![]() |
Zdecydowanie polecam ceramiczną, z mojego doświadczenia wynika, że jest trwalsza, teflon podczas używania się mocno zdziera i jest czynnikiem kancerogennym
|
Dobre pytanie. Teflon - super, cacy, że nic nie przywiera, ale jednak z moich obserwacji wynika, że w większości nawet w profesjonalnych kuchniach (w restauracjach np.) stosuje się żeliwne i ceramiczne właśnie. W domu mam ze dwie patelnie ceramiczne i bardzo je sobie chwalę. Z teflonowymi trzeba się jednak obchodzić ostrożniej - łatwo zarysować, trzeba używać drewnianych łyżek itd.
Sumując: mam i jedne i drugie, ale jakoś pod względem praktycznego zastosowania wolę ceramiczne. :) Fakt - przy ceramicznych trzeba dłużej poczekać aż się nagrzeją, ale myślę, że warto. |
|
W Makro kupiłem dwie takie ciężkie jak cholera, chyba ze 3 kg każda, stalowe, jedna gładka, druga ryflowana, jakiejś niemieckiej firmy. Rozgrzewają się długo.
Kosztowały sporo, parę setek - ale prawda jest taka, że żadne teflonowe wynalazki nie umywają się. |
ostatnio wyposażyłam się w ceramiczną, ale przyznam, że chyba już za bardzo przyzwyczaiłam się do teflonowych, że te ceramiczne mnie nie powalają
|
Gorących ceramicznych patelni nie wsadzamy pod kran, bo je trafia szlak i zaczyna do nich przywierać. Moja ceramiczna zaliczy jeszcze dzisiaj wór, bo sobie teflonową w Biedronce kupiłem. :taktak:
|
Po kilku piwach nikomu się zamki nie zacinają.
Zdarza się, że po kilkunastu nie udaje się znaleźć zamka. |
Cytat:
Cytat:
Znam osoby, które w obcym otoczeniu potrafią się zamkiem przyciąć. I to na trzeźwo, a co dopiero po kilku piwach. Zawsze pozostaje opcja c), czyli spodnie dresowe.:haha: |
Jak ktoś hoduje mniejsze ilości, to dla siebie i sam to wpierdziela + rodzina 'w mieście'. To, co zostanie to idzie na sprzedaż. Tak jest u mojego teścia, który kilka świń ma, ale w większości to sami je pochłaniają, jak za dużo to dopiero jedzie sprzedać żywego świniaka.
A co z wołowiną? Kiedyś jedliśmy wołowe często. Teraz co? Cała wołowina idzie w pi...u na zachód a u nas dobre wołowe trzy dychy. Polacy wpier..ją świnie karmione cholera wie czym i kurczaki na sterydach, sól wypadową itp. A przejmują się, czy zżerają teflon z patelni. Zastanówcie się co na niej smażycie. :mruga: Drzewka owocowe mamy. Wiśnie, jabłka i brzoskwinie. Po dwa. Poza tym agrest i czarna porzeczka. Nie pryskane wiśnie - połowa poszła do śmietnika. Z porzeczek małżowina zrobiła soki a z resztek dżemy. Super jej wyszło. Ale do tego trzeba mieć trochę terenu i przy tym chodzić. Ja nie należę do tych, którzy grzebią w ziemi i patrzą czy mszyce łażą po drzewach. Wolę czasem zamiast jabłek zjeść winogrona czy arbuza. :D |
Te jabłka to smutna rzecz - cholera, tych odmian które najbardziej lubiłem w dzieciństwie już nie ma...
Ale czemu się dziwić - dziś sadownictwo podlega tym samym zasadom, co uprawa i chów zwierząt - ma być tanio i wydajnie. A drugi ogromny problem to zmniejszająca się ilość prywatnych, przydomowych sadów. Mieszkam przecież na Lubelszczyźnie, to nie Mazowieckie i okolice Grójca. A mimo wszystko jak się dziś czasem wybiorę na spacer czy wycieczkę rowerową po okolicy, to widzę przepaść w porównaniu z tym, co było 15-20 lat temu. Już nie o to chodzi, żeby każdy człowiek miał stadko kur biegających po podwórku i dwie świnie w chlewie, ale te parę drzew owocowych to w moim mniemaniu sama korzyść, a drzewa ani nie wydrapują trawy, ani nie śmierdzą na kilometr, jak zwierzęta hodowlane. A na moje oko to we wspomnianym okresie czasu ilość drzew owocowych w okolicy spadła o jakieś - przynajmniej - 40-50%. Iglaki za to są. |
Cytat:
Nie wspominając o tym, że niektóre odmiany warzyw i owoców pojawiły się nie tak dawno? Pamiętam jabłka lobo, które wciałem jak byłem mały. Gdzie teraz są? Myślisz, że jak stoi chłop na rynku to handluje swoimi produktami? To w większości przebrani za chłopów handlarze, którzy biorą towar z hurtowni i przywożą na sprżedaż. |
Cytat:
Poza tym podobny argument często słyszę od może nie przeciwników zdrowego stylu życia, ale tych, co sami przed sobą szukają usprawiedliwienia, że sobie szkodzą. I mówiąc oni, że nie mają na to czasu, że to za dużo wysiłku/zaangażowania/pieniędzy/... I to częściowo jest prawda, ale akurat ta inwestycja jest cholernie istotna, a poza tym - chodzi o to, żeby nie rzucić się nagle na wszystkie dostępne informacje i zrewolucjonizować swoje życie, bo tak nagłe zmiany często (właściwie zwykle) są tymczasowe i mało kto jest wytrzyma. Chodzi o sukcesywne zmiany, krok po kroku, najlepiej jedna na raz, a dopiero po wprowadzeniu nawyku kolejna. To dłużej trwa, ale jest skuteczne i stałe. Cytat:
Cytat:
|
A to akurat są banalnie proste pytania. 1. zamek, jak się nażłopiesz piwska to raz że możesz nie mieć czasu, a dwa - koodr.. korord.. precyzji w rękach na guziki. 2. najlepsze są gumofilce 3. w męskich wszystko jedno, damskie najlepiej robić z tej sznurówki, co z butów została :szczerb:
|
O żarówkach akurat już było. :czytaj:
Nie było chyba np. "guziki czy zamek w spodniach", "sznurowadła czy przylepce w butach", albo "jaka guma w majtkach jest najlepsza" :idea: :rotfl: |
Ja nie przypuszczałem nawet, że kupno patelni może być tak skomplikowane.
Aż boję się pytać o żarówki (diodowe/świetlówki/tradycyjne). :szczerb: |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 10:41. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.