Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   "Ić Pan stont" (https://forum.cdrinfo.pl/f5/ic-pan-stont-91833/)

Berion 29.12.2012 00:27

Cytat:

Może i ja jestem przewrażliwiony, ale od razu widzę jakieś namaszczenie i patrzenie z góry na jak to określiłeś "pokolenie 1200 brutto".
Niepotrzebnie. Sam należę do tego pokolenia. Moja edukacja na chwilę obecną wygląda tak, że mam skończone LO, potem policealną z Technikiem (czyli to tak jakbym skończył samo Technikum). Oficjalnie w życiu przepracowałem góra 2 lata, mam prawie 30 lat i nikt nie przyjmie takiego jegomościa - bo strach - myśląc, że albo debil albo leń (albo jedno i drugie). ;) Wiem jakie są realia i perspektywy dla takich osób jak ja. Więc nie, nie patrzę z góry. Zwróciłem uwagę na to, że to właśnie Ci najniżej opłacani, wyżywają się na klientach, czyli nas wszystkich. Także bez obaw, nie należę do osób które srają wyżej jak siedzą, może dlatego że wiem jak się "żyje pod butem" i wiem, że ludziom których masz na myśli (czyli typ: "całuj w pierścień Pana") taka szkoła życia na pewno by się przydała.

Cytat:

Jeśli wszedłeś do sklepu i roztoczyłeś wokół siebie aurę niesamowitości patrząc z góry na małe robaczki harujące za marne grosze, to nie dziw się, że Cię tak potraktowali.
Nic takiego nie miało miejsca! Po prostu przyszedłem zlecić pewną usługę, wypytać się o cenę, o możliwości i inne rzeczy jako że się na tym kompletnie nie znam. Każde moje pytanie wywoływało minę "płać i sp*j".

No więc ubolewam nad tym. ;)

Prezesik 28.12.2012 23:27

Idealny temat, do moich dzisiejszych przemyśleń :D
Dzisiaj akurat zetknąłem się ze skrajnymi przypadkami traktowania klientów.

Wydaje mi się, że ta cała dyskusja zupełnie niepotrzebnie została od razu skierowana na jeden tor - płaca. Ja bym to traktował jako czynnik dodatkowy, a nie główny i pchający ku konkretnym zachowaniom.

Uważam, że wszędzie wszystko zależy od ludzi. Wszędzie możesz spotkać nadętego gbura, jak również wszędzie możesz spotkać miłego, pomocnego człowieka.

Kilka przykładów.
Załatwiałem jedną sprawę w Urzędzie Miasta w Poznaniu. Wziąłem numerek, odczekałem 3,5 godziny, podszedłem do okienka i zaczynam załatwiać. Pani mi mówi, że nie możemy nic zrobić bo nie mam jednego papierka. Ja jej wytłumaczyłem, że sprawdzałem w internecie co jest potrzebne, potem dzwoniłem specjalnie na infolinię żeby nie było niedomówień. Nigdzie nie było nic o tym zaświadczeniu. Nie ma mowy i koniec.
Następnego dnia przychodzę z tym zaświadczeniem, znowu czekanie i znowu wizyta u pani z okienka. Tym razem inne okienko. Inna pani. Poinformowałem o co chodzi, zaczęła stukać w komputer. Po chwili powiedziałem, że byłem dzień wcześniej, ale nie miałem zaświadczenia. A ona mówi: "to nic takiego, w ciągu tygodnia mógłby Pan donieść to do pokoju 307". Jak jej powiedziałem, że w okienku obok mnie odesłano z kwitkiem to się zaczerwieniła i mnie przeprosiła! Tak - przeprosiła mnie za zachowanie kogoś innego. Ten sam urząd, ta sama sala, inna pani. Obie miały na plakietkach 'referent', więc stanowiska też takie same.

