![]() |
Naprawiłem właśnie podnóżek w wózku. Nie chciało mi się robić zdjęć, ot taka plastikowa zębatka dochodząca do drugiej zębatki, dociskana sprężyn(k)ą z kolejną plastikową częścią odsuwającą sprężyn(k)ę podczas regulacji.
Ponieważ wiedziałem, że po bardzo skomplikowanej naprawie (polegającej na dopasowaniu i włożeniu odpowiedniej ilości podkładek miedzianych pod sprężyn(k)ę w celu zwiększenia siły docisku) regulacja będzie bardziej niewygodna, najpierw poszedł mail do producenta, czy można dokupić samą część spacerową wózka (tak 400 zł, może odrobinę więcej jeszcze byłbym w stanie wydać, oczywiście wkurviony) - rzecz jasna nie ma takiej opcji, wózek powiedzmy ze średniej półki (wiem, że są po 5 koła wzwyż) nie jest czymś, co można naprawiać. Nie wspominajmy oczywiście o próbie dokupienia samego mechanizmu (zamontowanego na końcach rurek na nity, które - wiem, bo rozwiercałem w celu zdjęcia materiału do prania - rozwierca się w 20 sekund sztuka) - wartość takiego to jakieś 10 zł, no jak to sprzedać klientowi, no jak? Tych producentów powinno się za jaja wieszać. Tam nic się nawet nie wyrobiło, nawet te nic nie warte plastikowe zębatki są w jeszcze niezłym stanie - po prostu sprężyn(k)a jest celowo tak zrobiona, żeby utracić siłę docisku po jakimś czasie. I wózek, który w widocznych dla oka na pierwszy rzut oka szczegółach (grubość ramy, jakość kół, spawów itp.) jest wyśmienity dla kogoś, kto nie lubi się bawić narzędziami nadaje się do wyrzucenia. Bo przecież nie muszę dodawać, że w internecie można znaleźć kilka ofert tego wózka używanego, za grosze, z adnotacją, że mechanizm podnóżka w części spacerowej jest uszkodzony :P Może by tak te wózki poskupywać, trochę ulepszyć metodę naprawy mechanizmu żeby to nie było takie prowizoryczno-toporne (nic trudnego, trzeba by całkiem wyrzucić obecny i stworzyć nowy) i zrobić sobie z tego interes, jednocześnie wkurviając producenta? :szczerb: PS. Być może co uważniejszy czytelnik zachodzi w głowę, po jaką cholerę użyłem podkładek miedzianych. No to ma ważne, techniczne uzasadnienie. W tym rozmiarze tylko takie miałem pod ręką :D |
Cytat:
O to, wlasnie to. |
Szybko się pojawił, to i należało być przygotowanym na to, że szybko umrze. Podobnie stacjonarne sklepy komputerowe nie zajmowały się (z ich własnej perspektywy) niczym innym, tylko sprzedawaniem narzędzi umożliwiających kupowanie komputerów nie korzystając z lokalnych stacjonarnych sklepów komputerowych ;)
Ma to złe i dobre strony. Większość życia uważałem, że głównie złe, ostatnimi czasy moja opinia nie jest już aż tak jednoznaczna. Albo przestałem te zjawisko postrzegać jako aż tak negatywne, albo znalazłem nowe, gorsze i negatywność tego została przez nie przyćmiona - sam już nie wiem :szczerb: |
Do wymiany modułów to i małpę byś przeszkolił. :P
|
Zawód serwisanta RTV umarł. Teraz przeszkolony dwunastolatek jest w stanie wymieniać moduły. Bez miernika i lutownicy.
|
Cytat:
Nic nie jest wieczne, popsuje sie a wtedy tylko wymiana. |
No cóż, ja miałem do dyspozycji tylko starą lutownicę z Topexu, jeszcze z poklejonym kablem zasilającym i jakoś się udało. Nawet kombinerek żadnych nie miałem żeby przytrzymać ten kabel :haha: Choć tak jak pisałem - za małe i za cienkie te kabelki, powinno być grubsze - choć wtedy kabel od słuchawek ważyłby zbyt dużo żeby je komfortowo nosić.
