po chwili mój "Wacuś" był w jej gniazdku. Zrobiłem kilka posuwistych ruchów i poczułem ponowny napór energii. Zacząłem posuwać ją z siłą lokomotywy parowej za każdym razem dobijając aż do samego dna. Moja partnerka zaczęła się trząść - przeżyła orgazm. Gdy trochę ochłonęliśmy ona zaproponowała bym posuwał ja w kakaowe oczko. Trochę mnie to zaskoczyło i zapytałem czy to nie za dużo. Ona odpowiedziała, że to będzie również i jej "pierwszy raz". Posmarowała mi fiuta wazeliną i naprowadziła go na swój otwór. Wszedłem z impetem w jej ciasny odbyt i mocno napierałem. Dla niej to już było za dużo. Jej ciało zaczęło całe drgać a z ust wydobywał się głośny krzyk euforii. Na mnie to również podziałało, wyszedłem z tyłeczka a mojego *****a oddałem pod opiekę ust Oboje mocno jęczeliśmy lecz bardzo się opłacało - ponownie przeżyliśmy orgazm . Od tamtej pory wciąż się spotykaliśmy w wypożyczalni, do czasu aż nie została moją żoną. Dziś często razem oglądamy filmy pornograficzne i czasem w ich trakcie zabawiamy się tak jak aktorzy .
__________________
We all know how these things work, so when you hear the beep, go for it...
|
|
|
|
|
#13 |
|
Team Member
![]() Data rejestracji: 14.05.2002
Lokalizacja: Cheyenne Mountain Complex
Posty: 5,320
![]() ![]() ![]() |
Anka
Anka
Jesteś cudowną dziewczyną- powiedział. Z tego, co mówisz można wysnuć wniosek, że twój mąż tego chyba nie docenia. Gdybym ja miał taką żonę to chyba nigdy bym jej nie puścił samej do sanatorium.... Uśmiechnęła się. Nie miał wyboru-powiedziała. Dostałam skierowanie jeszcze leżąc w szpitalu. Gdyby wiedział, że ja zamiast chodzić na zabiegi, spaceruję po parku z innym mężczyzną, to bym dopiero miała... No-moja żona też nie byłaby tym zachwycona - zaśmiał się. Pójdziemy na lody? - Spytał. Chętnie - odpowiedziała. Weszli do kawiarni skąd dobiegały dźwięki muzyki. Zjedli lody, potem wypili po lampce koniaku.... Zaprosił ją do tańca. Dobrze tańczył. W jego ramionach czuła się lekka, rozluźniona... Jeszcze jedna lampka koniaku... Wieczór mijał szybko - zbliżała się godzina dziesiąta. Trzeba było wracać do sanatorium. Wcale nie miała ochoty, ale po dziesiątej zamykali drzwi wejściowe i trzeba było potem się tłumaczyć ze spóźnienia. Słuchaj- powiedział Andrzej- czy twoja współmieszkanka nadal jest nieobecna? Tak - dzwoniła do mnie wczoraj, że w tym tygodniu nie zdąży załatwić swoich spraw i że prawdopodobnie wróci dopiero po niedzieli. A czemu pytasz? Pomyślałem, że moglibyśmy kupić jakieś wino i posiedzieć jeszcze u ciebie-, co ty na to? Nie miała nic przeciwko temu. Perspektywa siedzenia samej w pokoju wcale jej nie odpowiadała a na sen było jeszcze za wcześnie. Dlaczego nie? - Powiedziała. Ale wino będziesz przemycać ty - I jeśli cię złapią to ja nie mam z tym nic wspólnego - zaśmiała się. Dobrze- biorę wszystko na siebie. Weszli do sklepu i wybrali wino. Do wina dokupili jeszcze ciastka. Zdążyli wrócić w ostatniej chwili - portier już podchodził z kluczem do drzwi. W świetlicy siedziało kilka osób przy telewizorze, z dołu słychać było klepanie piłeczki pingpongowej. Weszli na górę. Mieszkali na tym samym piętrze. Wejdę na chwilę do siebie- powiedział Andrzej. Przyjdę za piętnaście minut, dobrze? Chciałbym się wykąpać po tym upalnym dniu. Dobrze- powiedziała- ja też chętnie wezmę prysznic i przebiorę się. Rozstali się i Anka poszła do swojego pokoju. Szybko zrzuciła ubranie i weszła pod prysznic. Trochę jej się kręciło w głowie. Pomyślała, że chyba się upiła tym koniakiem. Myjąc intymne miejsca ciała przypomniała sobie powiedzenie: myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny i - wybuchnęła śmiechem. Nie miała najmniejszego zamiaru zdradzać Krzysztofa. Przecież go kocha. Andrzej jest po prostu sympatycznym kolegą, z którym miło się spędza czas. I też ma swoją żonę, którą kocha... Spłukała dokładnie mydło, szybko się wytarła i skropiła ciało perfumami. Spojrzała na zegarek- piętnaście po dziesiątej- zaraz przyjdzie Andrzej. Wyciągnęła z walizki czystą bluzkę i nowe majteczki i szybko się w nie ubrała. Potem jeszcze spódniczka... Spojrzała w lustro, poprawiła włosy. Była gotowa. Chciała jeszcze posprzątać trochę w pokoju, ale już nie zdążyła, bo usłyszała pukanie do drzwi. Proszę - powiedziała. Andrzej uchylił drzwi. Można? No pewnie, wejdź, proszę. Wszedł na palcach, przykładając palec do warg - i w tej konspiracyjnej pozie wyglądał tak zabawnie, że aż się roześmiała. Zamykaj szybko drzwi - szepnęła dostosowując się do jego konspiracyjnego zachowania.. Teraz on się roześmiał. Wszedł na palcach i zamknął drzwi. Czy zamykać na klucz? Oczywiście - przecież będziemy popełniać przestępstwo i nikt tego nie może widzieć - zaśmiała się. Andrzej wyjął z reklamówki wino i ciastka, Anka włączyła czajnik żeby zaparzyć herbatę. A to dla ciebie- usłyszała. Odwróciła się i zobaczyła bukiet kwiatów w ręce Andrzeja.. Piękne, świeże różyczki. Dosłownie ją zatkało. Skąd je masz? Są naprawdę piękne... Cicho, nic nie mów- ukradłem- powiedział. I o nic więcej nie pytaj... Nie pytała, więc... Zupełnie odruchowo, nie zastanawiając się nad tym, co robi, pocałowała go w policzek. Potem nalała wodę do wazonika i wstawiła róże. Są naprawdę prześliczne - powtórzyła - a teraz otwórz to wino - mam ochotę się broszeczką upić. Nie masz nic przeciwko temu? Nie- powiedział - mam ochotę na to samo, co ty. No to świetnie się składa tylko, że o czymś zapomnieliśmy - po prostu nie mamy kieliszków - w sanatorium takich rzeczy się nie przewiduje. Są tylko szklanki... Trudno - Nie będzie tak elegancko, ale smakuje identycznie - oboje zaczęli się śmiać. Andrzej otworzył butelkę wyjętym z kieszeni korkociągiem. Rozlał wino do szklanek.. Anka włączyła radio, znalazła nastrojową muzykę. Pełen luz.. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Czuła się wspaniale. Sączyli wino, przegryzali ciasteczkami.. Jestem ciekawa jak wygląda twoja żona? Masz może jej zdjęcie? - Spytała. Mam - odpowiedział. Chcesz obejrzeć? Oczywiście, że chcę! Wyjął z portfela zdjęcie. Wzięła je do ręki - Ładna dziewczyna - powiedziała szczerze, przyglądając się fotografii kokieteryjnie uśmiechniętej blondynki. Na pewno bardzo ją kochasz? - Spytała. Tak, to prawda... Ale kiedy siedzę tu z tobą to muszę przyznać, że są chwile, kiedy o tym zapominam... A ty kochasz swojego męża? Bardzo.-Powiedziała zupełnie szczerze. Ale ciebie bardzo lubię - dodała uśmiechem - a to pewnie nie podobałoby się ani mojemu mężowi, ani twojej żonie. Chyba masz rację - zaśmiał się Andrzej. Za to mnie się podoba! Pochylił się ku niej i z kolei on pocałował ją w policzek. Pogroziła mu palcem, chichocąc. Czuła się cudownie, lekka, rozluźniona. Było coraz później i czuła jak coraz bardziej kręci jej się w głowie.. Upiłam się - powiedziała... Ja chyba też - odpowiedział Andrzej. Nie gniewaj się, ale muszę się na chwilę położyć... Podłożył jej poduszkę pod głowę a potem sam położył się koło niej i bawił się jej włosami zawijając je na palcach. Jesteś śliczną dziewczyną - powiedział. Nieprawda, jestem brzydka - przekomarzała się - i mam zadarty nos... Wiesz, jaka jesteś naprawdę? Jaka? Przede wszystkim jesteś niemądra. W całej Krynicy nie widziałem ładniejszej dziewczyny od ciebie - szepnął i przyciągnąwszy ją lekko do siebie pocałował ją w usta. To wydało jej się tak naturalne, że nie zaprotestowała. Rozchyliła usta, czuła przyjemne podniecenie. Zaczęła oddawać pocałunki. W pewnym momencie jakby się ocknęła. Nie powinniśmy tego robić- szepnęła, odrywając się od niego - przecież kochasz swoją żonę... A ja kocham męża... Masz rację - szepnął - wiem o tym tak samo jak ty, ale.... To takie przyjemne... I - mój Boże - w końcu nie robimy przecież nic złego... Nie jestem tego taka pewna - szepnęła - gdyby twoja żona albo mój mąż widzieli, co robimy to z całą pewnością byliby innego zdania... I boję się, że to się może źle skończyć... Nie bój się - oboje będziemy o tym pamiętać, żeby nie posunąć się za daleko... Nie wierzę ci - powiedziała, coraz bardziej podniecona. Ani sobie - dodała zdławionym głosem. Powinieneś już pójść.... Ale on nie odchodził a ona nadal leżała w jego ramionach i było jej dobrze... Zrobiło się ciemno... Jego ręce błądziły po jej ciele, dotykając poprzez bluzkę jej piersi, ramion. Brzucha...... Przestań, proszę....Szepnęła. Proszę cię... - Powtórzyła zdławionym głosem. Coraz bardziej kręciło się jej w głowie a jednocześnie odczuwała coraz większe podniecenie. Idź już, proszę... Jego pocałunki