![]() |
Ja mieszkam w bloku, a rozliczenia mam na jesień. Oj, będzie bolało. Nawet zauważyłem, że od początku 2022r. już tak nie grzeją mocno...
|
Jak na razie tej zimy spaliłem jakieś 11 metrów sześciennych drewna, z czego od listopada (zbliżamy się do końca czterech najzimniejszych miesięcy w roku) - 8. Przy cenach, w jakich to drewno kupiłem dwa lata temu daje to kwotę niespełna 1100 zł, przy obecnych - 1600 zł. Mówimy o ogrzewaniu 150m2 powierzchni użytkowej i komforcie termicznym na poziomie nie schodzenia nigdy poniżej 18 stopni, a przez 80% czasu utrzymywaniu temperatury między 20,5 a 22 stopni, w dodatku w dość chłodnej części Polski. Komfort termiczny po ociepleniu domu zmienił się drastycznie, a spalanie spadło (to trzeba przeliczyć z uwzględnieniem temperatur, ale tak wstępnie podaję) o jakieś 35-40%.
W gazie nie ma niczego złego, szczególnie że nie ma szans przestawienia całego ciepłownictwa na biomasę - musielibyśmy mieć gęstość zaludnienia na poziomie Kanady. Natomiast w drogim gazie jest bardzo dużo złego, jeżeli chcemy zrobić z niego podstawowe źródło ciepła. Jeszcze rok temu sam zastanawiałem się, czy może jednak nie dać sobie spokoju i nie przejść na gaz - choć nawet wówczas z pewnością bez dopłat ale i bez pozbywania się kotła na drewno. Obecnie już mi to przeszło. |
Oj jak dobrze, że temperatury odpuściły, po tych grudniowych mrozach. Rachunek za tamten czas zabolał. Teraz będzie znośny (mam nadzieję), choć już wg nowego cennika. Musiałbym tak móc zerknąć na ten sprzed roku (ale nie mam) i dodać jakieś 60-70%.
|
Cytat:
|
Najlepszy jest niemiecki gaz od rusków.
|
Pal to drewno, pal, bo ci żona oziębnie i pozostanie ci stukanie kolanami. :rotfl:
Kwestia 15 lat (a też tak to sobie wyobrażam) to już jest bliska perspektywa czasowa, pytanie ile zajmie powszechne jej zastosowanie. Sądzę, że z czasem będzie się nam coraz bardziej śpieszyć, a wiele procesów da się przyśpieszyć jeśli będzie taki interes. Do tego czasu Połaniec zje twój las, a nowy nie wyrośnie. |
Fajnie by było, tylko tu jeszcze nie mamy pewności, że na pewno uda się stworzyć działające, stabilne elektrownie termonuklearne. Mówi się, że pierwsza komercyjna elektrownia tego typu to kwestia minimum 15 lat, ale pod warunkiem, że nie natrafimy na jakieś poważne problemy. Zapewne koniec końców technologia zostanie dopracowana i skomercjalizowana, wszystko na to wskazuje, ale całkowitą pewność będziemy mieli, kiedy pierwszy projekt ruszy na pełną skalę.
Tak samo właściwie pewne jest, że można tworzyć elektrownie jądrowe z reaktorami powielającymi, gdzie efektywność wykorzystania paliwa jądrowego jest przynajmniej kilkudziesięciokrotnie wyższa niż dziś, gdzie właściwie nie występują uboczne odpady promieniotwórcze bo produkty rozpadu również działają jako paliwo właściwie aż do momentu przekształcenia w stabilne izotopy i wreszcie gdzie prawdopodobieństwo wystąpienia awarii prowadzącej do poważnych skutków poza terenem elektrowni jest niemal zerowe, kilkadziesiąt razy niższe niż w najbezpieczniejszych dzisiejszych reaktorach. Gdzie zresztą też jest niemal zerowe ;) Mimo wszystko jednak nie zakładam hurraoptymistycznie, że za 30 czy 50 lat reaktory IV generacji zastąpią obecną generację III+, bo jeszcze ich nie ma - a przy tak ważnych kwestiach jak problem zasilania ludzkości w energię elektryczną nawet prawie pewność to nieco za mało ;) A moja żona zapewne uważa, że zawzięte stukanie o siebie kolanami siedząc na fotelu to jeszcze za mało, żeby osiągnąć przełom w wysokozaawansowanych technologiach związanych z generacją energii :haha: |
No właśnie już nie tak bardzo odległa. To już jest i działa (ponoć), pozostają więc już tylko kwestie techniczne, a to oznacza że jest dużo bliżej, niż dalej.