Planuję jeszcze wyłożyć je od środka jakąś pianką, może to dźwięk poprawi czy coś. Biorąc pod uwagę że słuchawki kupowałem w ciemno, bez przymierzania i sprawdzenia organoleptycznego to trafiłem naprawdę dobrze. ;) Cytat:
|
Ja tam ciagle lutuje :szczerb: , a tak na powaznie bez odpowiedniego sprzetu to na dzien dzisiejszy transformatorowa lutownica to zabytek, jest obecnie taka miniaturyzacja ze graniczy to z ludzkimi mozliwosciami z banalnie prostego powodu ulozenie elementow nawet uzywajac mikroskopu ktory posiadam graniczy z czasami z cudem czy to w stacji do rebalingu czy nie, nie robi roznicy, czlowiek jest po prostu za malo precyzyjny ot i to tyle. Jeszcze z 10-15 lat i bedzie mozna zapomniec o naprawach czego kolwiek bo bedzie to po za ludzkimi mozliwosciami aby wykonac to precycyjnie, jedynie roboty beda w stanie osiagnac taka precyzje. Obecnie jestesmy na przelomie ludzkich mozliwosci osiagniecia wlasciwej precyzji podczas skladania/naprawy.
|
Pamiętam jak kilkanaście lat temu wlutowywałem nowe LEDy SMD do swojej nokii żeby zmienić kolor podświetlenia. Zero trudności i działa do dzisiaj. :spoko:
Dziś nawet włożywszy moje najlepsze okulary chyba bym się nie odważył. :szczerb: |
Cytat:
No ale moje kosztowały z tego co pamiętam jakoś koło 80zł i są Panasonica (a tak właściwie to Technicsa tylko rebrandowane). W Lidlu słuchawek bym chyba nie kupił :P |
Kochany, czasem wystarczy polutować rzeczy fabrycznie nie zlutowane, tylko powsadzane w dziurki, które przestały działać przez zanik styku. Teraz już tak robią, pytanie tylko czy to "coś" jest na tyle rozbieralne żeby było co lutować. Wiesz, cyna jest też droga :sciana:
|
Przy tańszych modelach lutowanie kompletnie nie ma sensu. Cena nówek z Chin wynoszą nic, na Allegro już też się połapali, że coraz więcej osób jest w stanie poczekać trzy tygodnie (ba - czasem nie trzeba, bo wysyłka jest z magazynu z Polski) i poobniżali ceny.
Mnie to osobiście mocno irytuje, bo jest to jawna kpina z naszej inteligencji - z jednej strony pieprzy się o ograniczaniu emisji, nowym zielonym ładzie, śmiercionośnym plastiku, a z drugiej pozwala na produkcję na tony szajsu, który potrafi wylądować w śmietniku po dwóch tygodniach użytkowania. Jestem autentycznie ciekawy, czy zmiany odgórne dotyczące możliwości naprawy i dostępności części przez dekadę, która ma objąć na razie duże AGD cokolwiek zmieni przynajmniej w tym segmencie? Umiejętność lutowania cenna jest, sam lutuję mocno przeciętnie, ale po ingerencji w "naprawialne" części zwykle działają, czasem nawet dłużej niż tydzień :haha: |
Ja ostatnio wymiękłem właśnie przy jacku do słuchawek. Chinole zrobili to chyba tak, żeby się nie dało. Styki w jacku mniejsze od grota w lutownicy i utopione w plastyku, ale to jeszcze pikuś - kabel od słuchawek grubości rysika w ołówku, a w nim 4 żyły (tzn 3 + ekran, bo z mikrofonem). Żyły przewodzące grubości włosa i nie do oddzielenia od izolacji.
Ja się poddałem, bo nawet moje uzbrojone oczy tego nie widzą. Jednak napuściłem sąsiada co naprawia telewizory i on też się poddał - nie do zrobienia. Problem nie w lutowaniu, ale nie ma czego lutować. A na deser jeszcze zostaje zabezpieczenie tego całego złącza przed wyrwaniem (z jackiem nowym nic nie było). Był jeszcze pomysł wymiany całego kabla z jackiem, ale z drugiego końca też wszystko zatopione i nierozbieralne. Słuchawki jakieś guano z lidla, więc kazałem gówniarzowi kupić se nowe (a się uparł bo mówi że fajnie grały). Ceny na allegro zaczynają się od 5 zeta, więc mniej niż dałem za samego jacka :rotfl: |
Teoretycznie wiedziałem co zrobić ale w praktyce wyszło że trzeba być bardziej uważnym. Nawaliłem tyle cyny że ta otoczka zabezpieczająca przy minijacku nie chciała się zmieścić, więc musiałem rozgrzewać ją znowu i "rozrzedzić" żeby nie było takiego gluta. Poza tym przy pierwszej próbie jak ***** ściągnąłem całą izolację z kabelków i ciągle robiły mi się gdzieś zwarcia :szczerb:
Dopiero za drugim razem udało mi się to jakoś w miarę wykonać. Jednak moje mierne umiejętności manualne powodują że praca z takimi małymi kabelkami potrafi mnie zdenerwować :wsciekly: |
Lepiej późno niż wcale. :spoko:
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 03:15. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.