sprawiały jej niezwykłą przyjemność... Naprawdę powinieneś już iść! Szeptała... Nie, nie rób tego.. Proszę cię... Czuła jak on ją rozbiera, ale nie miała siły by protestować.. Nie...proszę cię... nie... szeptała... Przestań... Ja nie chcę zdradzać swojego męża... Wiem o tym, maleńka... szeptał jej do ucha. Ja też nie chcę zdradzić żony. I nie będziemy ich zdradzać... Ale my jesteśmy tak blisko siebie... a oni są tak daleko... Nie musimy ich zdradzać. Ale możemy być blisko siebie... Jest mi z tobą tak dobrze... I przecież tobie też jest ze mną dobrze - przyznaj się... Powiedz że tak jest... Powiedz, proszę... O Boże - szepnęła - przecież dobrze wiesz że tak właśnie jest ! Gdyby było inaczej , nie byłabym tu z tobą... Ale ja naprawdę nie chcę zdradzić męża. Nie bój się maleńka - szeptał. Nie będziemy ich zdradzać... To co robimy to nie jest jeszcze zdrada... Jest pewna granica której nie powinniśmy przekroczyć i oboje będziemy o tym pamiętać... Dobrze, maleńka? Nie wiem... Wcale ci nie wierzę... tylko tak mówisz... Boję się że o tym zapomnimy... Nie wierzę ci... Nie bój się, kochana... Będę się tylko pieścił - to nie jest jeszcze zdrada. Przecież oboje tego pragniemy... Ty też - przyznaj się... Ty też chcesz żebym cię pieścił, prawda?.... Nie wiem , szepnęła - o Boże - nie wiem... Chyba tak... Ale jestem pijana i boję się że na tym się nie skończy... Że będziesz chciał się ze mną kochać a ja nie potrafię ci się oprzeć... I że ja też ... Co ty też, maleńka? Że... że... ja też będę tego chciała... Że nie potrafię ci odmówić... Nie bój się - oboje będziemy o tym pamiętać żeby nie posunąć się za daleko - powtórzył. Pragnę cię tylko rozebrać i pieścić.... Boże, jesteś taka śliczna... Chcę cię całować... Całą, całą... Nie bój się, maleńka - nie zrobię ci żadnej krzywdy. Chcę cię tylko pieścić... i całować.... Twoje piersi , twój brzuszek , twoje stópki... To też,... to też powinnaś zdjąć. Chcę się tulić do ciebie, czuć cię całą, całą... Mówiąc to nie przestawał jej rozbierać a ona była już prawie naga. Nie, proszę cię - ja się wstydzę... Bardzo cię proszę.. Nie zdejmuj mi wszystkiego... Ja naprawdę się wstydzę... i.... jeśli już musimy się całkiem rozebrać to chociaż zgaś światło, proszę cię... Dobrze, maleńka... Wyciągnął rękę i sięgnął do wyłącznika. Przekręcił kontakt. Zrobiło się ciemno ale jednak nie tak do końca... Na ulicy świeciła się latarnia.. A pozatym była pełnia księżyca... Ściągając jej majteczki widział jej płaski brzuch, szczupłe biodra i pełne uda... I ciemny trójkąt gęstych włosów na jej łonie. Dygotała gwałtownie , wpijając palce się w jego ramiona... Całował jej brzuch i gładkie jak jedwab uda. Delikatnie rozsunął zaciśnięte kolana dziewczyny i wtulił twarz w jej łono. Oburącz pieścił jej nagie piersi a jednocześnie jego usta spijały kwaskowy nektar z rozchylonej szpary sromowej. Była bardzo mokra i bardzo śliska... I okropnie podniecona. Czuł jak jej ciało dygoce w jego ramionach. Nie bój się- szeptał - nie bój się... Strasznie cię pragnę ale będę cię tylko pieścił. I całował.. Tak jak ci obiecałem. Nic więcej, przysięgam... Chcesz żebym to robił? Powiedz, proszę... Chcesz tego ? Tak- szepnęła. O Boże, tak... A ja mogę się też rozebrać? Tak , skinęła tylko głową bo zaschło jej zupełnie w gardle... Andrzej oderwał się od niej na chwilę, kilkoma ruchami rozpiął koszulę i spodnie. Ściągnął wszystko z siebie i rzucił na podłogę. Przez chwilę widziała jego nagość i sterczący do góry fallus.... Przytuliła go do siebie, a on wtulił usta w jej wargi, przywarł nagimi piersiami do jej nagich , nabrzmiałych piersi. Miał ogromną erekcję i nie ukrywał tego. Jego nagi brzuch przylgnął do jej nagiego brzucha a jego wyprężony penis pulsował pomiędzy jej udami, czuła go bardzo mocno, był tuż tuż - w pobliżu jej łona... Delikatnie ścisnęła go udami i czuła jego wyprężoną twardość która była niemym hołdem złożonym jej kobiecości... Jesteś piękna , cudowna... szeptał. ... Jego język poruszał się w jej ustach, jego ręce pieściły jej nabrzmiałe sutki. Leżeli na boku, jedno obok drugiego, bardzo blisko siebie. Lewą ręką pieścił jej piersi, prawą wsunął pomiędzy jej uda, rozchylił palcami nabrzmiałe wargi sromowe, ucisnął twardą , obrzmiałą łechtaczkę dziewczyny. Była niezwykle duża, wystawała mocno spomiędzy wilgotnych warg sromowych... Czuł jak bardzo jest podniecona. Jesteś samą kobiecością.