Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Opony zimowe (https://forum.cdrinfo.pl/f5/opony-zimowe-57972/)

Morris 17.11.2005 11:47

Cytat:

Napisany przez woitas
czyli co? w mieście kupować całoroczne, czy zimówki?

To zależy ile masz kasy, ile jeździsz i kiedy, czy masz alternatywę dla samochodu, itp.
Jeżeli samochodu używasz rzadko i w szczególnie trudne dni możesz jeździć np. autobusem, to nie bardzo się opłaca zakup zimówek (guma parcieje nawet nieużywana). Jeśli jednak samochód jest Ci niezbędny np. w pracy i musisz być gotowy o każdej porze, to nie widzę żadnego argumentu, żeby takich opon obok np. wielosezonowych nie mieć.
Cała ta dyskusja jednak rozgorzała chyba z innego powodu - ludzie zakładają zimowe opony często bezmyślnie, nawet jak nie muszą - np. sporo osób zrobiło to już w październiku. Niestety media też tu robią niedoświadczonym kierowcom niedźwiedzią przysługę mówiąc, że już czas najwyższy założyć opony - taki komunikat usłyszałem jakiś miesiąc temu, a od tego czasu już kilkakrotnie temperatura przekroczyła górną granicę ich prawidłowego zastosowania.
Ale cóż - skoro pani od pogody tak mówi, to 3/4 narodu słucha...
(prawie słychać beee... beeee... beeee...)

BD 17.11.2005 11:41

Cytat:

Napisany przez woitas
czyli co?
w mieście kupować całoroczne, czy zimówki?
dodam, że moje miasto leży na terenie gdzie są ulice o dość dużych spadkach.

Oczywiscie zimowki. Pamietaj, ze jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego. Raczej trudno zrobic gume, ktora bedzie miec optymalne wlasciowsci w zimie jak i podczas upalow.

Na lato sa opony letnie a na zime zimowki. Opony caloroczne to tylko chwyt marketingowy i nic wiecej.

prometeusz 17.11.2005 11:34

Cytat:

Napisany przez woitas
czyli co?
w mieście kupować całoroczne, czy zimówki?
dodam, że moje miasto leży na terenie gdzie są ulice o dość dużych spadkach.

jutro idę kupić, bo pamiętam zeszłoroczną jazdę, gdy samochód stał 3 tygodnie odpalany tylko co tydzień na półgodziny.

brać zimówki i nie marudzić;)

woitas 17.11.2005 11:31

czyli co?
w mieście kupować całoroczne, czy zimówki?
dodam, że moje miasto leży na terenie gdzie są ulice o dość dużych spadkach.

jutro idę kupić, bo pamiętam zeszłoroczną jazdę, gdy samochód stał 3 tygodnie w zaspie odpalany tylko co tydzień na pół godziny.
w tym roku nie zamierzam powtarzać tego błędu.

BD 17.11.2005 11:12

Cytat:

Napisany przez bgn
A wracajac do tematu - jako człowiek który wiele lat jeżdził na oponach uniwersalnych zimówki używane załozylem pare lat temu i tylko dlatego,że wiosna mialem sie pozbyc auta i szkoda mi bylo kasy na nowe opony dla niego i wtedy przekonałem sie, że auto co prawda somo w zimie nie jeździ, ale jeździ się nim znacznie bezpieczniej

Dobrze to ujales. Na zimowkach auto samo nie jezdzi ale auto znacznie lepiej sie prowadzi na sniegu i blocie posniegowym. Zimowki przydaja sie nawet w miescie w tych dniach gdy drogowcow zaskoczy zima.

Od siebie dodam tylko, ze auto na zimowkach z systemem kontroli trakcji daje rade wjechac niemal w kazde miejsce ;).

Morris 17.11.2005 10:56

W końcu w Małopolsce zaczął ledwo co pruszyć śnieżek, ale już słyszę jak się wszyscy co jeszcze (o zgrozo! || ) tego nie zrobili dobijają się do serwisów. Eh... już widzę jak przy temperaturze zaledwie 0 st.C je wykorzystają. Żeby było śmieszniej, to za "śniegiem" wyszło słońce i od razu go topi :haha:

ed hunter 17.11.2005 09:41

Cytat:

Napisany przez woitas
a może to spisek producentów opon :respect:
wszak w ich interesie leży, żebyśmy kupowali ich jak najwięcej :hmm:

można sobie kupić wielosezonowe

w lecie gorzej niż na letnich
w zimie dużo gorzej niż na zimowych

w starej Toyocie miałem takie. jeśli jest to samochów, który jeździ w zasadzie tylko po mieście to pomysł nie jest głupi - te kilka dni corocznej masakry śnieżnej można jakoś przeczekać w autobusach np.

woitas 17.11.2005 09:36

Cytat:

