![]() |
No tak, czego się spodziewać, skoro singlowi zwycięzcy zbliżającego się Australian Open zgarną po 12,8 mln złotych...
W moim amatorskim bieganiu pamiętam dobrze sprzed 20 lat sytuację objazdowych teamów biegaczy, którzy potrafili zgarniać w jeden weekend po dwie pierwsze nagrody w dwóch różnych zawodach i tak tydzień w tydzień. Historia takich zawodników często wyglądała tak: były zawodowiec, przyłapany na dopingu i zawieszony. Na największe biegi nie jeździli, tylko średnie, gdzie już były nagrody, ale nie było mowy o budżecie pozwalającym na jakiekolwiek testy antydopingowe. Dziś samo bieganie stało się znacznie droższe, szczególnie jeśli myśli się o wygranych. Choćby koszt dobrych karbonowych startówek, które dają więcej niż szprycowanie się sterydami to 1-2 i więcej tys. zł, a starczają zwykle na ok. 300 km. Z kolei nagrody nie są bardzo wysokie, przy kosztach sprzętu, fizjo, diety itp. mogą zredukować czy jak ktoś często wygrywa to może i pokryć koszty, ale nie pozwolą utrzymywać się z biegania. Stąd zjawisko częściowo zanikło i obecnie często na lokalnych zawodach wygrywają lokalni zawodnicy i to jest fajne i zgodne z duchem sportu. Im wyżej tym oczywiście gorzej. Między innymi dlatego tak lubię snookera - też nie jest wolny od afer, ustawianych meczy itp. ale mam wrażenie że jest tego mniej i że rzeczywiście jeśli nawet jest to jest to silnie stygmatyzowane. Do znudzenia powtarzam - w piłce nożnej sędzia widzi brak faulu, zawodnicy widzą, widzowie widzą, a piłkarz i tak leży i zwija się na murawie. W snookerze sędzia nie widzi faulu, przeciwnik nie widzi, widzowie nie widzą, a zawodnik podnosi się od uderzenia, przyznaje i idzie usiąść na swoje krzesło... |
Czytałem wypowiedź producenta tego, nawet nie, leku. Twierdzi, że nie był zanieczyszczony, bo rygorystyczne normy składu dopuszczają śladowe (niezerowe) zawartości m.in. TMZ. Nie podał jakie one są, ale zapewnił, że nie mają żadnego wpływu. Problemem jest to, że normy antydopingowe w sporcie dopuszczają jedynie zawartość zerową.
Norm realnych chyba nikt nie określił, nawet nie wiem czy to wykonalne. Substancji i form dopingu cały czas przybywa. Nie wiem, jak często sportowcy, przynajmniej ci z czołówki, przechodzą testy, ale chyba panuje domniemanie, że jak dziś masz 0,05 to wcześniej miałeś więcej, bez wnikania czy to wcześniej-więcej mogło mieć znaczenie. Przecież tak było (a może dalej jest) np. z ciężarowcami, którzy na pół roku jechali na sesje treningowe do Kazachstanu, gdzie pakowali ile się da, po czym do zawodów wygarowali, a jak zawody/mistrzostwa były też w Kazachstanie (a były), to nawet nie musieli :rotfl: Kazachskie służby są jak ruskie, a jak wpadły służby niezależne, to potem była sieczka medalistów. Niestety, ale w dzisiejszym sporcie wyczynowym musisz się liczyć z tym, że wszyscy dybią na ciebie i nie ma żadnych przyjaciół. Przy takich pieniądzach jak dziś wszystkie chwyty i ryzyka są opłacalne. Z drugiej strony niewinnie podjesz sobie np. łososia z hodowli czy szynki ze świnki i wyniki masz załatwione. Dowiesz się czym zakazanym były karmione, leczone, czy faszerowane przy obróbce :| |
Przez ostatnie tygodnie pojawiło się bardzo wiele wiadomości o szczegółach zawieszenia Igi Świątek, ale - choć może i takie były, tylko mi nie rzuciły się w oczy - nie trafiłem na ani jedną, gdzie ktoś zadałby sobie trud wytłumaczenia, ile to dokładnie było tej trimetazydyny w jej organiźmie. Dziś siadłem na chwilę, zrobiłem mały research i trochę obliczeń i na tyle, na ile mogłem na podstawie łatwo dostępnych w internecie źródeł sam sobie odpowiedziałem; no to i wam powiem, co mi wyszło :P