- szeptał - Samą esencją kobiecości. I jesteś piękna. I pragnę cię tak bardzo jak nigdy jeszcze nikogo nie pragnąłem , tak bardzo że nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. A ona słysząc jego słowa była jeszcze bardziej podniecona... Pieścił wilgotny , rozchylony srom dziewczyny, drażnił palcami łechtaczkę , raz po raz wsuwał palec w ciasną, wilgotną dziurkę prowadzącą w głąb jej ciała a ona oddychała głośno i szybko, coraz głośniej i coraz szybciej... Powoli obrócił ją na plecy i wsunął się na nią, kolanami rozsunął jej uda... Nie bój się - szepnął - nic nie zrobię , obiecuję , będę cię tylko dotykał , nic więcej... O tak , właśnie tak... Widzisz jakie to przyjemne, prawda? O Boże , jak cudownie, cudownie... O Boże , jesteś taka śliska w środku, taka cudowna ! Wyprężonym członkiem gładził jej srom, naciskał na łechtaczkę, ostrożnie wsuwał obrzmiałą główkę prącia w ciasny i wilgotny przedsionek pochwy, cofał się i znów napierał by za moment znów się cofnąć. Jesteś tam taka miękka i taka ciasna zarazem - szeptał a ona dygotała i jęczała z rozkoszy. W końcu doprowadził ją do orgazmu. Szlochając zacisnęła gwałtownie uda, wpiła kurczowo palce w jego ramiona, przywarła do niego mocno całym swoim ciałem. O Boże...och!... o Boże , o mój Boże- jęczała.. Tak mi dobrze, o Boże , tak cudownie.. Objęła go z całej siły, dysząc ciężko. Rozkoszne dreszcze przepływały przez jej lędźwia, przez piersi, przez obrzmiałe łono. Omdlewała z rozkoszy... To było cudowne- wyszeptała... I ty też byłeś cudowny. Nawet nie wiesz jak bardzo. I jak bardzo jestem ci wdzięczna że nie wykorzystałeś sytuacji i nie zrobiłeś tego co mogłeś bez trudu zrobić... I wcale nie dlatego ci jestem wdzięczna że tego nie zrobiłeś ale... dlatego że mogę ci ufać... W pewnej chwili sięgnęła nieśmiało ręką w dół i objęła palcami jego wyprężony ciągle członek... Jesteś bardzo kochany- powiedziała zdławionym głosem. A On jest taki duży i taki twardy! I wiem jak bardzo mnie pragnąłeś.... Ja też cię pragnęłam I teraz mogę ci powiedzieć że chciałam żebyś to zrobił... Bardzo cię pragnęłam i nadal cię pragnę. I - chyba musimy to zrobić... szepnęła - wiem że nie powinniśmy , ale jeśli tego nie zrobimy to całe życie będziemy tego oboje żałować... . On jest taki duży i taki twardy.... Chcę go poczuć w sobie... Chcę żebyś zaraz wszedł nim we mnie i zrobił mi to co mężczyzna robi kobiecie kiedy ją pragnie... Zrób to zaraz! Chcesz tego? Tak - powiedział - tak... dobrze wiesz, jak bardzo.. Wiem, szepnęła - wiem... i czuję to... Rozchyliła kolana a on uniósł się nad nią i włożył wyprężony i twardy jak kamień członek między jej nabrzmiałe , rozkosznie śliskie , miękkie i bardzo wilgotne wargi sromowe. Powoli zagłębił się w mokrą i ciasną pochwę która szczelnie otuliła go swoim jedwabistym uściskiem... Wstrzymując oddech i dygocąc na całym ciele objęła go kurczowo . Wszedł w nią głęboko, do samego końca... Bardzo cię pragnę - powiedział zdławionym głosem. Ja też cię pragnę szepnęła... Czuję cię tak bardzo mocno w sobie - jesteś cudowny, cudowny... Nigdy w życiu nie było mi tak dobrze... Poruszaj się, poruszaj się, najdroższy... O tak.. Właśnie, tak... tak.!.. Oh, jesteś cudowny!!!... O Boże, maleńka , jak mi dobrze , jak dobrze - szeptał poruszając lędźwiami . Kocham cię... Bardzo, bardzo... Obejmując kurczowo jej pośladki raz po raz przenikał w gorące, rozkosznie śliskie wnętrze jej ciała. Cudownie , cudownie, o Boże, jak cudownie- jęczała. Poruszała się wraz z nim zgodnym rytmem, raz po raz wybiegając mu naprzeciw. Nagle skurczyła się, zamarła w bezruchu, poczuła rozkoszny dreszcz w lędźwiach: Teraz- powiedziała zachrypniętym nagle głosem- teraz, najdroższy , o Boże, teraz!... Skończ już... skończ!!!... Tak , tak !!! . Poczuła gorący strumień nasienia tryskający gwałtownie w głąb jej ciała... Oplotła nogami jego nogi, przytrzymała go z całej siły , nie pozwoliła się wycofać. Stało się to co miało się stać.... Dreszcze rozkoszy przenikały na wskroś ich splecione z sobą ciała a jego nasienie zamierającym strumieniem wpływało w głąb jej pochwy.
