Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Bojkot benzyny.. (https://forum.cdrinfo.pl/f5/bojkot-benzyny-57998/)

ed hunter 06.11.2005 03:53

jeszcze trochę i gaz dogoni benzynę :>

ja zamiast zwykłej gnojówki leje BP ultimate diesel - silnik chodzi ciszej, jest bardziej elastyczny a spaliny śmierdzą gazem :D

silnik to stary sprawdzony diesel Peugeota 1.9 w Citroenie Berlingo.

Czołgista 06.11.2005 03:39

Przepraszam że nie czytałem wszystkich wypowiedzi ,
ale na temat "Bojkot benzyny" muszę się wypowiedzieć,
bo ja bojkotuję to paliwo od kilkunastu lat :)
ze sporą korzyścią dla portfela !

Dawno, dawno temu , kiedy to krasnoludki opowiadały dziecią bajki
a gaz LPG był tańszy od bęzynu o 3 razy (1994 lub 1995 ?)
Zagazowałem wtedy mojego Trabanta Combi 1.1 :wow:
Jazda super, prawie za darmo (zużycie lato ok. 7 trasa 4-5, zima 9 - 10)
Za motorower bym podobnie płacił.
Potem zmiana auta na R-19 1.9 D.
Średnio 6.5 gnojówki , przy mojej jeździe (50/50 miasto/trasa)
Od końca lipca tego roku mam R-Scenica 2.0 ,
Założyłem sekwencję (BRC) gaz.
Miasto- trasa 10 - 12 L
Sama trasa około 8L

Rozkosz z jazdy super ! jak cisnę to mi bilon nie skacze przed oczami.
A jest czym cisnąć 115 KM.
Tylko fotele takie sobie , przed dłuższą podróżą jajeczka trzeba ręcznie ułożyć.
Bo majtki cisną.
;)
Ja robię 30-40 tys. rocznie.

ed hunter 06.11.2005 03:10

ostatnio usłyszałem, że stacje Esso w Polsce zostały wykupione przez grupę Lotos - taka mała dygresja.

kava 06.11.2005 00:27

Pozwolę sobie odświeżyć temat:
Jeśli kogoś zainteresował temat Peak Oil, założyłam forum: http://forum.oilpeak.pl , jeśli macie jakieś wątpliwości i chcielibyście spojrzeć w swój bak z innego punktu widzenia, zapraszam serdecznie.

Webmaster http://www.oilpeak.pl

MQs 31.10.2005 23:29

Cytat:

Napisany przez Wawelski
Fakt, sorki - pokręciłem paradoksy. Ale wynikało to z Twojej interpretacji, która jest błędna.
Bo sprzedaż chleba nie wzrośnie, gdy chleb zdrożeje (bo to byłby paradoks Veblena właśnie) lecz gdy zdrożeją ziemniaki, ryż, kasza, masło itp. - czyli inne dobra podstawowe "konkurujące" o ten sam popyt.

@Wawelski - jeżeli nie rozumiesz paradoksu Giffena to nie pisz, że przykład jest błędny. Kierunek relacji popyt-cena jest odwrócony w obydwu tych przypadkach od normalnej zależności (a więc tak samo: wzrost ceny->wzrost popytu) różne są natomiast mechanizmy tego zjawiska. A zależność między popytem a ceną substytutów znam.
Dalej do dyskusji o chlebku - chleb (pieczywo) taki jaki znajdziecie dookoła (nie w "pewnej paryskiej piekarni") jest i pewnie jeszcze długo będzie dobrem podstawowym (pierwszej potrzeby) i jednocześnie dobrem niższego rzędu. A to, że w afryce chodzą bez butów nie znaczy dla rynku obuwia na świecie, że buty są dobrem luksusowym. To rynek klasyfikuje dobra, a nie nasza (pojedyńcza) subiektywna opinia.

andrzejj9 31.10.2005 19:05

Cytat:

Napisany przez Wawelski
Dla mnie nie jest - nie miałem chleba (ani żadnego innego wyrobu mącznego) w ustach od 2 lat. Więc dla mnie jest luksusem o tyle, że jak go kupię to tylko dla ozdoby w kuchni - więc typowy luksus.
Inny argument za tym, że chleb nie musi być dobrem podstawowym jest pewna piekarnia w Paryżu (jej nazwy, niestety, nie pomnę), z której ciepłe pieczywko samolotem leci sobie do Hollywood bo gwiazdy mają ochotę na taki luksus i płącą za to krocie.

