![]() |
Firefox nie blokuje wtyczek Flasha, robią to strony internetowe. To zasadnicza różnica.
Wyjścia widzę trzy: - edycja numeru wersji w binarce, tak aby zgłaszała się jako np. wersja 99.9999 - Chromium, które ma swój pepperflash - nieużywanie stron, które faszystowsko blokują v11 Chyba że mówisz o czymś innym co się ustawia w menu z dodatkami i wtyczkami... "Zawsze aktywuj". :P |
Jakaś rada na nieaktualny plugin flash, który Firefox nieustannie blokuje?
To okienko z wymogiem aktywacji flasha jest irytujące. |
Jeśli ktoś się przyspawał do Windowsa (niekoniecznie używanym oprogramowaniem, którego nie ma na pingwinie) to nie da rady. Linux to dla niego zawsze będzie zło. To w głowie gdzieś się zagnieździło.
|
Cytat:
Można im przecież zainstalować dwa systemy obok siebie lub zainteresować ich pingwinkiem na LiveCD. Uświadomić o istnieniu społeczności przypisanej pod określone dystrybucje, itd. Tak zaczynałem z Linuksem. Przez ok. 3 lata (a może 4) miałem na pokładzie dwa systemy. |
Cytat:
bo problemy, o ktorych pisales, czyli nagle nie dzialanie czegos co zawsze dzialalo, to domena Windowsa |
Cytat:
Madrego az milo posluchac. :spoko: |
Wiesz... mam kumpla siedzi na Slacku jako głównym systemie od 1999 roku - więc jakoś da się i szacun jemu.
|
Z linuxem problem jest taki,że nawet jeśli już się ktoś zechce przekonać, czy on może się dla niego nie nada, to przy napotkaniu pierwszego problemu (nie wiem - drukarka mu nie zadziała, nie będzie wiedział gdzie mu się zapisał jakiś plik, nie znajdzie aplikacji którą używał i cenił w Windows) - ten ktoś najprawdopodobniej szybciutko wróci do starego systemu.
Ba - to samo bywa nawet przy każdej nowej edycji okienek. Wystarczy, że użytkownik napotka na jakąś trudność i natychmiast chce powrotu do tego co było. Czemu się zresztą dziwić - nikomu nie jest miła perspektywa spędzenia iluś godzin przy uczeniu się czegoś, co w jego mniemaniu powinno działać tak, jak on to już zna. W przypadku moim i wielu osób tu na forum różnica jest taka, że komputery lubimy. Nie traktujemy ich jedynie jako narzędzia, ale również w ten czy inny sposób jako pasję. I dlatego nie jest mi straszne jeśli siądę przy komputerze i czegoś nie wiem - straszne wydaje mi się wówczas, że mógłbym się tego nie nauczyć i nie wiedzieć nadal :haha: Ale nawet ja wolę, jak coś jest intuicyjne i w jakiś sposób już mi znane, niż całkiem nowe - chyba, że zmiana jest mocno uzasadniona i daje nowe możliwości, coś docelowo ułatwia - ma sens. |
Cytat:
To jest właśnie piękne w dystrybucjach linuksowych. Bierzesz taką która Ci odpowiada. U siebie mam Debiana i tak na prawdę to musiałem tylko doinstalować sterowniki do modułu WLAN oraz podczepić repozytoria z niewolnym oprogramowaniem. Reszta to już według potrzeb. Jeżeli potrzebuję serwera FTP to instaluje i konfiguruje serwer FTP, jak chcę mieć DLNA to instaluję pakiet od dlna i go konfiguruję. |
W zasadzie to taki już jest dzisiejszy Linux. Do szczęścia brakuje wspólnych paczek i skończy to się pewnie Snappy czy jakimś Dockerem.
|
Nie boli mnie Windows - używam dziesiątki i nie widzę powodu tego zmieniać teraz, kiedy po prostu nie chce mi się za dużo bawić z systemem, bo mam milion ciekawszych rzeczy do roboty. Jednak - jak to słusznie napisano w artykule - mocno nie podoba mi się podejście MS do firm trzecich, w tym może przede wszystkim do twórców gier. To jest takie ultrakorporacyjne podejście, które mnie zwyczajnie wkurza.
Jeśli Vulkan będzie tym, czym mówi się, że ma być, to od strony gier linux może się zmienić nie do poznania. I może dobrze? Linux jako narzędzie zgoła inne niż Windows i kategorycznie inne niż Mac OS - ciągle tak uważam - zbyt wielkiej przyszłości nie ma. System operacyjny musi się stawać jak najbardziej transparentny, niewidzialny dla użytkownika, bo tego większość użytkowników po prostu oczekuje. Kiedyś trzeba było mieć nie lada umiejętności i krzepę żeby jeździć samochodem - krzepę żeby go korbą odpalić, a umiejętności, żeby móc wyregulować gaźnik w drodze, przykręcić odpadnięte koło lub przyszyć od nowa zerwany od podmuchu wiatru brezentowy dach. Dziś można mnie kusić możliwością samodzielnego modyfikowania zawieszenia, responsywności kierownicy czy zgoła całego planu silnika, a ja i tak będę wolał jak to wszystko za mnie zrobi za**ście wykwalifikowany w swoim fachu inżynier i co najwyżej zostawi mi do wyboru ze trzy-cztery predefiniowane konfiguracje, które będę mógł zmienić w zależności od potrzeb i humoru. A tym bardziej nie potrzebuję możliwości sterowania napięciem idącym do rozrusznika, a nawet czasem jego pracy, wręcz przeciwnie - wystarczy mi guzik, po którego naciśnięciu rozrusznik sam będzie wiedział, co robić. Jeśli natomiast linuxa ze wszystkimi swoimi możliwościami wyposażyć w domyślnie działające narzędzia robiące robotę za tych niezainteresowanych, ale których można nie stosować i w razie chęci i umiejętności wszystko modyfikować ręcznie - to mamy system, o którym zawsze marzyłem, a jak żyję - nie widziałem. Dzisiejsze edycje linuxa są już duużo bliższe takiego ideału, ale to jeszcze nie to. Takie rozwiązania jak Vulkan to kroki milowe, żeby ten cel osiągnąć. |
Czyżby malutki kroczek do wielkich hitów na Linuksie?
http://404.g-net.pl/2016/02/3-2-1-vulkan/ |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Możliwość dostosowania KDE jest dla mnie odpowiednia. Nie należę do osób, które przesadzają w jedną czy drugą stronę. Co ciekawe niestabilny Debian (sid) oraz testowe KDE5 działa stabilniej niż nie jeden Windows ;) |
Mojego nie zobaczysz, bo i nie mam się czym chwalić - zwykły nitrogen (do tapet) + idesk (ikony pulpitowe) i conky, za którego jeszcze się nie zabrałem. Reszta default.
Cytat:
|
kto ma się cofnąć, ja wiem że temat jest o Linuksie, offtop na androida przeszedł a potem znów na Linuksa i fluxboxa, którego bym chciał zobaczyć...
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 18:27. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.