Oczywiście sama wartość stężenia "0,05 ng na mililitr krwi" substancji która normalnemu człowiekowi nawet nie jest znana nic nam nie powie. No to poszukałem Cmax przy typowej kuracji trimetazydyną do porównania - to wynosi nieco ponad 80 ng/ml. Oznacza to, że w organizmie Igi stężenie trimetazydyny było 1600-krotnie niższe niż u osoby nią leczonej. Próbki do badań antydopingowych pobiera się bezpośrednio w okolicy terminów zawodów, ale nawet gdyby odbyło się to dwa dni po zakończeniu zmagań, to i tak tak niski poziom oznaczałby, że podczas zawodów dawka substancji byłaby nie dziesiątki, ale setki razy za mała, żeby wywrzeć jakikolwiek odnotowywalny wpływ na dyspozycję sportową. Oczywiście brak wpływu na dyspozycję jest jasny dla każdego, kto zainteresował się sprawą, skoro substancja została przyjęta niecelowo, w zanieczyszczonej partii leku na zupełnie inną przypadłość (i całkowicie dozwolonego). Warto jednak uświadomić sobie, o jakiej skali mówimy, bo tak na szybko czytając newsy można by pomyśleć, że co prawda działanie nie było celowe, ale może miało jakiś niewielki wpływ na formę Igi. No nie, nie miało absolutnie żadnego, przyjęcie dziesięciokrotnie większej dawki, albo i stukrotnie większej dawki również by nie miało. A i przy okazji można z politowaniem popatrzeć na postawę niektórych zawodników, którzy trąbią o tym, że w takim wypadku powinno się nawet dożywotnio dyskwalifikować zawodnika. Tak jak my możemy nie wiedzieć, co oznaczają wykryte dawki, to już taki zawodnik wie doskonale i jeśli nadal mówi to co mówi, to z pełną świadomością, że - ujmując sprawę precyzyjnie - pieprzy bzdury. Nie mogę wyjść z podziwu (wcześniej nawet o tym nie wiedziałem), że w sporcie profesjonalnym nie ma ustalonych dawek minimalnych środków dopingowych przy których stosuje się kary. Przecież niektóre z nich wchłaniają się przez skórę, gdyby chcieć komuś zrujnować karierę (nawet kosztem swojej), to rywal mógłby choćby nasmarować własną rękę maścią sterydową a następnie podać nielubianemu oponentowi przed rozpoczęciem meczu - przy dzisiejszych metodach laboratoryjnych pewnie by to wystarczyło... |
Gwoli przypomnienia. Dziś kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. A nawet telewizor mało o tym gada, a mogliby choćby przeprosić za brak Teleranka.
|
Znam Pawła, założyciela PCLab, od lat.
Na powyższy temat napisał kilka ostatnich słów, które wyczerpują temat i nie należy tego więcej roztrząsać. https://itbiznes.pl/felieton/koniec-forum-pclab/ |
W modelu korporacyjnym, gdzie masz warunek: "jeśli suma w kolumnie koszty jest wyższa niż suma w kolumnie zyski - usuń" - z pewnością tak. Jeśli by tak wziąć pod uwagę rzeczywiste koszty utrzymania takiego tworu w stanie "standby" (nie rozwijamy, utrzymujemy serwery, dbamy jedynie o aktualizacje związane z bezpieczeństwem), to mamy koszty, które są zwyczajnie śmieszne. Natomiast wartość historyczna, sentymentalna - znaczna.
To trochę tak, jakby firma transportowa miała "maskotkę" w postaci zabytkowego trucka, który reprezentuje ją 3x w roku na różnych zlotach czy innych imprezach, a nowy księgowy podczas inwentaryzacji zerknąłby na dane o aucie w systemie i powiedział: "a cóż to za cudo? W ubiegłym roku przejechał 2 tysiące km i to bez ładunku, a koszty ubezpieczenia, paliwa i konserwacji 20 tysięcy?? Na złom!" |
Nie oplaca sie od kilku lat juz, podtrzymywanie zombie przy zyciu.
|
Ilość załączników: 1
Zamykają forum pclab. Niemce? :sciana:
https://forum.pclab.pl/ |
Pszczyna
|
Był ptaszek, nie ma ptaszka.
|
Cytat:
|
A widzisz, ciekawostka. Tam, skąd wyszedł post, było dziś o dobre kilka stopni mniej niż u nas...
|
Upały?
|
Que ???
|
Make sure the disk is designed for your region. While most PS4 disks are not region locked, some may not work on consoles designed for a different region.
|
Myślenie jest w regresie, widocznie przyroda musi oczyścić się.
|
Te alerty nic nie dają, bo się nie sprawdzają. Ludzie wolą czytać powiadomienia z fejzbuka, gdzie przychodzi 500 dziennie.
Jak do mnie przychodzi z rcb to się uspokajam, bo wiem że nic nie będzie. Sprawdza się. Pokazywali ludzi, którzy spacerują, a wokół walą się drzewa. Szli dalej, jak gdyby nigdy nic :sciana: |
We Krakówku były alerty o wichurach, niestety w Zakopanem i Rabce nie dostali :(, bez sensu to całe RCB.
|
Tak sobie patrzę na wiadomości nt. braku alertów RCB o wczorajszym silnym wietrze na Podhalu. Wielu dziennikarzy i komentatorów wręcz wprost wskazuje na brak tych wiadomości jako bezpośrednią przyczynę wypadków do jakich wczoraj doszło.