Tak, jak napisałem wcześniej - praktycznie wszystkie klasyfikacje są umowne i na pewno inaczej będą wyglądały dla konkretnych osób w konkretnych przypadkach. W Polsce jednak - a o Polsce cały czas mówimy - chleb dla zdecydowanej większości społeczeństwa jest dobrem podstawowym.

Cytat:

Chyba pomyliłeś dobra komplementarne z substytucyjnymi - ale nie, nie chodziło mi ani o jedne, ani o drugie.
Możliwe, chociaż wydaje mi się, że dobrze pamiętam. Ale nie chce mi się tego teraz sprawdzać.

Cytat:

Te dobra mogą być pozornie zupełnie ze sobą niepowiązane, natomiast przy napiętym budżecie rodzinnym wzrost cen np. na podręczniki szkolne może spowodować rezygnację z zakupu tychże za to zwiększenie (dzięki uwolnionym środkom w budżecie) popytu na chleb. Owszem, to drastyczny przypadek, ale IMO dobrze obrazuje mechanizm.
Ok, to rzeczywiście inna sytuacja. Nie wiem, czy istnieje nazwa na takie środki i ich wzajemne do siebie odniesienie.

Cytat:

Jeszcze jeden przykład sytuacji, o którą mi chodzi - i bardzo na czasie. Jest sobie ludek, który ma samochód. Dojeżdża nim do pracy i ma do wyboru metro i inne środki. Wzrost ceny benzyny powoduje, że odstawia autko do garażu (albo nawet sprzedaje), przesiada się do metra i zamiast wydawać 500PLN miesięcze na benzynę kupuje za 166PLN bilet kwartalny (i wzrost popytu na metro jest tu spowodowane wzrostem konkurencyjności tego dobra substytucyjnego - ale nie o ten efekt tutaj mi chodziło). Ma dzięki temu ponad 400PLN/mies więcej do dyspozycji i wzrastają przez to jego zakupy dóbr zupełnie nie powiązanych z benzyną (może książki do czytania w metrze, może sprzętu RTV a może czegoś zupełnie innego).
[/quote]

Ale tu już się nie zgodzę. W sytuacji, którą opisujesz bilet miesięczny będzie właśnie dobrem substytucyjnym (chyba jednak miałeś rację odnośnie nazewnictwa) dla benzyny, bo pozwala zrealizować tę samą funkcję (transport, przemieszczanie się ) w inny sposób. A to, co zrobi się z zaoszczędzonymi pieniędzmi to już zupełnie inna sprawa i chyba nie rozważa się takich powiązań.

Wawelski 31.10.2005 15:07

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
chleb akurat - abstrachując od jego podziału na różne gatunki - jest dobrem podstawowym i trudno zakwalifikować go jako produkt luksusowy.

Dla mnie nie jest - nie miałem chleba (ani żadnego innego wyrobu mącznego) w ustach od 2 lat. Więc dla mnie jest luksusem o tyle, że jak go kupię to tylko dla ozdoby w kuchni - więc typowy luksus.
Inny argument za tym, że chleb nie musi być dobrem podstawowym jest pewna piekarnia w Paryżu (jej nazwy, niestety, nie pomnę), z której ciepłe pieczywko samolotem leci sobie do Hollywood bo gwiazdy mają ochotę na taki luksus i płącą za to krocie.

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Co do odpowiedzi do @ MQ - te dobra "konkurujące" nazywają się komplementarne.

Chyba pomyliłeś dobra komplementarne z substytucyjnymi - ale nie, nie chodziło mi ani o jedne, ani o drugie.