__________________
We all know how these things work, so when you hear the beep, go for it...
|
|
|
|
|
#14 |
|
Team Member
![]() Data rejestracji: 14.05.2002
Lokalizacja: Cheyenne Mountain Complex
Posty: 5,320
![]() ![]() ![]() |
Alicja
Była piękna, słoneczna i bezwietrzna pogoda. Wypłynąłem łodzią na środek jeziora. Odłożyłem wiosła i położyłem się na plecach. Twarz zakryłem koszulką. Słyszałem jedynie leciutki poszum fal uderzających o burtę. Czułem się wspaniale. Pełny relaks. Starałem się o niczym nie myśleć. Nie wiem, ile czasu upłynęło, gdy nagle usłyszałem jakiś głos: - Hej! hej! Odsunąłem koszulkę i uniosłem głowę. Głos dochodził gdzieś z brzegu. Spojrzałem w tamtą stronę. Zobaczyłem kobiecą sylwetkę. Byłem od niej w odległości około dwustu metrów. Kobieta machała do mnie ręką. Podpłynąłem bliżej. Uroda nieznajomej miała w sobie coś niezwykle pociągającego. Czarne włosy, ciemna cera, kształtna figura, a przede wszystkim uśmiech i spojrzenie składały się na tę całość, wobec której żaden mężczyzna nie może być obojętny. Jej powabnie zaokrąglone kształty świadczyły, że była już w pełni rozwiniętą kobietą. Mogła mieć nie więcej niż trzydzieści lat. Patrzyłem jak urzeczony. Im bardziej się do niej przybliżałem, tym bardziej uczucie to wzrastało. - Dzień dobry! - powiedziała, gdy byłem już przy brzegu. - Czy mógłby mnie pan przewieźć na drugą stronę jeziora? - Ależ ... oczywiście ... proszę bardzo ... - wymamrotałem, starając się bezskutecznie opanować uczucie podniecenia. Zdjęła sandały i weszła do wody. Stojąc już przy burcie, podała mi rękę. - Mam na imię Alicja - powiedziała. Pomogłem jej wejść do łodzi. Z wrażenia zapomniałem się przedstawić. - A pan? - zapytała, siadając na ławeczce naprzeciwko mnie. - Krzysztof. Kilkoma pociągnięciami wioseł wyprowadziłem łódź na jezioro. Do drugiego brzegu było jakieś półtora kilometra. - Dlaczego tak blisko? - westchnąłem w myślach. - Czy to jezioro nie mogłoby być szersze? Każde pchnięcie wioseł przybliża mnie do tamtego brzegu. Czy będzie on również kresem tej nieoczekiwanej przygody? Co powinienem zrobić, by nasza znajomość nie zakończyła się na tym krótkim rejsie przez jezioro? Nie chciałem być nachalny. Byłem pod tak wielkim wrażeniem jej urody, że nie mogłem zdobyć się nawet na próbę jakiegoś flirtu. Ściskałem mocno rękojeści wioseł i pracowałem rytmicznie, choć jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że w ten sposób przyspieszam kres tej przygody. - Panie Krzysztofie - odezwała się po chwili - nic pan nie mówi. Czemu jest pan taki zamyślony? Przeszkodziłam w czymś ? ... - Ależ nie. Przyszła mi tylko do głowy ta zagadka, jak przewieźć jedną łodzią wilka, owcę i kapustę... - próbowałem żartować. Zaśmiała się. - Czy mnie uważa pan za wilka? A może za owcę lub kapustę? - Ależ, pani Alicjo... Jeszcze bardziej nacisnąłem na wiosła. - Nie musi pan się tak męczyć, panie Krzysztofie - powiedziała. - A może nie ma pan czasu i dlatego tak się spieszy? - Ależ nie, jestem tu na wczasach. - Tu jest tak uroczo. Taki spokój. Jeśli o mnie chodzi, to nie musimy się wcale spieszyć.Czy nie miałby pan nic przeciwko temu, gdybym się rozebrała? Z wrażenia przestałem wiosłować. - Ależ ... proszę ... oczywiście ... - wymamrotałem. Zdjęła bluzkę i spódnicę. Następnie, patrząc