Przede wszystkim żeby postawić taką tezę należałoby wiedzieć, że rozesłanie alertów skutecznie powstrzymałoby ludzi przed wychodzeniem z domów. Alert RCB to nie to samo, co zamknięcie drogi czy szlaku turystycznego w związku z silnymi opadami śniegu - one nie rodzą żadnych obowiązków dla odbiorców. Ponadto takie wiadomości to przecież nie jedyne sposoby dla ludzi na sprawdzenie warunków pogodowych - sami komentatorzy zwykle piszą: "wiało od trzech dni, a wy nie wydaliście ostrzeżeń" - no ale o tym że wieje od trzech dni wiedzieli nie tylko synoptycy, każdy o tym wiedział. Oczywiście, że lepiej by było, gdyby alerty zostały rozesłane. Jednak przypisywanie całej winy za skutki wichur brakowi SMSów z ostrzeżeniem to gruba przesada. Nie wiem, czy kiedykolwiek zrezygnowałem z wyjścia z domu z powodu takiej wiadomości. No - być może taka wiadomość skłoniła mnie do zerknięcia na pogodę (choć zwykle i tak to robię przed wyjściem), ale to tyle. |
W rzeczywistości to jest folklor, o dziwo, robiący zamieszanie.
|
Ja bym zalecił kontakt z rzeczywistością.
|
jakiś nagłówek mi się dzisiaj wyświetlił że anglicy chcą się za nią wziąć i mam tu na myśli postępowanie karne.
|
Cóż, takim osobom jest dużo łatwiej, bo za nic nie odpowiadają. Stają w miejscu A i mówią "nie wolno" zupełnie nie myśląc, co się w tym momencie stanie w miejscu B.
To żadna sztuka wskazać negatywne aspekty jakiejkolwiek technologii. Sztuką jest powiedzieć, czym ją zastąpić. Generalnie ludzie to wiedzą i ci, którzy chwilę temu grzmieli o problemach klimatycznych raczej starają się nie wypowiadać za głośno, że wiatraki to zło, choć oczywiście i one mają swoje minusy. Greta - jak to młoda idealistka - leci po całej linii. Gdyby otrzymała zadanie załatwienia sprawy, ale tak że jeśli jej działania doprowadzą do braków energii to ona będzie temu winna, to zobaczyłaby, że ma problem... |
Greta "Don Kichot" Thunberg walczy z wiatrakami. :szczerb:
Greta Thunberg kontra turbiny. Kolejny protest aktywistki https://wydarzenia.interia.pl/zagran...ki,nId,7083076 |
Zetoxu pozostaje palić zioło, smrodu nie poczuje. :szczerb:
|
Cytat:
|
mnie i trzy pociągi nie pomogą :'(k***a
|
https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci...zdI?ocid=ientp
Trochę daleko :sciana: k***a |
Powrót drewnianego Cinquecento pod osłoną nocy... jak kraść to myljony
https://www.upday.com/pl/slynne-czer...od-oslona-nocy |
Nietypowy transport drewna. "Czołgczento" na drodze - Wydarzenia w INTERIA.PL
a tu chyba ten sam gostek tym samym autem, ale 2 latka temu Fiat Cinquecento nie klęka na robocie. Ten gościu nie uważa, że to mało praktyczny wóz (wideo) | motofilm.pl Wujek gugiel też nie działa w twojej cantry? k***a |
Cytat:
Video isn't available This video isn't available in your country or region k***a lol2 |
Czepiacie się! Kamizelkie ostrzegawczo zawiesił przeca. :szczerb:
|
Nie wiem czemu czepiasz się strony RMF, link jak link.
Jak wolisz kopać na tiktokach to kop, ja tam nie wchodzę. W drodze wyjątku, dla ciebie Czołgczento #idiots | TikTok autko już dostało ksywkę :rotfl: |
A nie ma jakiegos normalnego linka, ta cala strona to jeden wielki klik bait lol2
|
No fejk to nie jest, są filmiki, np. "Czołgczento" w Mikołajowie. Nagranie hitem w sieci [WIDEO] - RMF 24
On był cały wyładowany drewnem, tyle ile weszło pod klapę. I to nie pierwszy raz, poprzednio wiózł kradzione lol2 |
I tutaj zaczyna rozbrzmiewac pytanie u mnie w glowie na temat autentycznosci zdjecia ;) czy przypadkiem fotoszop nie przyszedl z pomoca naciagniecia faktow i fizyki :D
|
Dociążył pień od góry kolejnym wałkiem (albo wałkami, na zdjęciu widać przynajmniej jeden).
No ten pomysł to już było stworzenie istotnego zagrożenia na drodze. Kierowca jedzie sobie po dwupasmowej jezdni, przy tak umieszczonym ładunku byle zmiana kierunku (a auto było na skaju jakiejkolwiek sterowalności) powoduje natychmiastowe przesunięcie się końca pniaka na sąsiedni pas lub jeszcze dalej. W dawnych czasach zdarzało mi się przewozić 800 kg cementu w polówce, ale czegoś takiego nie podjąłbym się nawet w najbardziej bezmyślnych młodzieńczych latach :P |
Mógł tam mieć max 500kg ale przy takim ramieniu...
Mnie ciekawi tylko jedno. O co, albo do czego zamocował ten pień z przodu? No chyba nie pod półkę, zresztą to by mu chyba nawet wyrwało deskę rozdz. :rotfl: Tylne koła też musiał dobrze dopompować :haha: |
No zdecydowanie autora fantazja poniosla z tymi kilogramami nie mniej niz kierowce cieniasa lol2
|
Dawno nic ciekawego nie było.