BTW Twoja żona chyba nie życzy ci utraty oka? :rotfl: |
Koncepcja zacna, choć chyba jeszcze bardzo odległa - dobrze natomiast, że mamy takie źródło na horyzoncie :taktak:
BTW, moja żona mi kiedyś powiedziała, że gdybym opanował fuzję jądrową, stałbym się cyklopem ;) |
Chodziło mi o aspekty polityczne i gospodarcze, które taka nagła rewolucja by wywołała. Co by się stało, gdyby nagle - z dnia na dzień - nikt nie potrzebował ruskiego gazu, czy arabskiej ropy itd.
Obecnie dostępność energii i jej koszt już ogranicza rozwój cywilizacyjny, ale jeszcze nie na tyle, żeby zdecydowanie i szybko szukać innych jej źródeł, jeszcze nie stoimy pod ścianą - tak nam się wydaje. Energii i jej źródeł jest pod dostatkiem, ale póki co poza naszym zasięgiem. Niedawno czytałem, że zbudowano pierwszy reaktor działający na zasadzie fuzji, na razie małej mocy ale kontrolowanej i z dodatnim bilansem energii. Może więc tędy wiedzie droga. Czas pokaże. Dobra, udaję się do wiadomego tematu na kawę. :D |
Z drugiej strony, wiesz jak powstało całkiem niemało ciekawych odkryć/wynalazków?
Wszyscy wokół wiedzą że czegoś się po prostu nie da zrobić, ale przychodzi ktoś nowy, co nie ma pojęcia że czegoś się nie da zrobić i to zrobi. :mruga: |
Świat miałby bezkonkurencyjnie tanią i czystą energię :haha:
A tak bardziej na poważnie - sądzę, że gdyby istniała metoda wytwarzania takiej energii, to już dawno byśmy z niej korzystali. Czy profity płynęłyby do wynalazcy - to już jest zupełnie inna sprawa :fiu: Natomiast prawa fizyki są dość nieubłagane i subtelnie sugerują, że nie ma nic za darmo... Mam znajomego, naprawdę inteligentnego człowieka, z którym można było na wiele tematów porozmawiać i wiele się dowiedzieć, który kiedyś zabrał mnie do swojej pracowni i pokazał, że pracuje nad maszyną, która zwróci więcej energii niż zostało włożone w jej uruchomienie. Naprawdę nie mogłem się nadziwić, że on wierzy w możliwość stworzenia perpertuum mobile... Wychodzi jednak na to, że skala ewentualnego (niemożliwego do uzyskania rzecz jasna) sukcesu jest tak ogromna, że ludzie rzucają się na to nie mając żadnych nadziei na powodzenie prób :P |
Wiesz co by się stało, gdybyś nagle zaoferował światu bezkonkurencyjnie tanią i czystą energię? :rotfl:
|
26 MJ/kg to już przecież bardzo dobry węgiel. Nie wiem, czy ten z Bogdanki tyle ma, bo nie mam z nim do czynienia. Wiem, że ludziska sprowadzają sporo węgla z Rosji, ponoć można kupić sorty i po 350 zł/t (w tamtym roku to słyszałem, teraz pewnie więcej), ale ten węgiel zapewne zapala się od potarcia o pudełko zapałek :P Z kolei bardzo dobry i kaloryczny z Rosji to ponoć 700-800 zł.