mi przy tym w oczy i uśmiechając jak Gioconda, sięgnęła do zapięcia stanika... Po chwili jej pełne i jędrne piersi kąpały się w blasku słońca. Moje osłupienie wzrosło jeszcze bardziej, gdy z tym samym spojrzeniem i uśmiechem zdjęła majteczki. Następnie zanurzyła rękę w wodzie, po czym przeciągnęła mokrą dłonią po swojej muszelce. - Mam pomysł - powiedziała. - Czy moglibyśmy zamienić się miejscami? Kiwnąłem potakująco głową. Gdy zbliżyłem się do niej, jej zapach wypełnił moje nozdrza.Usiadła i rozchyliła nogi, jej ręce trzymały rękojeści wioseł, ale nie wykonywały żadnego ruchu. Zamknęła oczy. Nie mogłem się opanować. Przysunąłem się do niej i położyłem głowę między rozchylone, gorące uda... Zacząłem delikatnie pieścić jej muszelkę, najpierw palcami, a następnie językiem. Czułem, jak jej łechtaczka twardnieje, a wagina robi się coraz bardziej wilgotna. Moje ruchy językiem stały się szybsze i bardziej rytmiczne. Słyszałem jej głośny, przyspieszony oddech. W pewnym momencie puściła wiosła i chwyciła mnie za głowę, wydając przy tym jęk rozkoszy. Leżeliśmy tak przez kilka minut. Łódź dryfowała na środku jeziora. Mój stwardniały, przygnieciony do podłogi penis rozpierał szorty. - Zmiana - powiedziała krótko. Powróciłem do wioseł. Teraz ona pochyliła się nad moim podbrzuszem. Poczułem jej ciepły oddech. Położyła swą dłoń na mych piersiach i zaczęła powoli przesuwać ją w dół, bawiąc się lekko kosmykami mego owłosienia. Gdy dojechała do szortów, odpięła wszystkie guziki i uwolniła z nich naprężonego penisa. Ujęła go prawą ręką, jakby chciała zmierzyć jego wielkość. - Już dawno mi tak nie stał - pomyślałem. Kilka razy poruszyła zaciśniętą dłonią w górę i w dół. Następnie odsłoniła nabrzmiałą żołądź i zaczęła wodzić po niej językiem. Myślałem, że eksploduję. Starałem się jednak powstrzymać, gdyż chciałem, by chwila ta trwała jak najdłużej. - Jak to dobrze - przemknęło mi przez myśl - że wczoraj zrobiłem to własną ręką. Podniecenie jednak rosło i coraz trudniej było mi powstrzymywać kumulujące się napięcie. Gdy poczułem, że bierze mojego penisa w usta, a jej wargi obejmują ciasno jego obwód i wykonują rytmiczne ruchy, straciłem wszelką kontrolę. Ciałem moim wstrząsnął dreszcz rozkoszy. Wyprężyłem się cały i wystrzeliłem. Przyjęła cały ładunek. Trzymając żołądź w ustach, ścisnęła ręką nasadę penisa, jakby chciała wydobyć ze niego jeszcze więcej życiodajnego płynu. Drugą ręką wędrowała po moim brzuchu. Zdawało mi się, że tracę przytomność. * * * Po chwili do mojej świadomości dotarło, że ktoś woła. Przebudziłem się. Byłem w łodzi sam. Szorty miałem zlane spermą. Otworzyłem oczy i zsunąłem z twarzy koszulkę. Spojrzałem w stronę, z której dochodziło wołanie. Na brzegu stała młoda kobieta i machała do mnie ręką. - Hej, hej! Podpłynąłem bliżej. - Dzień dobry! Czy mógłby mnie pan przewieźć na drugi brzeg? Bardzo pana proszę...
__________________
We all know how these things work, so when you hear the beep, go for it...
|
|
|
|
|
#15 |
|
Team Member
![]() Data rejestracji: 14.05.2002
Lokalizacja: Cheyenne Mountain Complex
Posty: 5,320
![]() ![]() ![]() |
Fatalna pogoda
Gdy dochodzili do schroniska w Karpaczu zapadał zmierzch pogłębiony niskimi, burzowymi chmurami. Mężczyzna niecierpliwie oglądał się na idącą z tyłu dziewczynę.