No to powiem jedno - ten hanys to nie byle gorol jest :spoko: :wow: Kierowca cinquecento ze Śląska wiózł w bagażniku dziewięciometrowe drzewo ważące 1,5 tony (moto.pl) lol2 PS Te obliczenia trochę autorowi nie wyszły, ale co tam. |
|
A jakby się załatwił na "wspólnym" np. na osiedlu spółdzielczym, czy miejskim ?? ;) Tam chyba też trzeba sprzątnąć :P
A teraz na poważniej - zgodzę się z Tobą i rozumiem - ja też nie potrafiłbym zostawić odchodów po moim psie - ale psa nigdy mieć nie będę - więc nie ma problemu ;) I masz rację - u nas pewne rzeczy, zachowania - w rzeczywistości "nienormalne" stają się normą - i nie dziwię się, że - jak piszesz - ludzie by patrzyli na Ciebie jak na idiotę ... Ja na przykład nie wyobrażam sobie - poza skrajnymi czy uzasadniowymi przypadkami - przechodzenie przez trawę - nawet w miejscu gdzie już jest wydeptana ścieżka - po prostu bym się wstydził. Ale np. kiedyś idę z kolegą do jego samochodu, on "rąbie" przez środek trawnika, właśnie wydeptaną ścieżką - a ja chodnikiem - sam sobie odpowiedz jak na mnie spojrzał ...;) |
Lubie chlopa, bardzo go lubie za to ze jest soba a nie owczym spedem :taktak:
|
Jeszcze raz powtórzę, dzieci powtarzają, co w domu usłyszą, a że dorośli, to najczęściej nieszczęśliwi ludzie, to dzieci różne rzeczy mówią. Trzeba im wybaczyć, dorosną, pewnie też będą nieszczęśliwi, dochowując rodzinnej tradycji.
Każdy ma swoich wrogów. :rotfl: https://www.youtube.com/watch?v=vUDOGUpSa5U |
Cytat:
Dziś ponoć to jeden z lepiej chronionych towarów, gdyby zanikł sygnał GPS z takiej ciężarówki zaraz by przetrząsnęli pół powiatu, w którym to się stało :D Cytat:
Będzie, co ma nie być! Ja zresztą ciągle czekam, kiedy mnie Grzeniu na parapetówę zaprosi, coś się ociąga :> |
Ja nie jestem wstanie tego ogarnąć. Na zlocie (który musi być, ale czy będzie?) należy wszystko wyjaśnić!
|
Ej ty, ty normalnie masz rację. Teraz zaczyna się to kleić. Temu nieszczęściu winni są ONI, a zwłaszcza ON! Tym bardziej, że - co jest oczywistą oczywistością - ON ma powiązania z ONYM. A sam kierowca, zresztą trzeźwy jak świnia, był tylko bezwolnym narzędziem dywersji w wiadomych rękach.
|
To jest po prostu hańba!
|
Różne myśli mogą chodzić kierowcom po głowach z takim transportem. Ja na ten przykład nie chciałbym wieźć takiego ładunku :rotfl:
Swoją drogą ciekawe, ilu kszynek się nie doliczą :haha: |
No ale jak? Znam bardzo dobrze tę drogę, jasna, długa, prosta, szeroka jak morze, jak Trasa Łazienkowska... To gdzie i po co tam zjeżdżać do rowu? :O
|
Dawno nic ciekawego nie było?
Co za tragedia, nie do wiary, aż wyć się chce. Tyle dobra poszło się... k***a :sciana: :'( https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci...8TK?ocid=ientp |
:spoko:
|
Dawno nikt nic nie przyczytał, ani nie usłyszał?
To przeczytajcie i posłuchajcie Wpadka w Polskim Radiu. Zamiast "Kiedy ranne wstają zorze" piosenka o gorzale - Wydarzenia w INTERIA.PL Ja nie mogę :rotfl: lol2 |
Dziś wieczorem i w nocy, oprócz nieszczęsnej zmiany czasu jest szansa na zaobserwowanie zorzy polarnej. Aktualne prognozy siły wiatru słonecznego dają spore prawdopodobieństwo, przynajmniej dla północnej połowy kraju. Byle tylko chmur nie było. :P
|
Cytat:
|
Wielka strata. :smutny:
|
|
https://www.dobreprogramy.pl/Cyfrowy...ws,112899.html
Pandemia tylko przyśpieszyła proces zniewolenia ludzkości, na razie tylko "rozważają" a potem wymyślą wymówkę że cyfrowy pieniądz jest niezbędny i trzeba go wdrożyć... Jak widzę takie informacje mam tylko jedną myśl - UCIEKAĆ. Bo nie jestem już szesnastolatkiem i wiem że konformistyczne społeczeństwo nie zdobędzie się na żadną rewolucję, tylko bezrefleksyjnie dadzą się zniewolić i odebrać sobie wszelkie prawa. Potem będzie tylko "social score" jak w Chinach i człowiek pod butem rządu który zrobi z nim co chce. Chwila kiedy płatność gotówkowa będzie zlikwidowana oznacza że pozbędziemy się resztek wolności i prywatności, w konsekwencji - staniemy się państwem totalitarnym. Przyszłość rysuje się w bardzo złych barwach, w następnej dekadzie świat może wyglądać zupełnie inaczej niż teraz, i nie będą to w żadnym razie zmiany na lepsze. Jeśli tak ma wyglądać cała "cywilizowana" część świata to ja dziękuję :ysz: Póki co pozostaje mi bardzo krytycznie podchodzić do kierunku imigracji i cieszyć się ostatnimi latami jako wolny człowiek. Odkładać środki i czmychnąć stąd jak najszybciej się będzie dało. Niestety nawet cholerne paszporty są na odcisk palca. Już jest źle, strach pomyśleć co będzie za jakiś czas. Nie wiem czy w ogóle życie w takim świecie będzie miało jakikolwiek sens :sciana: |
dobra, robotę ci załatwię, ale wynosisz 9 baniek i dla mnie połowa :spoko::)
|
Może ktoś mi podpowie, jak załatwić sobie robotę w CBA? Mogę nawet pilnować sejfu lol2 :rotfl:
http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/...Oe2?ocid=ientp |
Ja mam na wszystko futerały z koszulkami, podpisane - to wystarcza. W razie potrzeby mogę przywrócić w ciągu kilku godzin całe archiwum zdjęć/filmów jakie jest na dysku.