Te dobra mogą być pozornie zupełnie ze sobą niepowiązane, natomiast przy napiętym budżecie rodzinnym wzrost cen np. na podręczniki szkolne może spowodować rezygnację z zakupu tychże za to zwiększenie (dzięki uwolnionym środkom w budżecie) popytu na chleb. Owszem, to drastyczny przypadek, ale IMO dobrze obrazuje mechanizm.

Jeszcze jeden przykład sytuacji, o którą mi chodzi - i bardzo na czasie. Jest sobie ludek, który ma samochód. Dojeżdża nim do pracy i ma do wyboru metro i inne środki. Wzrost ceny benzyny powoduje, że odstawia autko do garażu (albo nawet sprzedaje), przesiada się do metra i zamiast wydawać 500PLN miesięcze na benzynę kupuje za 166PLN bilet kwartalny (i wzrost popytu na metro jest tu spowodowane wzrostem konkurencyjności tego dobra substytucyjnego - ale nie o ten efekt tutaj mi chodziło). Ma dzięki temu ponad 400PLN/mies więcej do dyspozycji i wzrastają przez to jego zakupy dóbr zupełnie nie powiązanych z benzyną (może książki do czytania w metrze, może sprzętu RTV a może czegoś zupełnie innego).

andrzejj9 31.10.2005 14:54

Cytat:

Napisany przez Wawelski
Uznawanie czegoś za dobro podstawowe a luksusowe jest sprawą umowną. Np. chleb bez ulepszaczy jest IMO dobrem luksusowym i bardzo trudno dostępnym. Nieliczne piekarnie robią takie pyszności i ceny są dosyć zaporowe. A kilka(naście) lat temu było zupełnie odwrotnie - "zwykły" chleb na zakwasie i drożdżach bez żadnczy spulchniaczy, ulepszaczy itp. był dobrem podstawowym, za to taki pyszny, mięciutki z masą chemii był luksusem.

Wszystkie tego typu klasyfikacje są kwestią umowną, ale chleb akurat - abstrachując od jego podziału na różne gatunki - jest dobrem podstawowym i trudno zakwalifikować go jako produkt luksusowy.

Co do odpowiedzi do @ MQ - te dobra "konkurujące" nazywają się komplementarne.

Wawelski 31.10.2005 14:41

Cytat:

Napisany przez MQs
@Wawelski - podałeś przykład innego paradoksu - Veblena (zwanego efektem snoba).

Fakt, sorki - pokręciłem paradoksy. Ale wynikało to z Twojej interpretacji, która jest błędna.
Bo sprzedaż chleba nie wzrośnie, gdy chleb zdrożeje (bo to byłby paradoks Veblena właśnie) lecz gdy zdrożeją ziemniaki, ryż, kasza, masło itp. - czyli inne dobra podstawowe "konkurujące" o ten sam popyt.

Wawelski 31.10.2005 14:38

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Czyli masz tutaj na myśli dobra luksusowe i kryteria uznawania ich za takie? Ale w takim razie chleb jak dobro podstawowe zupełnie się do tego nie zalicza..

Uznawanie czegoś za dobro podstawowe a luksusowe jest sprawą umowną. Np. chleb bez ulepszaczy jest IMO dobrem luksusowym i bardzo trudno dostępnym. Nieliczne piekarnie robią takie pyszności i ceny są dosyć zaporowe. A kilka(naście) lat temu było zupełnie odwrotnie - "zwykły" chleb na zakwasie i drożdżach bez żadnczy spulchniaczy, ulepszaczy itp. był dobrem podstawowym, za to taki pyszny, mięciutki z masą chemii był luksusem.

MQs 30.10.2005 16:22

Cytat:

Napisany przez Wawelski
Chyba nie bardzo rozumiesz paradoks rozumiesz paradoks Giffena.

