Cytat:
Napisany przez Reetou
(Post 1237785)
Popierając jakieś patologie?
Wybacz, nie robi mi ktoś uprzejmości, ja za usługę płacę. A jeśli biorę za pobraniem, to płacę nawet więcej. A Ty uważasz, że normalnym jest dorzucenie do już wycenionej usługi paru złotych więcej, bo kurier nie jest przygotowany do wykonania prawidłowo usługi?I jeszcze masz jakieś wąty do usługobiorcy? Taką przyszłość to sobie możesz w buty włożyć, a nie obrażać innych...
Nie rozumiem tego tak samo, jak napiwku standardowo doliczonego do rachunku. Jeśli mam ochotę dorzucić coś ekstra kelnerowi, bo widziałem, że się przez cały wieczór starał i jestem zadowolony z obsługi, to jest to mój pieniądz i moja wola docenienia starań. Ale jeśli płacę za piwo 5 razy więcej, nie mogę się doczekać na obsługę, a na rachunku pojawiają się rzeczy których na oczy nie widziałem, to oczekiwanie ode mnie napiwku jest dziwne - ale nie, to ja jestem słoik i magister, nie pali?
|
Założyłeś niegdyś ten temat, gdyż GLS dopuścił się wobec Ciebie próby oszustwa (jęz. potoczny). Zgodziłem się wówczas z twoją oceną, acz też zwróciłem uwagę na warunki pracy kurierów - że niekoniecznie to kurier jako pracownik odpowiada za nieprawidłowości, ale być może jego pracodawca. Temat omówiony, zamknięty i nawet mniej więcej do jakiegoś konsensusu doszliśmy.
"Pieniacz" zgłasza się w tym temacie, niezadowolony z braku gotówki u kuriera, ale przede wszystkim, jeśli dobrze odczytuję: "zbulwersowany" jego niemiłym zachowaniem.
Jeśli chodzi o brak gotówki do wydania reszty. Mógł Pieniacz dopytać o warunki umowy, którą zawarł. Mógł? Mógł! Mógł sprawdzić, czy w umowie jest zapis o wydawaniu reszty albo umowę doprecyzować. Obojętne jest przy tym z kim zawarł ową umowę, czy ze sklepem czy z firmą kurierską (są różne interpretacje i różne sytuacje). Nie chcę wprowadzać w błąd i nie powiem z pamięci o którą firmę kurierską chodzi, a nie mam umowy pod ręką - ale jestem absolutnie pewien, że jest odpowiedni zapis w naszej umowie z którąś firmą. Natomiast przepisy ogólne tego nie precyzują!
Oczywiście jest redukcją do absurdu wymaganie od klienta tak szczegółowej analizy drobnych umów. Pozostają więc zasady współżycia społecznego. Na tych zasadach świadomy magister powinien znać warunki pracy klasy robotniczej: tutaj kurierów, wiedzieć z jakimi niedogodnościami łączy się obrót gotówką, wiedzieć o problemie bilonu jakim NBP jest nękany przez kryminalistów i
przygotować się do wizyty kuriera.
Napiwek. Ja nic o napiwku wcześniej nie mówiłem! Nie sugerowałem! To w ogóle inny temat, a napiwek w gastronomii to już zupełnie co innego. Polacy nie mają kultury gastronomicznej i muzycznej - moim zdaniem przez brak Żydów, którzy wiekami ową kulturę tworzyli, ale bez off topic. Wracając do magistra, któremu się nie chce ruszyć po drobne - skoro mu się nie chce, to być może jest to dobry powód do napiwku. Ktoś w tej dwustronnej relacji coś zrobił, a magister nie - więc temu drugiemu napiwek. Ale podkreślam, ja nic o napiwku nie mówiłem.
I najważniejsze:
mówisz Reetou, że za swoje pieniądze oczekujesz uprzejmości, podobnie jak Pieniacz. Nie będę Ciebie moralizował, ale powiem Ci, że
ja za pieniądze nie oczekuję uprzejmości i w ogóle nie chcę sobie takich relacji międzyludzkich, handlowych etc Co ciekawe, chyba nigdy w życiu nie spotkała mnie jakakolwiek nieuprzejmość ze strony sprzedawców, kurierów. Ciekawe dlaczego?
Prowadząc przez wiele lat sklep spożywczy, miałem codziennie do czynienia z dostawcami, którzy w wielu przypadkach są poniekąd kurierami. Zresztą i kurierzy z UPS, Kolportera, GLS też mi towar przywozili. Pamiętam jak upalnym dniem chłopaki z dystrybucji Grupy Żywiec przywieźli mi parę ton piwa. Mieli popsuty podnośnik. Wziąłem się z nimi za skrzynki i targałem po schodach. Powiedzieli mi, że po raz pierwszy ich takie coś spotkało, aby właściciel sklepu cokolwiek pomógł. Opowiedzieli mi za to o takim ananasie, co dzwoni na policję, gdy źle zaparkują swoją 16-tonową ciężarówkę - a miejsca przed sklepem nie ma! Zawsze też pytałem takich czy chcą kawy, śniadania. Nie wymagałem co do joty wniesienia towaru, tam gdzie mi pasuje - a np. w przypadku piwa oni mieli obowiązek powstawiać mi do lodówek. Frajer jestem, bo ile kasy i czasu na tym straciłem, ale mam to w nosie: przynajmniej nie byłem trybikiem pieprzonej korporacji i nie skakałem jak magister manager wymyślił.
Kończąc, zapewniam Ciebie Reetou, że mimo iż mam niewyparzony język, to nie dopuściłbym się podłości nazwania Ciebie magistrem ;)