![]() |
Dlatego na czas Euro 2012 wprowadzi się dla nas ruch tylko pieszy i konny(gdyż konie spokojnie mogą się poruszać stepami,polami,łąkami i lasami ):D
I już nie będą potrzebne autostrady i drogi ekspresowe:) |
Nie mieliśmy szans zdążyć na Euro.
Owszem zrobić by sie to dało. Oczywiście że by sie dało. Ale nie tu! Wymagałoby to bowiem od naszego państwa sprawnego działania dużo powyżej jego zwyczajnej efektywności. Tu kilometr autostrady kładzie sie latami, jak więc mogliśmy zdążyć? Jeżeli ocenimy sprawność naszych rządzących (i innych ludzi powiązanych z tym przedsięwzięciem) na optymistyczne 1-2%, to potrzebowalibyśmy z 60%, a moze nawet więcej ;) Przeciez EURO to coś dużo większego niż równy odcinek asfaltu. Z reszta autostrady wchodzą też pod "projekt euro" aby kibice mogli dojechać na miejsce. Od lat jeździmy po dziurawych autostradach. Wczoraj jadąc objazdem w okolicach Bogdaniki wpadliśmy w taką dziurę że myślałem że nam koła urwało. I to przy prędkości 60km/h bo szybciej jechać sie nie dało. Drogi wyglądają tam jak po wojnie. I tak jest tam od lat. Więc jak mogliśmy uwierzyć że nagle to sie zmieni? Ja nie mam złudzeń że w najbliższym czasie powiedzmy 10 lat będę jeździł dobrymi drogami. Nawet ekspresowymi. Czasem od biedy coś powstanie ze środków unijnych ale na tym koniec! Nie będzie cudów Tuskowych ani żadnych innych. W Lublinie od 30 lat chyba mamy "Teatr w Budowie". Puste mury bez okien, jak żyje nie widziałem żeby ktoś coś tam robił. Myśle że na budowe stadionu potrzebowalibyśmy jakieś 500 lat. Poważnie. I jakieś 100 lat na podstawowe autostrady. Także na EURO 3012 może mamy jeszcze szanse. Wiecie co? Ja sądze że FIFA dobrze wie że nie zdążymy i mają plany przekazania imprezy komu innemu. Ale jeszcze nie teraz. Teraz sie oburzymy i "rozkażemy" rządzącym wziąć sie do dzieła. A wiadomo przecież rząd Tuska jest super i jest cudownie i tak ma zostać ;) Gdzieś czytałem że Brytyjczycy jakoś swój stadion budowali 4 lata. Od razu wzieli sie z kopyta do roboty a i tak ledwo zdążyli. A my chcieliśmy zdążyć w 5, z tego rok zastanawialiśmy sie gdzie on właściwie będzie... PS może to i lepiej bo to mniejszy wstyd będzie, a zagraniczni turyści mogliby zostać zmuszeni przez naszych rodaków do wracania na piechote ;) |
Da się. Ale da się również bez Euro, tylko z dobrą organizacją, chęcią i odpowiednimi ludźmi na odpowiednich miejscach. U nas nie ma żadnego z tych czynników i żadna impreza tego nie zmieni.
|
Dla mnie tez to bylo oczywiste ze z tego bedzie wielka kompromitacja. Polska to zascianek jezeli chodzi o infrastrukture i nie da sie nagle zbudowac wszystkiego.
Mozna sobie wyobrazic ile lapowek poszlo na przetragi bo glownie o to w tym chodzilo. Kiedy PO zamienilo PIS na stolkach to uniewaznilo wszystkie przetragi zeby sami mogli sie nachapac. |
|
Jak Ciapek zakładał ten temat (a właściwie i wcześniej) byłem całkowicie pewien, że nie mamy najmniejszych szans ze zdążeniem do przygotowania się do takiej imprezy. W międzyczasie.. tylko się w tym upewniłem, zresztą zostało to już wielokrotnie oficjalnie potwierdzone poprzez wycofanie się z bardzo wielu wcześniej planowanych inwestycji. Na dobrą sprawę na ten moment to ja nie wiem, czy cokolwiek poza stadionami jeszcze jest robione, a ja widać i te stają powoli pod znakiem zapytania.
|
Jak Ciapek ten temat zakladal w 2007 to myslalem ze go pokrecilo.
