![]() |
Więc następny narzekacz na jakość obecnych CD dostanie kilogram Yugotonów :D
A narzekacz na jakość aut samochód marki Yugo... |
Yugoton wydawał wszystkie hity, ale po kilku odsłuchach płyta "smażyła" jak wściekła!
|
Cytat:
|
Aż pewnie szkoda było tą folie zrywać.
A w środku jeszcze naklejki :D A____, B_____, MASTER, COPY i numerki :D |
Jak się w Pewexie zakupiło kasety, to jaka celebracja była przy otwieraniu, ta równiutko naciągnięta folia z pięknymi nadrukami i ten zapach nowości, i lepszego świata. :haha:
|
Kasety nagrane w sklepie praktycznie nie nadawały się do powtórnego nagrania, przynajmniej muzyki. Jak ktoś chciał, to mógł sobie nagrać np wykład :haha:
Na w miarę przyzwoitym sprzęcie nie było sensu schodzić poniżej stilonu, a najlepiej taśmy z Pewexu. |
Łatwo było to chyba poznac bo stilonki miały kolor sraczkowaty a TDK były bardzo ciemne.
Chromowe SA/SA-X właściwie czarne :) |
Stilony były bardzo trudno dostępne, jak już gdzieś się pokazały to była wielka kolejka... ferrum forte to były zdaje się żelazowo-chromowe, właściwie prawie nie uchwytne. Przez jakiś czas stilony wychodziły na licencji BASF i można powiedzieć że te miały jeszcze swoja jakość... poza tym konstrukcja kasety była bardzo toporna, często magnetofon odmawiał współpracy, włączając auto-stop albo nie przewijał... ORWO były podobnej jakości co Stilony, miałem ich 2 szt., ale nic nie było to ciekawego... ojciec co roku przywoził mi z RFNu pakiet zafoliowanych 10 sztuk TDK, Fuji albo Sony... w Pewexie za zielone można było dostać porządne kasety... kasety poza tym były synonimem dobrobytu i szpanu, oraz przedmiotem prezentów, ja często na urodziny lub do paczki bożonarodzeniowej dostawałem od 1-2 kasety z pewexu i byłem bardzo szczęśliwy :)
W związku ze tym kaset brakowało, ludzie często kasowali w kółko te same kasety zapisując na nich ponownie po kilkadziesiąt razy, na stilonach często zdarzały się takie sytuacje ze ten materiał wcześniej zapisany przebijał na nowej warstwie i wychodził okropny efekt przesłuchu, szczególnie czuło się to na tandetnych Kasprzakach... Poza tym być może mało kto pamieta, ale kupowało się kasety nagrane w sklepie, które nie schodziły i były mocno przecenione, np. Mazowsze, albo jakieś bajki i się je kasowało nagrywając nowy materiał muzyczny... Kaset się wówczas nie pożyczało, jak ktoś chciał mieć kolekcje muzyczna to trzymał je z daleka :) Jeśli już pożyczył, sprawdzał jaki kto ma magnetofon, ponieważ mógł dostać z powrotem szczepy taśmy... niektórzy mieli takie pomysły ze po pożyczeniu podmieniali w kasecie taśmę np. z TDK na Stilonke :) |
A ja przeczytałem
"ruskich nie kojarze, ale były całkiem przyzwoite stalinowskie" |
Ruskich też nie kojarzę, nie trafiłem na nie, ale były już całkiem przyzwoite stilonowskie 'ferrum forte'.
Były też badziewiaste, szczecińskie 'superton-y'. Z czasem można było trafić też szmelc z importu - jakieś np 'alme' czy 'gaba'. |
Bo zmyślam ... :D
Próbuje sobie wyobrazić jak wyglądały :D |
Mam już swoje lata ;) ale zupełnie nie kojarzę tych ruskich kaset o których piszesz. Skąd masz o nich informacje, bo przecież chyba nie pamiętasz tych czasów :hmm:
|
Tych nie pamiętam ale założe się że nazywały się coś w rodzaju
"Piekiejka 1000" :rotfl: (na naklejce coś w rodzaju PAHCKNKNA 1000) I pisali o nich "popularne piekiejki" a ludzie mówili na nie "łożyska" Bo przy przewijaniu huczały jak zużyte łożyska i paliły silniki w magnetofonach Ale że dostać to można było tylko raz na rok i to po znajomości za papier toaletowy lub oponę do motorynki - był to hit :D bardzo sie pomyliłem ? :D |
Orwo nie były złe. :D
Za to ruskie kasety... :haha: |
Cytat:
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 11:57. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.