Napisany przez ed hunter
ja to dobrze pamiętam, nawet jeszcze zanim miałem prawko. ojciec miał diesla a ropa zamarzała przy -12 stopniach (wersja bardzo optymistyczna)

jeśli chodzi o opony to najlepiej sprawdzały się wielosezonowe kartoflaki stomilu (z takim chorym bieżnikiem, robione chyba do tej pory albo do niedawna - widzę jeszcze na Polonezach takie gumy)

jak ktoś zaszalał i kupił sobie super letnie opony w Pewexie to w zimie miał bal z piruetami ||

a może to spisek producentów opon :respect:
wszak w ich interesie leży, żebyśmy kupowali ich jak najwięcej :hmm:

Kris 17.11.2005 09:03

Jabba!

Ja nie prowadziłem samochodu w latach 80/90... a malucha miałem do 2001 roku... więc wiem jak to jest z pierdzielami... :)
Zapier**nie z akumulatorem, klucza do zamka wsadzić nie można (a jak można to... każdy klucz ;) ) lód na szybach etc... etc...

Teraz mam Toyotkę, nie mam problemów z odpaleniem go zimą, ogrzewanie chodzi... ale... białego gówna dalej nienawidzę!! ;)

A... na opony zimowe na razie mnie nie stać... :(

andrzejj9 16.11.2005 15:50

Cytat:

Napisany przez prometeusz
z całym szacunkiem @andrzejj9 ale co najwyżej możesz pamiętać jako mały pasażer, a wydaje mi się iż @Jabba the Hutt mówił raczej o prowadzeniu.
Ja pamiętam z przełomu 89/90 - a to juz troche bliżej.
Dodał bym jeszcze że niezastąpiony był poteżny kamień w Kanciaku w bagażniku, bądź worek, albo 2 wapna, piachu czy czegokolwiek ( ale nie zwłok - w moim przypadku).
I można było wtedy jakoś sobie radzić 8 )

Wcale się nie upieram, że jako 10 letni grzdyl prowadziłem samochód ;)

W każdym razie i jako pasażer pamiętam dobrze różnego rodzaju atrakcje z uruchamianiem rano samochodu, łącznie z dostawaniem się jakoś do niego (najlepszy był numer, jak kupiliśmy odmrarzacz do zamka - próbujemy otworzyć samochodód, ale zamek oczywiście zamarznięty, więc pytam się osoby, która kupiła płyn, gdzie do dała. Na to odpowiedź - no jak to gdzie, w samochodzie.. ;) ) uruchamianiem (kabelki, pchanie...) i innymi atrakcjami. A że powtarzało się to mniej więcej codziennie przez kilka lat, to jest co pamiętać :)

Pamiętam również jak będąc w Warszawie jechaliśmy gdzieś z ojcem rano przy ok. -25. Jechaliśmy co prawda Mercedesem, ale z absolutną resztką benzyny i w pewnym momencie na jednym skrzyżowaniu zgasł nam samochód (w Mercedesie naprawdę rzadko się to zdarza - przez ok. 10 lat jak go mamy kojarzę może z trzy takie sytuacje - zresztą jedna nie tak dawno - jak też mieliśmy resztkę benzyny i wybraliśmy się do Galerii, gdzie jest piętrowy parking i wjeżdża się pod dużym kontem.. To nie był dobry pomysł na resztkę benzyny ;) ) i już nie zapalił. Okazało się, że... benzyna zamarzła.. Po około godzinie, jak wyszło słońce i zaczęło grzać, to pojechaliśmy dalej.

W każdym razie zima + samochody to zawsze różnego rodzaju atrakcje :)

bgn 16.11.2005 14:30

Cytat:

Napisany przez Jabba the Hutt
Ciekawe jak Wy wszyscy jeździliście w latach 80-tych, kiedy nie było zimówek ? A ludzie mieli duże fiaty, polonezy, maluchy, trabanty. Nie tylko nie miały zimówek, ale i prawie ogrzewania, słabe akumulatory. Ci, co mają mało lat i nowe samochody, nie wiedzą co to walka z maluchem (zniesienie akumulatora z 4 piętra, założenie go w ciemnościach, rozkucie lodu z szyb, odpalenie malca...aha - jeszcze były próby otwarcia drzwi za pomocą klucza, zapalniczki, worka gumowego z gorącą wodą). I jak mówił Boguś Linda : 'Co Wy wiecie o.....".

Pozdrawiam pamiętających tamte zimowe przygody !