A to przykłady z dzisiaj.
Popsuła się rodzicom zmywarka. Pan fachowiec stwierdził, że naprawa będzie kosztować ponad 500zł. To się rodzice zdecydowali na zakup nowej.
Byliśmy w trzech różnych sklepach w Choszcznie. I spotkaliśmy się z trzema różnymi sposobami obsługi. Wszystkie sklepy to sieciówki.
Pierwszy (ten, po którym biega goła Doda), to miła obsługa, ale niekompetentna. Pan przyszedł, ale nie umiał powiedzieć o sprzęcie nic ponad to, co sami mogliśmy wyczytać z plakietek. W dodatku, żeby chociaż to powiedzieć, to musiał czytać z plakietki.
Drugi (ten, co Golec uOrkiestra śpiewała, że tanio), to obsługa niemiła i nie wiem czy niekompetentna (bo skoro trudno było cokolwiek z nich wydusić). Przyszliśmy pół godziny przed zamknięciem. Trzech pracowników nabuzowanych. Na każdego wchodzącego klienta patrzyli, jak na intruza, który tyłek im zawraca pół godziny przed fajrantem. Znaleźliśmy zmywarkę, która rodzicom odpowiadała i naprawdę chcieliśmy ją kupić. Facet robił wrażenie jakby był przerażony, że jeszcze musi coś zrobić. Na pytanie, kiedy nam przywiozą, to stwierdził, że nie wie, ale na pewno po Nowym Roku. Zawołał kolegę, który był równie niemiły i opryskliwy. Ten stwierdził, że jak się uda, to mogą przywieźć najwcześniej 05.01, a jak się nie podoba, to mamy załatwić własny transport.
Trzeci (również z sieci od Golców), to obsługa miła i (chyba) kompetentna. W tym sklepie była również jeszcze jedna sytuacja, którą bym chciał opisać, ale to później. Byliśmy tam 10 minut przed zamknięciem. Facet z uśmiechem potrafił doradzić, nie obrażał się na pytania. Ostatecznie do miłej obsługi dorzucił jeszcze rabat 50zł i darmowy transport. Na pytanie, kiedy mogą przywieźć, to zdziwiony odpowiedział: "ale dzisiaj Państwu nie pasuje?"

Można? Można!
Ta sama sieć sklepów, więc podejrzewam, że i płace podobne, a jednak obsługa na zupełnie innym poziomie. Wszystko zależy od ludzi.

Pominę już sytuację, gdy młody i bardzo miły pan w sklepie komputerowym wcisnął sąsiadce laptopa za ponad 6000zł.
Pani ma ponad 60 lat, a komputer potrzebuje tylko do tego, żeby "poczytać internet" i porozmawiać z córką na Skypie.


Co do fragmentu rozpoczynającego tę dyskusję:
Cytat:

Napisany przez Berion (Post 1235763)
Filozofia sprzedawców nowego pokolenia albo pokolenie 1200 brutto.

Może i ja jestem przewrażliwiony, ale od razu widzę jakieś namaszczenie i patrzenie z góry na jak to określiłeś "pokolenie 1200 brutto". Od razu całą dyskusję sprowadziłeś do tego słynnego 1200 brutto. Zwykle to się mówi - nie pójdę już do tego sklepu, bo tam jest dziadowska obsługa.
Jeśli wszedłeś do sklepu i roztoczyłeś wokół siebie aurę niesamowitości patrząc z góry na małe robaczki harujące za marne grosze, to nie dziw się, że Cię tak potraktowali.
Sam dzisiaj byłem świadkiem takiego zachowania. Właśnie, jak rodzice kupowali zmywarkę w tym trzecim sklepie, to jakiś klient oglądał telewizory. Najtańszy z nich był za ponad 8000zł. Podszedł do niego sprzedawca i zapytał czy może pomóc, a gościu mu wyskoczył z tekstem: "a co pan mi może o tym powiedzieć? Nigdy nie będzie pana na to stać". Sprzedawca zrobił wielkie oczy ze zdumienia. Na szczęście się nie przejął. Spojrzał się na mnie, uśmiechnął się i poszedł sobie.