Cytat:
|
Oj bo niektóre LCD mają kontrast dynamiczny na poziomie miliard do jednej dziesiątej, a jak przychodzi do wyświetlenia dwóch teoretycznie całkiem różnych kolorów, to nic nie widać :> Wystarczy zaznaczyć tekst i wtedy wszystko staje się czytelne :taktak:
@Dark Nie mam nic przeciwko płytom, ale po latach jeśli nie kataloguje się ich bardzo skrupulatnie - szukanie czegoś jest męczarnią. Jeszcze gorzej jest z aktualizacją - wszelkie zbiory danych takie jak dokumenty czy zdjęcia, które powinny być backupami przyrostowymi, nagle lądują na wielu różnych nośnikach. A każdy wie, że wieleróżnychnośników to zło ;) Bardzo wygodnie archiwizuje się natomiast w ten sposób np. różne projekty, do których nie musimy mieć natychmiastowego dostępu - tu niskie koszty, dość duże bezpieczeństwo w przypadku przechowywania we właściwych warunkach oraz utrata tylko niewielkiego ułamka danych w przypadku uszkodzenia pojedynczej płyty (o ile nie ma więcej niż jednej kopii) to zdecydowane atuty tej metody. |
Cytat:
|
Sa magnetyczne plyty ale czy to ma sens w obecnych czasach :/
|
Ja wszelkie backupy robię na zwykłych płytach DVD-R Verbatima, najczęściej co 2-3 miesiące. Nigdy mi taka płyta nie padła, w przeciwieństwie do DL które padają niestety często. Musiałbym je jakoś fizycznie uszkodzić żeby dane zniknęły. Dyskom nie ufam tak bardzo by trzymać dane tylko na nich bo już parę mi padło a chmura to jak pisałem wyżej - tylko do mało ważnych rzeczy które nie są prywatne. Przy czym dla mnie "prywatne" oznacza wszystko co związane z moim życiem - również takie rzeczy jak zdjęcia z wakacji.
Natomiast paradoksalnie najtrwalszym nośnikiem z jakim się spotkałem są kasety magnetofonowe - większość tych które mam ma jakieś 20-30 lat i działają do dzisiaj o ile były odpowiednio przechowywane i traktowane. Tylko że do backupu nie bardzo się takie nadają (choć słyszałem o jakiś pamieciach na taśmę magnetyczną ale są/były stosowane w firmach, nie prywatnie). |
Czesciowo sie zgadzam, obecnie mam dostep do hdd 500gb za 2-3e szt , koszt wzgledem BD znikomy i ekologia ich nie zjada ;)
P.S. ta czcionka kolorowa na tle forum jest ledwo widoczna zwlaszcza ta jasna ;) |
O widzisz, i to jest cały problem. Akurat Nimala trudno podejrzewać o brak umiejętności robienia backupów, natomiast wiele osób - większość osób - nie potrafi, a nawet jeśli teoretycznie potrafi, to i tak z różnych powodów nie robi backupów. W takim wypadku trzymanie zdjęć w chmurze przy świadomości zrzeczenia się wysokiego poziomu prywatności jest prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem, niż zachowanie prywatności, ale przy ryzyku utraty danych. Generalnie informacje przechowywane na dysku Google mają mniejszą tendencję do znikania niż informacje zgromadzone na lokalnym HDD/SSD, przechowywane w jednym egzemplarzu.
