![]() |
Po pierwsze magiczne rondo nie jest do ograniczania predkosci bo w angli takie wynalazki sa zbedne jak ronda z ograniczona widocznoscia .
Natomiast takich wynalazkow jak ronda spowalniajace jest pelno w polsce bo tam jest pelno wariatow na drodze ;) |
Akurat te magiczne rondo o którym pisze Misiozol jest w Swindon:
https://maps.google.pl/maps?q=Swindo...+Brytania&z=18 |
Cytat:
|
Tak to wyglada na zywo
http://www.swindonweb.com/uploaded_f...ges/magi01.jpg Alez oczywiscie ze sa takie ronda , ich celem jest zpowolnienie ruchu bo sa wariaci co przecinaja 100 przez nie i sa zbudowane zeby ograniczyc predkosc ;) ograniczajac widocznosc :) |
Jak sięgam pamięcią, to zawsze zadaniem ronda było upłynnienie ruchu na ruchliwym skrzyżowaniu. I tak było.
Teraz zaś ronda robią w celu spowolnienia ruchu. I tak jest. Ot taki symbol nowych czasów. |
qrde, prawie jak pentagram :sciana:
musisz tam widzieć szatana codziennie :ysz: |
Jeszcze każą na nim pod prąd jechać. ;)
|
Edi ja mam lepsze moje jest magiczne :rotfl:
http://pictures.yourlocalweb.co.uk/0...gn-1230336.jpg I szczeze powiedziawszy zgrzewa mnie cz ktos wlacza kierunek czy nie , zaszada jest prosta jak jest na rondzie musze mu ustapic :P |
https://maps.google.com/?ll=52.26878...08256&t=h&z=18
Zobaczcie to rondo i dalej gadajcie o miganiu. ;) |
Jak pod prąd? Nie da się jechać w lewo po rondzie, bo kierunek jazdy nakazuje znak ronda.
Z ronda nie skręca się tylko w prawo, bo rondo jest rodzajem skrzyżowania, na którym można jechać m.in. w lewo, jak i zawrócić (chyba, że dodatkowe znaki tego zabraniają). To wszystko to są wojenki na interpretacje i zdania, często podpierane zdaniami innych (bywa że uznanych osób). Każdy sposób jest dobry, o ile jest uznawany i stosowany przez wszystkich. Jeśli jadę na rondzie z włączonym lewym migaczem, to znaczy że nie zamierzam opuszczać ronda najbliższym zjazdem (jadę dalej w ruchu okrężnym), jeśli go wyłączam to będę zjeżdżał następnym - tak było dawno temu. Teraz obowiązuje interpretacja, że jedziemy bez lewego, a włączamy prawy przy zamiarze zjazdu z ronda. Okej, niech tak będzie - ale to naprawdę sprowadza się do tego samego, wjeżdżający widzą i wiedzą co się dzieje na rondzie. Dodam tak od siebie, że stojąc na wjeździe na rondo i patrząc w lewo na jadące auta, lepiej widoczny jest ich lewy kierunkowskaz - one są względem nas pod kątem mniej więcej 90 stopni, prawego czasami nie widać...no ale to drobiazg. Kiedyś dawno temu, w latach 70-tych i nawet 80-tych znak ronda sam w sobie określał zasadę pierwszeństwa przejazdu, tzn pojazdy na rondzie miały pierwszeństwo. Teraz jest to, zupełnie bez sensu, określone dodatkowym znakiem "ustąp pierwszeństwa przejazdu" (żółty trójkąt) - przy dzisiejszym ruchu bez tego znaku ronda przestałyby pełnić swoją funkcję. Rozumiem, że to dostosowanie do przepisów obowiązujących wcześniej na Zachodzie, bo tak tam było - co dziwne, pomniejsze ronda zdarzały się tam bez trójkątów na wjeździe i polski kierowca mógł się nieźle przejechać. Uważam, że te niepotrzebne znaki określające pierwszeństwo przejazdu są zbędnym nadmiarem bodźców komunikacyjnych. Tak więc dawno temu obowiązywało pierwszeństwo ruchu dla pojazdów na rondzie (z automatu), używanie kierunkowskazów nie było wymagane choć można było stosować, ponadto był zakaz wjazdu na rondo jeśli nie było możliwości sprawnego opuszczenia go (ale to dotyczyło każdego skrzyżowania). Jeśli rondo miało więcej niż jeden pas ruchu, to dochodziła konieczność sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu. To wszystko. Proste jak budowa cepa. Tak uczyli na kursach w 1977 roku... Teraz jest inaczej - podobno lepiej. |
Cytat:
|
W tej kwestii były, są i będą skrajne opinie. Mi się bardzo spodobał komentarz cytowany drobnym maczkiem pod spodem, nie dość że wyjaśnia logicznie moim zdaniem zagadnienie, to jeszcze z uwzględnieniem dodatkowych argumentów jak nadmiar bodźców komunikacyjnych.
Jak czytam, że ktoś się obrusza na "prostowanie rond" i robienie z nich ciągu następujących po sobie skrzyżowań, to mi ręce opadają. Nigdy do głowy by mi nie przyszło rozbierać ronda na czynniki pierwsze i dzielić na kawałki. Traktuje je jako pojedyncze skrzyżowania, w całości. Ale nawet doskonale wiedząc, że zamierzam skręcić w lewo (autor artykułu przekonuje usilnie, że jest to na rondzie możliwe - no jasne, że jest!) nie widzę powodów informowania o tym innych. Przecież skręcając w lewo jadę po prostu swoim pasem nieco dłużej i każdy chyba widzi, że skoro nie włączyłem w międzyczasie kierunkowskazu w prawo, to nie zamierzam jeszcze z ronda zjeżdżać. Cytat:
|
wystarczą tamtejsze komentarze :D
|
A tak sobie pozwolę ożywic temat.
Autor, powołując się na niekwestionowane autorytety, wyjaśnia po raz kolejny (chyba znów ciut inaczej) zasady jazdy na rondzie. Zatem rondo do "normalne" skrzyżowanie z ruchem okrężnym, na którym można jechać w prawo, prosto, w lewo....i jak najbardziej można używać kierunkowskazów pokazujących zamiar skrętu....choć nie jest to obowiązkowe :P Ronda więc nie wolno prostować! :rotfl: To zapraszam do pastwienia się nad tematem :D http://motoryzacja.interia.pl/hity_d...-racje,1968239 |
Cytat:
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 18:22. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.