Mam nadzieję, że w Twoim Berionu przypadku tak nie było :)

W tym co piszecie o tym, że pensja działa demotywująco, że szef traktuje pracownika jak śmiecia, to też jest trochę prawdy.
Niech jednak ten pracownik się zastanowi, bo dużo lepiej wyjdzie na tym, jeśli obsłuży klienta tak jak sam by chciał być obsłużonym. Wystarczy, że parę osób złoży skargę temu wrednemu szefowi i już może być po pracy. Ba! Nawet jeśli skargi nie złożą, ludzie zaczną sobie odradzać ten sklep (w takim małym mieście jak Choszczno, to się szybko roznosi), spadną obroty i kto poleci?
I właśnie dlatego, że o inną pracę i płacę ciężko, że za drzwiami czeka cała kolejka chętnych, którą szef cały czas straszy, to w interesie tego pracownika jest by klient wyszedł ze sklepu zadowolony.

Przebiłem Andiego w długości posta :D

- Deckard - 28.12.2012 21:04

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235879)
Czego nie widzę, bo nie załapałem? Myślisz, że dobre studia od razu gwarantują dobrą pracę? Bzdura. Nic nie gwarantują, jeżeli samemu nic poza tym się nie robi (lub nie ma się znajomości, z tym się zgodzę). W mojej obecnej pracy robię zupełnie coś innego, niż na studiach, a robię to dlatego, bo poza studiami starałem się uczyć i dodatkowo rozwijać wiedzę (wtedy było to PHP i początek przygody z cdrinfo :)).

I co to znaczy, że ktoś skończył nieprzydatne studia? Bo łatwiej było, bo się nie trzeba było tyle uczyć? Byle tylko dostać papierek. Czy to moja wina? Zawsze poza pracą można się dodatkowo dokształcić, próbować uczyć się jakiegoś obcego języka itp. Możliwości jest wiele, szczególnie w dobie internetu, trzeba tylko chcieć. Ale lepiej narzekać i obwiniać wszystkich dookoła, jak to jest mi źle.

Dobre studia mam na mysli konkretne uczelnie i kierunki, np łatwiej dostać dobra i ciekawą pracę po politechnice na kierunku automatyka i robotyka

gorzej po jakimś prywatnej 'fabryce' studentów z papierkiem na kierunku zarządzanie i marketing...

@Bartez ja nikogo nie obwiniam,i nie narzekam, na swoje wychodzę mam za co żyć i spłacać kredyt mieszkaniowy w franklinach :taktak:

Ale mam epizod 'tyrania' w swoim życiu, otarłem się o duże firmy 'korporacyjne' i strefę przemysłowa gdzie teraz 60% ludu pracuje na śmieciówkach


a problem polega m in na tym że taki np. ślusarz po zawodówce w życiu się nie utrzyma z pensji a broń boże będzie miał rodzinę na utrzymaniu
i już widzę tego ślusarza który po 10h pracy wraca do domu i zakuwa jakiś język

problem wyrównania zarobków - dlaczego pracując na wyspach na gównianym zmywaku dasz rade się utrzymać ?

nie ma też co liczyć na to że każdy komu 'żle' na etacie, otworzy swój biznes
rynek jest tak wyżyłowany i wyśrubowany w walce o klienta że hoho,

Kris 28.12.2012 20:21

Wszystko jest kwestią wychowania i tego, jakim jest się człowiekiem.

Widziałem sprzedawców w Biedronce, którzy są mili, jak wspomniał edu, potrafią rzucić coś i pomóc klientowi, a widziałem też w drogich sklepach chamów w garniturach, którzy nie potrafią się nawet wysłowić a o pomoc trzeba prosić.

Najwięcej chamstwa spotkałem wśród ludzi, którzy mają własne biznesiki i mają się za super specjalistów w swojej dziedzinie, mimo, że gówno wiedzą. Wówczas traktują z góry zarówno klienta jak i personel.

Studia nic do tego nie mają, jak ktoś jest chamem, to nim zostanie, nawet z tytułem profesora.

Kogoro 28.12.2012 19:43

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235879)
Nie oczekuję żadnego traktowania na poziomie cesarza. Nie pisałem również, że obsługa bywa niemiła tylko w tanich sklepach. To czego oczekuję, to zwykłej ludzkiej życzliwości, a nie gburowatego podejścia i robienia mi łaski, że mnie ktoś obsłuży. Społem to właśnie dobry przykład gburowatego podejścia rodem z PRL-u. Miałem codziennie do czynienia z paniami ekspedientkami i nie wspominam tego jakoś zbyt miło. Na szczęście z roku na rok się poprawiało. I nie był to wcale tani sklep na poziomie Biedronki.