@Wawelski - podałeś przykład innego paradoksu - Veblena (zwanego efektem snoba).
Zainteresowanych odsyłam do Google, albo do literatury ekonomicznej - nie będe się bawił w wykładowcę :)

andrzejj9 28.10.2005 14:00

Cytat:

Napisany przez Wawelski
Chyba nie bardzo rozumiesz paradoks rozumiesz paradoks Giffena.
Nie dotyczy on ani biednych kupujących ani dóbr podstawowych.
Dotyczy on klientów przynajmniej średniozamożnych i raczej (choć tu już niekoniecznie) dóbr z wyższej półki. Biedni będą tak czy inaczej kupować DIT, liderprajsy itp. - najtańsze produkty.
Dobrym przykładem paradoksu Giffena są perfumy - jak masz nieznane i tanie, to mało kto to kupi. Ale jak podniesiesz cenę, to przestają być "tanimi smrodami" (nawet jeżeli Ci się zapach podoba) - stają się dobrem ekskluzywnym i są chętniej kupowane (bo generalnie bardzo mało sprzedaje się perfum tanich - jak ktoś ma kupić coś taniego, to bierze jakieś wody toaletowe czy płyn po goleniu).

Czyli masz tutaj na myśli dobra luksusowe i kryteria uznawania ich za takie? Ale w takim razie chleb jak dobro podstawowe zupełnie się do tego nie zalicza..


@ joujou

Zgadzam się, ale to jest tłumaczenie, które można zastosować do wszystkiego. Owszem Polacy za mało zarabiają, ale tak, jak przy kosmicznych cenach benzyny uważam, że wina leży po stronie rządu, tak samo objętnie jaką znajdziemy tego przyczynę - jeśli za małe zarobki to też też jest spowodwane zupełnie nieudolnym rządzeniem..

Tak czy siak to, co na całym świecie stanowi normalną czynność, której nawet nie uwzględnia się w domowym budżecie - czyli transport, u nas stał się dobrem luksusowym, na które po prostu nie każdego znać. A to jest już śmieszne, jeśli nie po prostu tragiczne..

Morris 28.10.2005 12:12

@ MQs & Wawelski - Ciekawe teorie - zawsze chętnie czegoś nowego się uczę

@Wawelski - Stawka podstawowa VAT w UE nie może być tak do końca dowolna. Dyrektywy nie określają jej maksymalnej wysokości, ale precyzyjnie określają miniumum. Z tego co pamiętam - 15% podstawowa, 5% obniżona + stawka 0%.

Wawelski 27.10.2005 10:41

Cytat:

Napisany przez MQs
Ps. W Ekonomii pełno jest takich pozornych paradoksów (pierwszy z brzegu - jeżeli pieczywo podrożeje to możliwe, że najbiedniejsi kupią go więcej - tzw. Paradoks Giffena)

Chyba nie bardzo rozumiesz paradoks rozumiesz paradoks Giffena.
Nie dotyczy on ani biednych kupujących ani dóbr podstawowych.
Dotyczy on klientów przynajmniej średniozamożnych i raczej (choć tu już niekoniecznie) dóbr z wyższej półki. Biedni będą tak czy inaczej kupować DIT, liderprajsy itp. - najtańsze produkty.
Dobrym przykładem paradoksu Giffena są perfumy - jak masz nieznane i tanie, to mało kto to kupi. Ale jak podniesiesz cenę, to przestają być "tanimi smrodami" (nawet jeżeli Ci się zapach podoba) - stają się dobrem ekskluzywnym i są chętniej kupowane (bo generalnie bardzo mało sprzedaje się perfum tanich - jak ktoś ma kupić coś taniego, to bierze jakieś wody toaletowe czy płyn po goleniu).

joujoujou 26.10.2005 19:20

Panowie, benzyna w Polsce kosztuje mniej więcej tyle samo co gdzie indziej w Europie, problem nie w tym ile kosztuje, tylko ile się zarabia. Przeciętny irlandczyk za godzinę pracy kupi 8 litrów benzyny, a ile polak? :>

Ale to już temat na inny topic. :idea:


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 22:32.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.