Teraz zmienilem zdanie |
A już się wydawało, że chociaż stadiony są pewne... :sciana:
Euro 2012 we Wrocławiu pod znakiem zapytania Cytat:
|
Jednostki wywrotwe :)
|
|
Cytat:
Zwłaszcza widząc, jak staje się całkowicie sparaliżowany podczas maratonu, kiedy przyjeżdża do niego dodatkowych kilka (a nie kilkadziesiąt) tysięcy ludzi i który odbywa się w NIEDZIELĘ. Od początku byłem przekonany, że prędzej czy później to Euro nam zabiorą. Teraz zaczynam mieć co do tego szczerą nadzieję.. |
W Warszawie mamy codziennie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy gości, jak jadę rano do miasta, to 2 na 10 samochodów ma warszawskie numery...
|
Dopiero zaczynają opadać?
Wczoraj ok. 17-tej wracałem do domu m.in. ulicami Puławską i al. Niepodległości. Zajęło mi to 2 godziny. Trasa, którą przy korzystnym wietrze można pokonać w 15 minut. Jak tak sobie sterczałem w korku to przypomniał się mi odcinek Bundych. Ten, w którym wybrali się w weekend na wycieczkę - ruszyli sobie z piskiem opon sprzed domu i wpakowali się w korek na pobliskiej autostradzie. Po kilku godzinach, jak zaczęło się ściemniać, cały czas w korku 300 metrów od domu postanowili wrócić... A ktoś sobie wymyślił, że zaprosi tu kilkanaście/dziesiąt tysięcy ludzi. Od razu gratulowałem pomysłu... |
Wielka prowizorką; stolica gotuje się na Euro
http://wiadomosci.onet.pl/2682,21332...e_lokalne.html Zaczynają mi ręce opadać, jak to czytam.. A wczoraj jeszcze czytałem o inwestycjach na kolei, gdzie z kilkudziesięciu zaplanowanych, szansę na realizację ma już tylko... jedna... A pamiętam dokładnie tę euforię i zapewnienia - zdążymy, sprężymy się i oczywiście zdążymy... jesteśmy wspaniali, wszystko potrafimy i w ogóle. Żałosne.. zresztą żałosne to było od początku poczynając mniej więcej od drugiego tygodnia, kiedy już całe prace sprowadzały się do wzajemnych adoracji i uśmiechów. Niewiele w tej kwestii się przez kolejne lata zmieniło. No może jedno - już nie ma uśmiechów.. |
W Polsce to chyba naprawdę musi być robione tak, że dzieli się posiadany czas na miesięczne odcinki z mniej więcej równymi zadaniami na każdy i pilnuje realizacji co do sekundy. Jeden miesiąc z opóźnieniem - i koniec.
Wtedy okazałoby się oczywiście, że koniec byłby po pierwszym miesiącu, ale może czegoś by to nas nauczyło... Pamiętam przebudowę kilkukilometrowego odcinka drogi nr 82 Włodawa - Lublin w zeszłym roku. Termin oddania projektu - koniec listopada. Od kwietnia do lipca zaczynali (postęp może 25%). Deszcz - trzy dni przerwy. Słońce - od 10 do 16 przerwa, o 18 do domu. Sierpień - październik coś tam powolutku sobie robili (50-60% na koniec). Pierwsza połowa listopada - kręcili się troszeczkę jakby żwawiej po placu budowy. Ostatnie dwa tygodnie - robili w dzień, w nocy, w słońce, w deszcz, kiedy chcecie - no przecież termin jest! Zastanawia mnie ile ta droga wytrzyma. Jeszcze nią nie jechałem po ostatnich mrozach i późniejszych śnieżycach, może już popękała? Aż się nie mogę doczekać, żeby zobaczyć Jeśli z Euro będzie tak samo (to znaczy na pewno będzie, o ile nam ich nie odbiorą, tego że będzie dobrze w ogóle już nie biorę pod uwagę) to jeszcze skończy się na tym, że kilkudziesięciu tysiącom kibiców podczas meczu jakiś stadion na głowy się zawali... |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 10:25. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.