- Anka pospiesz się - zawołał - spójrz na niebo! Dziewczyna uśmiechnęła się z wysiłkiem. Wędrowali już kilka godzin i jej siły coraz bardziej się wyczerpywały. Pasy plecaka boleśnie ugniatał ramiona. Westchnęła z ulgą, gdy za wzniesieniem, nie dalej niż o sto metrów ukazało się schronisko. Ledwie dotarli do masywnych drzwi, a już ciężkie krople deszczu zaszumiały w powietrzu. W jasnym, oświetlonym żyrandolem holu było przytulnie i ciepło. Formalności nie trwały długo i uśmiechnięty recepcjonista wręczył im klucz. Niemal biegiem ruszyli na piętro. Po wejściu do pokoju, dziewczyna od razu padła w ubraniu na łóżko. - Mój Boże - westchnęła - ale mnie wykończyłeś. Czy naprawdę trzeba było.... - A co ? Wolałbyś być tam teraz ? - Marek wskazał na okno, za którym deszcz niemal całkowicie zasłaniał widok. Ukląkł obok łóżka i złożył na policzku dziewczyny delikatny pocałunek. - Uhmmmm... - Anka zarzuciła mu ręce na szyję - Dobrze już, ty potworze. Chodźmy na kolację. Nasyceni i ociężali po dobrym jedzeniu, sączyli wino. Marek patrzył przez stół na siedzącą dziewczynę i po raz któryś z rzędu zadawał sobie pytanie, dlaczego u diabła tak się zaangażował we flirt z tą małą. Poznał ją przed tygodniem w pubie i po kilku dniach zaprosił ją na wspólną wspinaczkę po górach, nic w gruncie rzeczy nic o niej nie wiedząc.Była niewątpliwie ładna: ciemnoblond włosy miękko spływające na ramiona, okazała delikatna twarz, w której przede wszystkim zauważało się oczy. Ciemnobłękitne, niemal nienaturalnie duże, zawsze były szeroko otwarte, czasami nakrywała je powiekami o długich rzęsach. Małe, ale wydatne usta były trochę rozchylone, co nadawało jej wygląd dziewczynki, obserwującej jakieś interesujące zjawisko.Przez tych kilka dni, gdy byli razem, zachowywali się w stosunku siebie jak koledzy - no może trochę czułostek, ale wszystko w normie. Nie broniła się, kiedy ją głaskał czy całował w policzek, ale nie dawała odczuć, że chciałaby czegoś więcej. Zresztą przebywali dotąd w warunkach, które nie pozwalały na większą intymność. Dopiero dzisiaj mieli pokój tylko dla siebie. Jednym haustem dopił resztę wina i wstał. - Chodźmy! Podniosła się bez słowa. Idąc po schodach przytulił ją do siebie, za co obdarzyła go gorącym, zmysłowym uśmiechem. W pokoju na ogromnym kominku paliły się już wielkie kłody drewna. Marek zgasił światło i pokój zalał migotliwy blask ognia, budząc tysiące cieni na ścianach i podłodze. Za oknem oślepiająco błysnęło i przetoczył się głuchy pomruk gromu. Stanęli na środku pokoju przytuleni, nagle całkowicie onieśmieleni sobą. - Wiesz... - dwa głosy zabrzmiały jak jeden i oboje wybuchnęli śmiechem. Napięcie, które oboje odczuwali ulotniło się. - No dobrze - powiedział Marek - Kto pierwszy pod prysznic? - Ja! - Anka tak szybko zniknęła za drzwiami łazienki, że nim się zorientował już jej nie było. Usiadł w fotelu i zapalił papierosa nasłuchując szumu wody za grubą taflą mlecznego szkła. Za oknem błyskało się coraz częściej, burza zbliżała się. Drzwi do łazienki uchyliły się ostrożnie i jasna główka Ani ukazała się w szparze. Dziewczyna omiotła wzrokiem pokój, zdziwiona, że nigdzie nie widać Marka. Wyszła owinięta ciasno szerokim ręcznikiem przytrzymując jego końce na piersiach. - Marek? - jej głos zabrzmiał niepewnie. Nagle na jej ramionach spoczęły mocne dłonie, a gorące usta wpiły się w odsłoniętą szyję. Krzyknęła z przestrachu. - Potwór..... niedobry, nie chcę cię... - szamotała się w jego ramionach - idź sobie... - Dobrze, dobrze - chłopiec śmiał się zadowolony z udanego żartu. Zniknął za drzwiami łazienki. Stojąc pod gorącym strumieniem wody usłyszał stłumione hałasy w pokoju. Co ta mała tam wyprawia? Szybko dokończył mycia i założywszy slipki wszedł do pokoju. Od tego co zobaczył zaparło mu dech. Łóżka stojące dotąd pod przeciwległymi ścianami, teraz zsunięte były razem tworząc ogromne łoże, po którym można było fikać koziołki bez obawy wypadnięcia na podłogę. Ania w niebieskiej jedwabnej piżamie leżała pod zakrywającą ją do połowy kołdrą . Jej szeroko otwarte oczy utkwione były w mężczyźnie z wyrazem oczu ptaka wpatrującego się w węża. Marek wślizgnął się pod kołdrę i mocno objął to ciało, którego pragnął coraz mocniej. Przytuliła się do niego bez oporu, jej palce lekko głaskały kark mężczyzny. Odszukał chciwymi wargami usta Ani i wpił się w nie głęboko, niemal boleśnie. Jedną ręką obejmował jej plecy, a drugą niecierpliwie rozpinał guziki piżamy. Lekki śliski jedwab zsunął się z jej ramion i dłoń Marka dotknęła ciepłej, sprężystej piersi. Pod palcami wyczuwał sztywną brodawkę sutka, pocierał ją lekko rozkoszując się jej wielkością i