Większość ludzi dziś nie potrafi obiektywnie ocenić wartości swoich danych, dopóki nie stanie się taka drobnostka jak uszkodzenie nośnika, na których są - jak pisałem, często w jednej, jedynej kopii - przechowywane. Stąd tak dobrze się ma branża odzyskiwania danych, choć koszty takich usług wahają się tu od wysokich do ogromnych. Mój prywatny ranking rozwiązań do przechowywania danych przedstawia się tak: 1. Zwykłe, tradycyjne trzymanie kopii danych na dużych HDD: - bardzo rozsądne koszty, - średnio łatwe zautomatyzowanie backupów (konieczność nabycia pewnej wiedzy), - wysoka prywatność, - możliwość łatwego osiągnięcia bardzo wysokiego poziomu bezpieczeństwa (np. RAID + kopia na drugim komputerze + zewnętrzny HDD), - ograniczone możliwości zdalnego dostępu do danych (wiedza + konfiguracja + konieczność utrzymania włączonego komputera). 2. Wykorzystanie serwera NAS jako dodatkowego źródła backupu: - wyraźnie wyższe koszty, - łatwe automatyzowanie backupów, - wysoka prywatność, - wysoki poziom bezpieczeństwa, - banalne uzyskanie zdalnego dostępu do danych, ale z możliwością problemów (zawieszenie serwera, routera). 3. Przechowywanie kopii danych w chmurze: - wciąż niskie koszty usług (choć to może się w każdej chwili zmieniać, jak właśnie w przypadku zdjęć Google), - łatwe automatyzowanie backupów, - ograniczony poziom prywatności, wyższa potencjalna możliwość kradzieży danych - nie nadaje się do danych wrażliwych, - stały zdalny dostęp do danych (u godnych zaufania dostawców usług). 4. Przechowywanie kopii danych na płytach optycznych: - bardzo niskie koszty nawet przy ogromnych ilościach danych, - backupy czasochłonne, wykonywane ręcznie, - wysoka prywatność, - przyzwoity poziom bezpieczeństwa (konieczność nagrywania kilku kopii), - brak zdalnego dostępu do danych oraz uciążliwy dostęp do danych lokalny (katalogowanie i sortowanie danych również uciążliwe). Dla każdego kolejność będzie inna, w zależności od tego, co jest dla niego najważniejsze (np. koszty czy bezpieczeństwo), ile ma tych danych, jakich itd. Najgorsze jest jednak to, że z moich doświadczeń wynika, że co najmniej dwie na trzy osoby ma niewystarczający poziom backupu, a niewystarczający poziom bezpieczeństwa (słabe zabezpieczenia, banalne hasła, brak świadomości zagrożeń) - nawet jeszcze większy odsetek. A stajemy się coraz bardziej cyfrowi :> |
Dokładnie, nie ma to jak własny dysk do którego tylko Ty masz dostęp i z którego nie znikną dane tak po prostu (chyba, że padnie) :spoko:
|
Jak dla kogo "najciekawszych" - do tej pory nawet o takiej usłudze nie wiedziałem.
Teraz jak już się dowiedziałem, i tak mi to nie robi. Nie jest mi to do niczego potrzebne - swoje zdjęcia (tak samo jak swoją prywatność) traktuję poważnie i nie mam najmniejszego zamiaru dzielić się nimi z gugielem. |
https://www.cdrinfo.pl/news/zdjecie-...itowane-67343/
jedna z najciekawszych fukcji google wlasnie ulega zmianie warto zapoznac sie z konsekwencjami by nie byc zdziwienym za po roku bo tyle czasu daje nam gigant do dostosowania sie |
ArnEd? :w00t:
|
Cytat:
|
Ja też nie żyję i co z tego?
|
Sean Connery nie żyje.
Miał 90 lat. R.I.P. ['] |
Cytat:
Problem polega na tym, że tutaj konsekwencje pomyłki są troszeczkę za duże. Inna kwestia pojawi się w momencie pojawienia się szczepionki i jej ewentualnej obowiązkowości, przeciwko której jestem (na szczęście w Polsce przymusu szczepień ma nie być). Jeżeli jednak eksperci mówią: "zachowajcie dystans, noście maseczki i to wystarczy" to odpowiadanie na to: "nie i ch**" zdaje się być lekką... niefrasobliwością. Niech sobie taka osoba nie wierzy w koronawirusa, niech w ogóle nie wierzy w istnienie takich małych, niewidocznych gołym okiem istot które mogą wpływać na funkconowanie naszego organizmu, ale skoro inne osoby wierzą i jest ich sporo, to czemu dla świętego spokoju nie założyć tej maseczki? Poza tym nawet najwiekszy sceptyk nie powie raczej, że na 100% ma rację, zawsze musi założyć że być może się myli. Gdybym jechał samochodem i ktoś powiedziałby mi, że za zakrętem leży skrępowany człowiek, to choćbym był prawie pewny że to kłamstwo - na wszelki wypadek bym zwolnił. Ponadto jest to trochę niesprawiedliwe, jeżeli mamy dwie osoby o różnych poglądach. Gdyby chodziło o szczepionkę - super. Jedna osoba bierze, bo w nią wierzy, druga nie, bo uważa że prędzej będzie szkodliwa niż pomocna. Jeśli rację ma osoba A, to szczepionka jej pomoże, a osobie B nie. Jeśli rację ma osoba B, to szczepionka dla niej nie będzie miała skutków ubocznych, a osoba A może sobie pluć w brody, bo jej wyrosną dwie dodatkowe (na przykład). Generalnie decyzja osoby A nie wpływa nijak na osobę B i na odwrót. Natomiast w przypadku noszenia maseczek i dystansowania się... Jeśli rację ma sceptyk, jemu nic się nie stanie z powodu niezachowywania obostrzeń i mi też nic nadzwyczajnego nie grozi. Jeśli rację mam ja, sceptyk zarazi mnie, ja zarażę bliską osobę (na przykład mojego 92-letniego dziadka) i ona umrze, to co zrobi sceptyk? Przeprosi i powie: "cholera, wygląda na to że covid-19 jest troszkę bardziej zjadliwy niż myślałem"? No to super, jak przeprosił to nie ma sprawy... Uważam, że każdy może spotykać się w domu z kim chce, może nie nosić maseczki poza miejscami publicznymi, nie zważać na ryzyko zarażenia od znajomych, nawet pójść na oddział chorych na nowego koronawirusa bez stroju ochronnego - dopóty, dopóki będąc niedaleko osób uznających epidemię za poważną nie podchodzi do nich na niewielką odległość i zakłada maseczkę. Cytat:
|
Normalne, że każdy ma swój punkt widzenia...ja też mam swój nie całkiem zgodny z oficjalnym z telewizora.