Jabba

...pamietam, pamietam. A wracajac do tematu - jako człowiek który wiele lat jeżdził na oponach uniwersalnych zimówki używane załozylem pare lat temu i tylko dlatego,że wiosna mialem sie pozbyc auta i szkoda mi bylo kasy na nowe opony dla niego i wtedy przekonałem sie, że auto co prawda somo w zimie nie jeździ, ale jeździ się nim znacznie bezpieczniej

Stef 16.11.2005 09:57

Cytat:

Napisany przez Jabba the Hutt
Ciekawe jak Wy wszyscy jeździliście w latach 80-tych, kiedy nie było zimówek ? A ludzie mieli duże fiaty, polonezy, maluchy, trabanty. Nie tylko nie miały zimówek, ale i prawie ogrzewania, słabe akumulatory. Ci, co mają mało lat i nowe samochody, nie wiedzą co to walka z maluchem (zniesienie akumulatora z 4 piętra, założenie go w ciemnościach, rozkucie lodu z szyb, odpalenie malca...aha - jeszcze były próby otwarcia drzwi za pomocą klucza, zapalniczki, worka gumowego z gorącą wodą). I jak mówił Boguś Linda : 'Co Wy wiecie o.....".

Pozdrawiam pamiętających tamte zimowe przygody !

Jabba


Wszystko sie da,nawet bez zimowek,ale z nimi jakos yak latwiej.
a co do ekstremalnego uruchzmiania auta w zimie, to pamietam ze jak bylem maly, to wujek mial starego zuka. i dziennie rano musial polewac go w okolicach silnika goraca woda zanim zaskoczyl,ale prawie zawsze pomagalo ;)

prometeusz 16.11.2005 09:45

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Nic mi nie mów, bo mimo, że jestem raczej z tego młodszego już pokolenia (24 lata) to pamiętam to bardzo dobrze. Zresztą... spóźniłem się wczoraj na uczelnię, bo... najpierw przez 15 minut skrobałem szyby maluszka, a potem nie mogłem go zapalić ;)

z całym szacunkiem @andrzejj9 ale co najwyżej możesz pamiętać jako mały pasażer, a wydaje mi się iż @Jabba the Hutt mówił raczej o prowadzeniu.
Ja pamiętam z przełomu 89/90 - a to juz troche bliżej.
Dodał bym jeszcze że niezastąpiony był poteżny kamień w Kanciaku w bagażniku, bądź worek, albo 2 wapna, piachu czy czegokolwiek ( ale nie zwłok - w moim przypadku).
I można było wtedy jakoś sobie radzić 8 )

ed hunter 16.11.2005 09:44

Cytat:

Napisany przez Jabba the Hutt
Ciekawe jak Wy wszyscy jeździliście w latach 80-tych, kiedy nie było zimówek ? A ludzie mieli duże fiaty, polonezy, maluchy, trabanty. Nie tylko nie miały zimówek, ale i prawie ogrzewania, słabe akumulatory. Ci, co mają mało lat i nowe samochody, nie wiedzą co to walka z maluchem (zniesienie akumulatora z 4 piętra, założenie go w ciemnościach, rozkucie lodu z szyb, odpalenie malca...aha - jeszcze były próby otwarcia drzwi za pomocą klucza, zapalniczki, worka gumowego z gorącą wodą). I jak mówił Boguś Linda : 'Co Wy wiecie o.....".

Pozdrawiam pamiętających tamte zimowe przygody !

Jabba

ja to dobrze pamiętam, nawet jeszcze zanim miałem prawko. ojciec miał diesla a ropa zamarzała przy -12 stopniach (wersja bardzo optymistyczna)

jeśli chodzi o opony to najlepiej sprawdzały się wielosezonowe kartoflaki stomilu (z takim chorym bieżnikiem, robione chyba do tej pory albo do niedawna - widzę jeszcze na Polonezach takie gumy)

jak ktoś zaszalał i kupił sobie super letnie opony w Pewexie to w zimie miał bal z piruetami ||

andrzejj9 16.11.2005 09:25

Cytat:

Napisany przez Jabba the Hutt
Ciekawe jak Wy wszyscy jeździliście w latach 80-tych, kiedy nie było zimówek ? A ludzie mieli duże fiaty, polonezy, maluchy, trabanty. Nie tylko nie miały zimówek, ale i prawie ogrzewania, słabe akumulatory. Ci, co mają mało lat i nowe samochody, nie wiedzą co to walka z maluchem (zniesienie akumulatora z 4 piętra, założenie go w ciemnościach, rozkucie lodu z szyb, odpalenie malca...aha - jeszcze były próby otwarcia drzwi za pomocą klucza, zapalniczki, worka gumowego z gorącą wodą). I jak mówił Boguś Linda : 'Co Wy wiecie o.....".

Pozdrawiam pamiętających tamte zimowe przygody !

Jabba


Nic mi nie mów, bo mimo, że jestem raczej z tego młodszego już pokolenia (24 lata) to pamiętam to bardzo dobrze. Zresztą... spóźniłem się wczoraj na uczelnię, bo... najpierw przez 15 minut skrobałem szyby maluszka, a potem nie mogłem go zapalić ;)


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 15:26.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.