Cytat:
Napisany przez oddwor
(Post 744100)
Jak byłem przed wojskiem to też panicznie się bałem...
Teraz wspominam... to były czasy... tyle alkoholu w życiu nie wypiję :)
a jakie jaja się robiło :), w dupę się dostało, to fakt, ale chętnie bym poszedł jeszcze raz.
Tak ogólnie to faktycznie strata czasu, z drugiej strony niezła szkoła charakteru i życia. Człowiek przestaje być maminsynkiem. Po wojsku wychodzą mężczyźni a nie pipy. Jak patrzę na dzisiejszą młodzież to nie jednemu by się to przydało.
Mimo wszystko jestem za obowiązkowym szkoleniem tylko krótszym.
Jest jeszcze inna opcja stosowana w niektórych krajach - nie chcesz iść do woja to utrzymujesz za to żołnierza zawodowego. Moim zdaniem dobre.
|
Nie chciałem tego wcześniej pisać, ale pasuje do tego, co napisałeś. Kilka tygodni temu musiałem wybrać się do Warszawy. Wracałem w późnych godzinach popołudniowych pociągiem. Już na dworcu w Warszawie zobaczyłem jakąś podejrzaną grupkę młodzieży, ubraną w dziwne.. ni to koce ni prześcieradła, która to dość głośno się zachowywała. Ale w normie, bo kontrolowana przez stojącą nieopodowal policję.
Później miałem nieszczęście (ale umiarkowane) z podobną grupką jechać pociągiem - na szczęście w dość znacznej odległości. Nie dość jednak dużej, aby nie słyszeć krzyków, przekleństw i śpiewów.
Wyraźniej natomiast widziałem je praktycznie na każdej stacji, na której się zatrzymywaliśmy. Tak samo ubrane grupki, zachowujące się jak za przeproszeniem bydło..
I tak samo było na dworcu we Wrocławiu,gdzie wysiadłem. Było już ciemno, a na peronie znowu kilkunastu takich chłopaczków, zachowujących się - i teraz powiem to już z pełnym przekonaniem - jak bydło. Wyjących, klnących, ryczących ze śmiechu. Policja była, ale stała z boku i w sumie słusznie, bo co innego mogli robić.
Podsumowując - jadąc przez pół polski widziałem w sumie kilkuset, jak się później okazało właśnie wychodzących z wojska, jak to napisałeś ''mężczyzn". Wszyscy wyglądali i sprawiali wrażenie najgorszej kategorii dresów, którzy tylko czekają, żeby dać komuś w pysk, a tak w ogóle uważają się za pępek świata, któremu wszystko wolno - "Patrzcie na nas, my to chluba tego narodu, wojskowi" itp. itd.
Było to po prostu żałosne. A jednocześnie bardzo przykre. Nie wiem, jak ci ludzie prezentowali się, kiedy szli do wojska. Ale wychodzili z niego, jako bydło, które należałoby odizolować i zamknąć, aby nie zagrażało życiu innych -
normalnych ludzi (trzeba było zobaczyć przerażenie w oczach kobiet, dzieci czy starszych osób, które miały pecha musieć tego dnia znaleźć się w pobliżu tych 'wojskowych')..
Jednocześnie na wszelki wypadek zaznaczam, że biorę pod uwagę, że to nie musi świadczyć w taki sposób o wszystkich, którzy z wojska wychodzą. Mimo wszystko jednak pozostawia naprawdę fatalne na ten temat wyobrażenie...