Strach przed covidem bierze się stąd, że jeszcze nie ma szczepionek ani pewnych procedur leczenia. Na szczęście jego zjadliwość, a też śmiertelność jest statystycznie niska, jednak dla osób starszych czy o obniżonej odporności jest niebezpieczny. Z grypą wiemy co i jak, a szczepionki są. Wirusy niby podobne ale nie takie same. |
Nie bedziemy sie spierac ale ja widze to inaczej i do plaskozimcow nie naleze:)
Licza zachorowan na grype rosnie bo pogoda juz nie taka jak latem, po drugie rosnie bo sie wiecej testow robi( i to jest oczywiste ze jak robisz 3x tyle testow to spodziewasz sie 3x tyle zarazonych). Po trzecie na grype tzw. sezonowa i powiklania po niej ludzie tez umieraja(spojrz na te statystyki to ci wlosy deba stana) i dlaczego od wiekow nie nosimy maseczek - przeciez zwykla grypa rownie dobrze moze zabic twoich rodzicow/dziadkow/znajomych/przechodniow jak covid19 a ludzie chodza z nia do pracy, na spacery, do kina. Juz nie wspomne ile ludzi umiera na inne choroby i nikt nie zabrania palenia papierosow, cukru, zarcia z kfc itp. itd. |
Oczywiście, że lockdown nie jest żadnym długofalowym rozwiązaniem w obecnych realiach. Miał sens na samym początku, kiedy była szansa na zduszenie wirusa w zarodku, kiedy się to nie udało to miał sens chwilę potem, kiedy chciano zyskać na czasie. Następnie przystąpiono do stworzenia procedur i zaleceń, które same w sobie były prawdopodobnie całkowicie wystarczające do trzymania pandemii w ryzach.
Winę za obecną sytuację ponoszą niemal w całości ci idioci, którzy mając niewielką wiedzę i jeszcze mniejsze zdolności do oceny faktów uparcie zaprzeczają kulistości Ziemi, zamiast tego wierząc w wielki spisek pt. "wymyśliliśmy koronawirusa". No i oczywiście wolność cenią ponad wszystko, mając w dupie, że inni mogą w swojej wolności nie życzyć sobie ich nieosłoniętych twarzy w odległości 50 cm od swoich. Zawsze lubiłem statystykę i trochę dziwiłem się i nie dowierzałem, kiedy poszczególni eksperci i politycy mówili przy wzroście wykrytych zakażeń do 1,5k/dzień o prognozach wykrywalności w najbliższych tygodniach na poziomie 2-k, a przy 2k o 2-2,5k. Kiedy widzi się trend wzrostowy, planuje się wzrosty a nie zakłada nie zapowiadane przez nic wypłaszczenie. Obecnie mówi się, że widzimy efekt powrotu do szkół, ale moim zdaniem to niewłaściwa przyczyna i raczej kłania się druga część wakacji. Niedawno rozmawiałem ze znajomym właścicielem ośrodka wypoczynkowego, który mówił że okres niepewności, nieco niższego obłożenia i wyraźnego zachowywania ostrożności trwał do mniej więcej końca lipca, po czym widać było rozluźnienie - telefony z pytaniami o domki się urywały, obłożenie cały miesiąc wynosiło 100%, a wczasowicze jak się zachowywali to przecież wiemy. Patrząc na obecny rozkład powiatów czerwonych (przy pominięciu tych "kopalnianych") mi to wygląda na efekt wakacji, a jeszcze nie szkół - ten dopiero nas czeka. Jeśli ilość osób zakażonych zaczyna się od jednej i podwaja co powiedzmy 3-4 dni, to po jakichś trzech tygodniach mamy 30-50 zakażonych, z których może 10 osób ma objawy, z których może 5 nie pomyśli że to grypa i to zgłosi. Kolejne 2 tygodnie trzeba na to, żeby z 5 objawowych osób zrobiło się kilkadziesiąt - stąd uważam, że ciekawie to dopiero będzie. Bardziej niż liczba nowych wykrytych zakażeń interesuje mnie codziennie informacja o liczbie zajętych łóżek i respiratorów. One oczywiście korelują z liczbą zakażeń, tyle że również przy opóźnieniu - mniej więcej pięciodniowym - co jest konsekwencją rozwoju choroby u tej części osób, które przechodzą ją ciężej. Zatem nawet jeśli właśnie jesteśmy w peaku nowych zachorowań (a niemal na pewno nie jesteśmy nawet blisko wypłaszczenia) to peak zapotrzebowania na łóżka i respiratory jest co najmniej 5 dni przed nami. Mamy ponoć 850 respiratorów, z czego obecnie zajętych jest 346... |
https://www.youtube.com/watch?v=W4Pu...ture=emb_title tak dla ciekawskich odnosnie WHO i covid19:)
|
Odchodzą legendy ***128557;
|
|
Cóż, wszystko będzie dobrze, dopóki ktoś o nieco słabszym systemie odporności nie zacznie przechodzić choroby ciężej. Wówczas w ćwierć minuty zapomni o chęci utrzymania normalnego trybu pracy i pogoni do szpitala. Jeśli takich osób będzie kilka, a jeszcze - nie daj Boże - któraś umrze, to chojractwo i komentarze znawców typu "ja wiem lepiej, to lekka grypa" natychmiast się skończą.