twardością. Odchylił się w tyłby móc objąć wzrokiem jej odsłonięte piersi. Były zaskakująco pełne przy tej delikatnej twarzy, ciężko opadały pod swoim ciężarem na boki. - Cudownie - wyszeptał cicho. Wtulił w nie twarz. Oszołomił go zapach jej ciała, słodki, odurzający, podniecający aż do bólu. Koniuszkiem języka szybko, rytmicznie lizał sterczącą brodawkę, aż oddech Ani stał się szybki i urwany. Otworzył szerzej usta obejmując nimi cały różowo brunatny sutek i ssał go mocno, powoli, powoli ... a tymczasem ręką ściągnął z bioder dziewczyny spodnie piżamy. Odrzucił jedwabną szmatkę i usiadł. Nagie dziewczęce ciało widniało przed nim w całej okazałości. Jego oczy prześlizgiwały się od piersi, przez płaski brzuch, do ciemnego trójkąta łona i dalej wzdłuż smukłych ud aż do kształtnych stóp. "Mój Boże" - pomyślał - "co za piękne ciało". Dziewczyna leżała z zamkniętymi oczami, jakby wstydząc się błądzącego po niej wzroku, ale nie usiłowała ukryć swej nagości. Marek znów pochylił się nad nią całując jej czoło, oczy, usta, szyję, a jego ręka spoczęła na jedwabistej skórze ud, które pod tym dotknięciem rozchyliły się posłusznie. Przesuwał dłonią po ich niewiarygodnie delikatnym wnętrzu, wyżej, coraz wyżej, aż palce wplątały się w miękkie futerko łona. Nakrył dłonią jej miłosną muszelkę i pocierał ją lekko. Anna oddychała coraz szybciej. Głowa Marka spoczywała teraz na jej brzuchu, język pieścił zagłębienie pępka. Po chwili przesunął ją jeszcze niżej, aż jego usta dotknęły włosów łona. Zsunął się jeszcze, jego głowa znalazła się między udami Anki i wierzchem dłoni wypchnął jej nogi w górę. Obejmowały teraz jego głowę, a miękkie stopy spoczęły na jego plecach. Przed nim, rozchylona widniała tajemnicza grota o różowych ściankach, pokrytych perełkami rosy. Zaczął całować delikatnie wargi łona, zagłębiał język w miejscu gdzie uda się łączą, aż w końcu jednym potężnym pchnięciem języka dotarł do ukrytego w głębi koralika - tej najwrażliwszej, dającej kobiecie najwięcej rozkoszy części ciała. Uda Ani zamknęły jego głowę jak w kleszczach, jej biodra uniosły się i tak już trwały, podczas gdy język Marka przemykał się drażniąco w jej różowym wnętrzu, a dłonie pieściły twarde pośladki. Ania jęczała głośno, coraz głośniej, aż wreszcie w orgiastycznym spazmie uwolniła jego głowę spomiędzy swoich ud i przetoczyła się na bok. Marek położył się obok niej chcąc ją objąć, ale wyśliznęła się i pchnęła obracając go na wznak. Przywarła głową do twardego brzucha mężczyzny, a jej ręka zsunęła się niżej, wślizgując się pod gumkę slipek, aż dotknęła gorącego, twardego penisa. Pomagając sobie drugą ręką zepchnęła slipy nisko na uda Marka. Był teraz w jej ręce, twardy, drgający od tętniącej w nim krwi, sterczący jak nawoskowany słup. Schyliła głowę i czubkiem języka poczęła przesuwać po purpurowej głowicy, ręką jednocześnie ściskając jego nasadę, zwalniając czasem ucisk by za chwilę zewrzeć znów palce z całej mocy.Oddychając ciężko włożyła go sobie głęboko w usta, aż delikatna jak atłas głowica członka oparła się o jej podniebienie. Jej język szalał teraz w ciasnej zamkniętej przestrzeni masując gorące, pulsujące jak żywe stworzenie ciało. Marek chwycił ją za ramiona, ale wyrwała się i zeskoczyła z łóżka. Pociągnęła go za sobą przed kominek, na rozłożony tam miękki dywan. Położyła się na plecach rozwierając szeroko uda . - Chodź ! - powiedziała ochryple bierz mnie ... mocno ... mocno... Klęknął między rozwartymi udami podziwiając rozchyloną niby płatki kwiatu muszelkę jednocześnie pocierając swojego generała dłonią, by nadać mu jeszcze większą sztywność. - Aaaach... - sapnęła, gdy wszedł w nią mocno, jednym pchnięciem docierając do najtajniejszych zakątków jej wnętrza. Uniosła nogi jeszcze wyżej i zarzuciła je na ramiona Marka. Jego ręce przesunęły się pod pośladki Ani i chwyciły je mocno. Przytrzymując ją unieruchomioną, zagłębiał się w nią ostrymi rzutami bioder, coraz szybciej i szybciej. Jej ciało otwierało się przed nim przyjmując z poddaniem twardego penisa i zamykało szczelnie gdy się cofał, jakby pragnąc go zatrzymać. Jej wnętrze o atłasowej gładkości było palące i śliskie. Marek poruszał się coraz szybciej, coraz gwałtowniej, aż wreszcie ze stłumionymi jękami wtrysnął do jej wnętrz palący strumień swej namiętności i opadł drżący na jej ciało...... Trwali przy sobie w milczeniu, przytuleni, zasłuchani w deszcz i w siebie. Marek podniósł głowę i spojrzał na dziewczynę. Spał a na jej ustach rysował się delikatny, cudowny uśmiech kobiety nasyconej i szczęśliwej....
__________________
We all know how these things work, so when you hear the beep, go for it...
|
|
|
![]() |
|
|