Z tym cesarzem to oczywiście żartowałem. Problem kiepskiej obsługi zazwyczaj dotyczy tanich sklepów, a za jakość jest w cenie, także jakość obsługi.
Oczywiście jeżeli sprawa będzie dotyczyła ekskluzywnego sklepu, to taki powinien jak najszybciej upaść.

ed hunter 28.12.2012 19:43

Wszystko jest prawda, poza tym, że w realu.- jest drogo, na coś promocja a 5 innych rzeczy droższe niż w sklepikuzarogiem. :]

A w sklepikuzarogiem znam właściciela, pogadamy, pośmiejemy się z dowcipów, poszuka towaru jak ja nie mogę znaleźć, jak dzisiaj nie ma, to będzie miał jutro, a w takim pieprzonym realu nikt mi nie był w stanie powiedzieć gdzie jest sól. Supermarkety, tak zwane dyskonty, to 2 używam, Biedronka i Lidl, z czego Biedronka bija na głowę Lidla wszechstronnością, a Lidl ma niektóre towary w nieporównywalnie lepszej jakości, choćby te lody i czekolady.

Jarson 28.12.2012 19:32

Cytat:

Napisany przez ed hunter (Post 1235872)
U mnie w miejscowej Biedronce jest pełna kultura, pani wyjeżdża z magazynu z paletą, ja się o coś pytam, rzuca paletę i prowadzi mnie za rączkę pokazać gdzie to jest.
Najgorzej jest w Społem, najdroższym, chociaż w miejscowym samie się poprawiło, musiały nieźle dostać po dupie, bo zachowywały się jak w latach '80, a teraz nagle odmiana, normalnie jak w Biedronce. :D

Problem ze sklepami Społem polega na tym, że tam system szkoleń opiera się na tym, że starsza ekspedientka szkoli młodszą ekspedientkę. No nie ma siły, żeby coś się zmieniło, bo jak taka nowa przyjdzie do pracy i spróbuje traktować klientów tak jak to sama widzi w innych sklepach, to dostanie po łbie. Przekładało się to na wyniki sprzedaży, więc w wielu sklepach jednak coś już z tym zrobiono, ale wciąż mamy jeszcze placówki niereformowalne...

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235879)
Czego nie widzę, bo nie załapałem? Myślisz, że dobre studia od razu gwarantują dobrą pracę? Bzdura. Nic nie gwarantują, jeżeli samemu nic poza tym się nie robi (lub nie ma się znajomości, z tym się zgodzę). W mojej obecnej pracy robię zupełnie coś innego, niż na studiach, a robię to dlatego, bo poza studiami starałem się uczyć i dodatkowo rozwijać wiedzę (wtedy było to PHP i początek przygody z cdrinfo :)).

I co to znaczy, że ktoś skończył nieprzydatne studia? Bo łatwiej było, bo się nie trzeba było tyle uczyć? Byle tylko dostać papierek. Czy to moja wina? Zawsze poza pracą można się dodatkowo dokształcić, próbować uczyć się jakiegoś obcego języka itp. Możliwości jest wiele, szczególnie w dobie internetu, trzeba tylko chcieć. Ale lepiej narzekać i obwiniać wszystkich dookoła, jak to jest mi źle.

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235882)
Jeszcze raz podkreślę, nikt nikogo nie zmuszał do pójścia na studia. Wg mnie ogromnym błędem było zlikwidowanie zawodówek. Nie mam pojęcia, czemu to miało służyć. Po takiej szkole, kto chciał, miał fach w ręku i mógł sobie iść do pracy. Jak ktoś był dobry i miał głowę na karku, to po paru latach otwierał swój zakład (obojętnie, ślusarz, mechanik, fryzjer) i był zadowolony. A dzisiaj tytuł magistra jest zupełnie bezwartościowy, bo o niczym nie świadczy, a niektórzy ludzie po studiach nie mają pojęcia, co mogliby robić.