Konsekwencje dla właściciela będą zależały od zasobności portfela właściciela, choć poczesność tej sprawy, związane z nią zainteresowanie mediów i wysokość, z której na urzędników płyną naciski zdają się w tym wypadku powodować, że stan posiadania pomaga znacznie mniej niż w przypadku jakiegoś wypadku, gdzie w wyniku zaniedbań BHP jakiś anonimowy szaraczek pracujący na czarno zrobił sobie kuku... |
Tak wiem. Tam w AMI covid jest od dawna, wszyscy wiedzieli, tylko nikt nic nie robił.
A jest jeszcze bliżej mnie, w zakładzie robiącym tłumiki...pracuje tam 600 ludzi. Też na razie nikt nic nie robi i jest cisza. Sami pracownicy nie chcą zamknięcia i izolacji, oczywiście czasowo. Właściciel nie wyłazi z biura, kontakt z nim tylko zdalny. No i co na to powiesz? |
Mikstat znam z tego, że jest położony niedaleko Antonina, a według mnie nazwa znacznie bardziej pasuje do sieci stacji benzynowych niż do miasta. No i teraz Grzeniu niechaj się lęka, gdyż ognisko wirusa tam jest, że ho ho :sciana:
|
Pamiętam, jakie to miało być nowoczesne :taktak: Mi Segway (bo w języku potocznym nikt nie bawił się w skrót PT) zawsze wydawał się dziwny, bo co komu zaszkodziłoby dokręcić mu jeszcze z jedno kółko żeby się na nim nie przewracać, ale w sumie maszynka zyskała sobie miejsce w historii interesujących gadżetów :)
|
pamietacie Segway PT
bolid ochroniazy w centrach handlowych ale tez pierwszy elektryczny przemieszczacz osobisty wlasnie odszedl od nas https://www.cdrinfo.pl/news/koniec-segwaya-67115/ |
Cytat:
|
Nikt tam nie napisał, że został zatrzymany, tylko był legitymowany. A wyrok dostał za wybryk obyczajny, za który policjanci uznali pierda sugerującego gdzie ich ma :rotfl:
|
Cytat:
Zbyt sucha informacja, żeby ocenić, czy facet zasłużenie został skazany na pracę społeczną. Kontekst wskazuje, że nie został zatrzymany za niewinność. |
Najpierw zomo ocipiało, potem sędzia k***a
|
Niech wam się nie wydaje, że możecie być śmieszne lol2
https://www.onet.pl/informacje/onetw...llnz8,79cfc278# |
Czekaj no niech sie tylko koledzy dowiedza ze korespondujesz z dyrektorem to bedzie :rozga: na rejonie osiedlowym :D
|
A od kogo dostaje się list ze szkoły? No przecież, że od dyrektora!
|
A czemu miałbyś otrzymać list i od kogo, o konieczności zgłoszenia się do starej szkoły? :hmm:
|
To jest jedna z tych wiadomości, na które wiele osób reaguje: "tak nie powinno być!", ale oczywiście żadna z nich tego czasopisma nie kupuje ;)
Prenumerowałem i rzecz jasna szkoda mi, że pewien element czasów mojego dzieciństwa odchodzi w niepamięć. Podobnie, jak żal czasów liceum, czy studiów. Ale bardziej chyba chcielibyśmy mieć 17 lat i chodzić do liceum jak kiedyś, a nie dziś otrzymać list, że od 1 września mamy się zgłosić do swojej starej szkoły :] Tak samo niektórzy, w tym ja, tęsknią za czasami, kiedy grało się w gry i kupowało CD-Action, ale przecież ani w gry już prawie nie gram, ani tym bardziej CD-Action dziś nie kupuję... |
Czasopismo CD-Action przechodzi do historii
"Magazyn CD-Action przechodzi do historii - redakcja czasopisma otrzymała wypowiedzenia"
https://lowcygier.pl/aktualnosci/mag...wypowiedzenia/ |
Tak to jest, kiedy trafi się na urzędników, u których biurokracja wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. I owszem, w "normalnych" czasach trudno oczekiwać, że urzędnik będzie prostował jakieś sprzeczności w prawie, bo nie ma do tego żadnych kompetencji i próbując po prostu to prawo złamie. Ale to nie jest normalna sytuacja i celem nadrzędnym dla wszystkich powinno być ograniczenie potencjalnych zagrożeń, a nie literalne trzymanie się rozporządzeń, w których mogą się przecież zdarzyć nieścisłości.
Też się już niejednej historii nasłuchałem, po której człowiek naprawdę zaczyna tracić wiarę w to, że ludzie na ogół są osobami myślącymi i rozsądnymi :P |
Czytaliście to?
https://motoryzacja.interia.pl/news-...ource=worthsee Niech ktoś powie, że to nieprawda....choć słyszałem/czytałem inne podobne historie. Przecież to się w pale nie mieści k***a |
W czasie kiedy wszyscy gadają o wirusie, odbiera nam się kolejną cząstkę wolności - pod przykrywką ochrony dzieci Stany chcą zakazać szyfrowania end-to-end.
Źle to wygląda :ysz: https://www.wnp.pl/tech/senator-usa-...it,378310.html |
['] :(
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 22:15. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.