Pamiętam tę dyskusję, jak Edu liczył :taktak: Ja natomiast widzę inny problem. Obecnie mamy trzy główne rodzaje paliwa (olej opałowy z tego wyłączę, bo to promil) wśród osób niepodłączonych do ogrzewania miejskiego. Każdy sam sobie liczy, co jest dla niego tańsze/wygodniejsze - według możliwości, preferencji itp. Jak cena węgla idzie w górę, to mogą palić drewnem albo pójść w gaz, jak cena gazu poszłaby w górę, to wiele osób z kotłami na gaz zaczęłoby dogrzewać kominkami żeby trochę zmniejszyć wskazania żółtego licznika itd. Jeśli natomiast paliwa stałe zostaną całkiem wyłączone z tego miksu, to staną się równolegle dwie rzeczy. Po pierwsze zniknie konkurencja, a po drugie znacznie wzrośnie zużycie gazu. Przecież tu nie trzeba być geniuszem, żeby dodać dwa do dwóch i zobaczyć co się stanie :> Oczywiście Polska i tak nie produkuje za wiele gazu ziemnego, zatem to, że ciepłownictwo indywidualne jednego średniej wielkości kraju na świecie bardziej zwróci się ku gazowi podniesie jego zużycie o promil - samo to nie podniesie ceny hurtowej. Mam jednak z tyłu głowy, że obecnie jakaś 1/3 świata zaczyna nie lubić węgla, a opiera na nim produkcję energii elektrycznej. Ta 1/3 świata buduje obecnie sporo elektrowni gazowych. Ponadto całkiem spora część świata planuje odstawiać transport od ropy, a na to trzeba prądu lub wodoru (ten drugi póki co będzie produkowany głównie przy użyciu gazu ziemnego). Zatem światowe ceny hurtowe mogą zacząć ponownie rosnąć. Jeśli chcemy odstawić węgiel - i do ogrzewania i do produkcji energii - a jednocześnie zachować niskie ceny gazu, musimy znaleźć dodatkowe źródło energii - koniecznie taniej energii - przynajmniej w pełni zastępujące utraconą energię z węgla, a najlepiej jeszcze częściowo z ropy naftowej. A jeśli chcemy mieć nadal tani gaz, to nie powinniśmy do tego celu uruchamiać jego zasobów. To ładnie brzmi, ale to jest - delikatnie mówiąc - bardzo dużo energii. To przynajmniej 10 000 TWh rocznie. Czyli ponad 200 razy więcej niż produkuje największa elektrownia jądrowa na świecie. Lub ponad 100 razy tyle, ile produkuje hydroelektrownia przy Zaporze Trzech Przełomów. To wymyślenie nowych źródeł energii mogących zasilić w energię elektryczną 18 państw wielkości Polski. Dopóki nie wymyślimy, skąd wziąć takie ilości energii (koniecznie stabilnej energii, tylko część z niej może pochodzić z wiatru i słońca, zatem żadne zastawienie Sahary panelami słonecznymi w pełni nie pomoże) wyłączanie węgla z miksu źródeł energii będzie prowadziło do wyraźnego wzrostu wszystkich innych nośników. Właśnie dlatego - mając świadomość skali potrzeb - jestem zwolennikiem budowy elektrowni jądrowych wspomagających - jako źródła stabilizujące - produkcję z alternatywnych źródeł energii. 100-150 siłowni takich jak ta planowana (od 50 lat :P) w Polsce powinno z powodzeniem wystarczyć na cały świat. I wspomnicie moje słowa, jeśli na świecie dobudujemy kolejne 500 dużych reaktorów jądrowych (trochę więcej niż drugie tyle niż mamy teraz) to jest szansa na to, że wtedy nie będziemy już korzystać z węgla. Dopóki co najmniej tyle nie powstanie, to bez względu na rozwój OZE, którym przecież bardzo kibicuję, nie-ma-szans-na-rezygnację-z-węgla. I na taniejące a nie drożejące grzanie naszych salonów chyba też :hmm: |
Porównanie kosztów węgla i gazu już tu było, chyba nawet Edek liczył. W praktyce koszty się wyrównują przy cenie węgla 1000pln/t a tyle kosztują ekogroszki, które trzeba kupić do kotłów zasypowych z podajnikiem, bo tylko takie dają namiastkę wygody. Najwięcej zyskujesz na różnicy sprawności, gdzie gazowy zwykły ma ok 92% a kondensacyjny ok 110%, gdzie węglowy ma 70% i to tylko na papierze.
Cen węgla z Bogdanki nie znam, nie miałem go jeszcze (u nas nie ma), ale węgiel śląski jest dużo droższy. W jego kaloryczność powyżej 26 trudno wierzyć, tak samo jak w niską zawartość siarki, czy popiołu. A jak jeszcze trafisz na koksujący, to się zajedziesz. Rzuć sobie okiem na ich aktualny cennik składowiska na centralną Polskę http://www.czw.com.pl/czw-upload/27....27.11.2020.pdf Rzeczywiście u ciebie na razie koszt drewna wychodzi wyraźnie taniej. Za to roboty więcej, ale coś za coś. Gdyby płacić u handlarzy to zaczyna wychodzić podobnie. |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 20:20. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.