Ja skończyłem kierunek niezbyt przydatny nie dlatego, że rzeczywiście jest nieprzydatny, a dlatego, że pojawił się w różnych prywatnych uczelniach, które wypuszczały po nim laików. Sam studiowałem na uczelni państwowej, gdzie w dobie wyżu demograficznego wcale nie było się łatwo dostać. Ukończyłem z ponadprzeciętnym wynikiem.
Na marginesie - dziś wszędzie jest się łatwo dostać. Z moimi wynikami zarówno na mojej maturze jak i na obecnych, pisanych z ciekawości (po paru latach, ile już zdążyłem zapomnieć!) dostałbym się wszędzie. UJ, UW, UAM - whatever. Wszędzie, na każdy kierunek humanistyczny (w tym prawo) w pierwszym podejściu. Jestem po biol-chemie, przy czym na medycynę co prawda bym się też pawdopodobnie dostał, ale już na wielu UM-ach w drugiej turze.
Teraz autentycznie nie chce mi się szukać pracy w swoim zawodzie - nadpodaż spowodowała spadek stawek, więc zarobki śmiesznie bliskie minimalnej krajowej. Mam jeszcze zrobione w międzyczasie kilka innych uprawnień (między innymi instruktora nauki jazdy - bawiłem się w to jakiś czas po godzinach i nawet nieźle na tym wychodziłem) - przy czym dziecko spowodowało, że odechciało mi się trybu pracy 6-20 i ograniczyłem się do pracy na jednym etacie. Obecnie wykonuję pracę zupełnie nie w swoim zawodzie ale w świetnej atmosferze i z zarobkami znacznie powyżej osławionej pensji minimalnej - choć do równie sławetnej średniej krajowej też mi jeszcze daleko.

Pierwszą po studiach moją pracą był etat informatyka u lokalnego ISP, z pensją 1400 na rękę (minimalna wówczas wynosiła ok. 1100). Fakt - zawsze traktowałem klientów uprzejmie i nigdy nie olewałem pracy, ale to raczej wynikało nie z pensji, a z dość dobrej atmosfery w pracy: kiedy raz utrzymałem nerwy na wodzy mimo że mnie jeden podpity wioskowy głupek wyzwał od skurvysynów, szef powiedział tylko "trzeba mu było powiedzieć żeby spier.dalał, nie pozwalajmy traktować się jak śmiecie".

W tym myśleniu jest metoda - jeśli klient jest kulturalny, to niby jakim prawem wyładowywać na nim swoją frustrację ze złej pensji czy pracy? Skoro nie wyładowujemy się na żonie wracając do domu, to i dlaczego na nim? Z drugiej strony - nie widzę powodu, dla którego pracownik Reala ma się do mnie sztucznie uśmiechać, skoro wiem, że jest w robocie traktowany jak pomiotło - mam wręcz świadomość, że tyle co płacę mniej, to w dużej części są jego okrojone zarobki, więc nawet nie poczuwam się do prawa żeby wymagać za wiele - w myśl zasady "(ile) płacę - (tyle) wymagam".

Bartez 28.12.2012 18:48

Jeszcze raz podkreślę, nikt nikogo nie zmuszał do pójścia na studia. Wg mnie ogromnym błędem było zlikwidowanie zawodówek. Nie mam pojęcia, czemu to miało służyć. Po takiej szkole, kto chciał, miał fach w ręku i mógł sobie iść do pracy. Jak ktoś był dobry i miał głowę na karku, to po paru latach otwierał swój zakład (obojętnie, ślusarz, mechanik, fryzjer) i był zadowolony. A dzisiaj tytuł magistra jest zupełnie bezwartościowy, bo o niczym nie świadczy, a niektórzy ludzie po studiach nie mają pojęcia, co mogliby robić.

ed hunter 28.12.2012 18:37

To niezadowolenie bierze się też z tego, że ludzie kończą studia humanistyczne, po których tylko wybitni się wybiją, reszta ma szanse na pracę jaka jest, są sfrustrowani, a żyć za coś trzeba. Dobrze Donek powiedział, choć w jego ustach to hipokryzja, że lepiej było szkolić się na spawacza. :]

Bartez 28.12.2012 18:24

Cytat:

Napisany przez - Deckard - (Post 1235843)
dziś jest wykorzystywana do granic dobrego smaku sumienność i poświecenie wśród ludzi pracujących
@bartez nie widzisz tego bo masz dobra prace/studia i za pewne spokojne stanowisko
ale zwykłych ludzi 'ora się',przeważnie są to osoby z średnim wykształceniem,nie przydatnymi studiami i brakiem znajomości
bylem świadkiem ponad 5 letniego dzialania fatamorgany dobrej pensji ,stanowiska i spokojnego życia
w zamian za poświecenie i sumienność, czyli 2 etaty w cenie 3/4 etatu :D

Czego nie widzę, bo nie załapałem? Myślisz, że dobre studia od razu gwarantują dobrą pracę? Bzdura. Nic nie gwarantują, jeżeli samemu nic poza tym się nie robi (lub nie ma się znajomości, z tym się zgodzę). W mojej obecnej pracy robię zupełnie coś innego, niż na studiach, a robię to dlatego, bo poza studiami starałem się uczyć i dodatkowo rozwijać wiedzę (wtedy było to PHP i początek przygody z cdrinfo :)).

I co to znaczy, że ktoś skończył nieprzydatne studia? Bo łatwiej było, bo się nie trzeba było tyle uczyć? Byle tylko dostać papierek. Czy to moja wina? Zawsze poza pracą można się dodatkowo dokształcić, próbować uczyć się jakiegoś obcego języka itp. Możliwości jest wiele, szczególnie w dobie internetu, trzeba tylko chcieć. Ale lepiej narzekać i obwiniać wszystkich dookoła, jak to jest mi źle.

Cytat:

Czy czasem nie jest tak odrobinę z Twoim podejściem. Wchodzisz do taniego sklepu, z towarem jakości..., a domagasz się obsługi na poziomie cesarza.
Ktoś doradzał zmianę pracy, ja doradzę zmianę sklepu. Będzie drożej, ale kultura sprzedawcy zazwyczaj wyższa.
Nie oczekuję żadnego traktowania na poziomie cesarza. Nie pisałem również, że obsługa bywa niemiła tylko w tanich sklepach. To czego oczekuję, to zwykłej ludzkiej życzliwości, a nie gburowatego podejścia i robienia mi łaski, że mnie ktoś obsłuży. Społem to właśnie dobry przykład gburowatego podejścia rodem z PRL-u. Miałem codziennie do czynienia z paniami ekspedientkami i nie wspominam tego jakoś zbyt miło. Na szczęście z roku na rok się poprawiało. I nie był to wcale tani sklep na poziomie Biedronki.

pali 28.12.2012 17:48

Cytat:

Napisany przez Kogoro (Post 1235869)
Czy czasem nie jest tak odrobinę z Twoim podejściem. Wchodzisz do taniego sklepu, z towarem jakości..., a domagasz się obsługi na poziomie cesarza.
Ktoś doradzał zmianę pracy, ja doradzę zmianę sklepu. Będzie drożej, ale kultura sprzedawcy zazwyczaj wyższa.

Czyli z tego wywodu rozumiem Kogoro, że uważasz to forum za taniochę a kierownika Barteza za gbura, skoro raczyłeś tutaj socjalistów nazwać pedofilami i zoofilami.

Nie chciało mi się, bo leń jestem, ale powinienem cię do sądu podać, abyś zapłacił tysiaka na Fundację TVN, to byłbyś wtedy kulturalny - zgodnie z twoją logiką, z którą zresztą zgadzam się: tylko pała.

Rzadko zgadzamy się, miło że dziś tak jest.

ed hunter 28.12.2012 17:37

U mnie w miejscowej Biedronce jest pełna kultura, pani wyjeżdża z magazynu z paletą, ja się o coś pytam, rzuca paletę i prowadzi mnie za rączkę pokazać gdzie to jest.
Najgorzej jest w Społem, najdroższym, chociaż w miejscowym samie się poprawiło, musiały nieźle dostać po dupie, bo zachowywały się jak w latach '80, a teraz nagle odmiana, normalnie jak w Biedronce. :D

Idę dojeść gęś, to jest dopiero pyszna ryba! :D

Kogoro 28.12.2012 17:24

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235838)
Rozumiem też argument, że czasem nie ma wyjścia, bo tylko taka jest praca. W takim razie tym bardziej ten ktoś powinien się starać, bo jak kilku klientów się poskarży komuś wyżej, to może tę jedyną pracę stracić. Poza tym, miłe zachowanie to też kwestia zwykłej kultury. Co ten biedny klient jest winien temu, że ktoś mało zarabia? Uśmiechnięcie się i powiedzenie do widzenia, zamiast fochów przecież nic nie kosztuje


Ale dyskusja się porobiła.
Nie do końca potrafię wczuć się w podejście pani z Biedronki, choć w mojej okolicy (3 sklepy) na brak kultury nie mogę narzekać. Słyszę - "dzień dobry", widzę służbowy (sztuczny to fakt) uśmiech, potem "do widzenia"(czasem "zapraszamy ponownie", etc). Prawie tak samo jest w Lidlu, Piotrze i Pawle (tu zetknąłem się z niekompetencją). W każdym z tych miejsc spotkałem się z różnym, negatywnym potraktowaniem klienta (spojrzenie, słowa, wrzaski, etc.). Czasem mogłem ocenić sytuację i prawie zawsze rozumiałem kasjerkę.
Sam mam klientów (B2) i bywa, że delikwent za grosze chce cudów.
Czy czasem nie jest tak odrobinę z Twoim podejściem. Wchodzisz do taniego sklepu, z towarem jakości..., a domagasz się obsługi na poziomie cesarza.
Ktoś doradzał zmianę pracy, ja doradzę zmianę sklepu. Będzie drożej, ale kultura sprzedawcy zazwyczaj wyższa.

Najgorsze są chyba jednak nie Biedronki, Lidle, Adli, Żabki, a sklepy komputerowe. Te to potrafią wciskać ciekawy sprzęt osobom niezbyt się na tym znającym.
Który sprzedawca lepszy?

demek 28.12.2012 11:32

@edu

napisalem jasno i wyraznie, gdyby im dolozyl po te 500 to by mial z 15k dla siebie uwzglkedniajac wieksze skladki...
bo on udaje, ze placi a oni udaja, ze pracuja...

- Deckard - 28.12.2012 10:06

Cytat:

Napisany przez Bartez (Post 1235838)
Święta są/były, więc trzeba było trochę odpocząć od forum. Ale i tak do końca mi się nie udało i śledziłem co się dzieje na tapatalku :)

Wracając do tematu, mogę się chyba podpisać pod tym, co powiedział Reetou, czyli skoro ktoś wziął tę pracę, to powinien ją wykonywać sumiennie. Szczególnie jeżeli ma kontakt z klientem, bo w takim przypadku reprezentuje firmę i jest jej reklamą albo antyreklamą.

Rozumiem też argument, że czasem nie ma wyjścia, bo tylko taka jest praca. W takim razie tym bardziej ten ktoś powinien się starać, bo jak kilku klientów się poskarży komuś wyżej, to może tę jedyną pracę stracić. Poza tym, miłe zachowanie to też kwestia zwykłej kultury. Co ten biedny klient jest winien temu, że ktoś mało zarabia? Uśmiechnięcie się i powiedzenie do widzenia, zamiast fochów przecież nic nie kosztuje

dziś jest wykorzystywana do granic dobrego smaku sumienność i poświecenie wśród ludzi pracujących
@bartez nie widzisz tego bo masz dobra prace/studia i za pewne spokojne stanowisko
ale zwykłych ludzi 'ora się',przeważnie są to osoby z średnim wykształceniem,nie przydatnymi studiami i brakiem znajomości
bylem świadkiem ponad 5 letniego dzialania fatamorgany dobrej pensji ,stanowiska i spokojnego życia
w zamian za poświecenie i sumienność, czyli 2 etaty w cenie 3/4 etatu :D


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 16:49.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.