Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Elektronika kiedyś a dzisiaj.. (https://forum.cdrinfo.pl/f5/elektronika-kiedys-dzisiaj-74865/)

sobrus 31.08.2009 07:28

U mnie elizabeth hifi działa do tej pory :fiu:
co do sprzętu muzycznego to dalej nie zmieniam zdania - dziś nawet za duże pieniądze jest szajs. Myślą że jakość muzyki objawia się ilością watów i basu.
Zdolny elektronik małym nakładem czasu i pracy potrafi poprawić sprzęt wymieniając podzespoły (kondensatory, wzmacniacze operacyjne) na lepsze
Bardzo zdolny potrafi zbudować sprzęt od podstaw sam. Jakość dzwięku takiego zestawu jest nie do opisania, a firmowy jest tam jedynie czytnik CD.

Co do chińszczyzny to wszystko wygląda jak odpadki produkcyjne...

Ale to dotyczy wszystkiego. W innym wątku jest dyskusja o jakości dzisiejszych samochodów. VW? Audi? Japończyki (francuskie)? Pościg dotyczy jedynie zbudowania auta spalającego jak najmniej benzyny (bo po co zajmować się tańszym paliwem) i zdobywającego jak najwięcej gwiazdek w EuroNCAP. A że psują się na potęge, a żarówki wymieniać trzeba w serwisie (chyba że sie ma kanał) to już nieważne. I wieczne awarie komputerów (znajomy ma C5 w którym od stania zawiesza się komputer - i juz nie pojedziesz bez wizyty w ASO...).Ciekawe jak te wozy dotrwają do wieku 10-15 lat gdy Polacy zaczną je kupować ;)

andrzejj9 31.08.2009 07:23

Cytat:

Napisany przez Ormianin (Post 1044301)
Elektronika z PRLu - szczególnie lata 80-te, to była tandeta, miałem wieże tzw. "grafitową", której magnetofon psuł się co kilka miesięcy... siadało tam prawie wszystko... do telewizora przychodził fachman średnio co dwa miesiące... nie chce mi się pisać o sprzęcie AGD bo to wogole było dziadostwo, tyle ze ludzie się do tego przyzwyczaili... dobry sprzęt to był wówczas w Pewexie... oczywiście były wyjątki, typu Elizabeth Stereo, Merkury HiFi i inne tego typu, ale to były produkty limitowane i nie każdy mógł je dostać... inna sprawa ze dzisiejsza chińszczyzna to całkowita padaka... działać działa, ale tylko do końca gwarancji, no chyba ze ktoś ma szczęście... z założenia rynek RTV/AGD się już nasycił i przez takie działanie nietrwałości zmusza się klientów aby często zmieniali sprzęt i wtedy branża elektroniczna będzie miała zbyt

Tyle, że kuchenki/lodówki itp. kupione wtedy wyrzuca się dopiero dzisiaj. A pokaż mi dzisiaj jakikolwiek sprzęt AGD, który pochodzi tyle lat..

Ormianin 31.08.2009 00:19

Cytat:

Napisany przez ro29 (Post 1044260)
[...]

A elektronika ... cóż ... przypominają mi się lata 90-te - jak wtedy większość z obrzydzeniem patrzyła na sprzęt z PRL'u - ja też w pewnym stopniu ... dziś z sentymentem o większości tego sprzętu myślimy - zwłaszcza np. wzmacniaczach, gramofonach czy niektórych magnetofonach - jakość wykonania (choć wtedy uważana za niską) niska staje się ... synonimem wytrzymałości !!

Szkoda gadać ...

ro29

Elektronika z PRLu - szczególnie lata 80-te, to była tandeta, miałem wieże tzw. "grafitową", której magnetofon psuł się co kilka miesięcy... siadało tam prawie wszystko... do telewizora przychodził fachman średnio co dwa miesiące... nie chce mi się pisać o sprzęcie AGD bo to wogole było dziadostwo, tyle ze ludzie się do tego przyzwyczaili... dobry sprzęt to był wówczas w Pewexie... oczywiście były wyjątki, typu Elizabeth Stereo, Merkury HiFi i inne tego typu, ale to były produkty limitowane i nie każdy mógł je dostać... inna sprawa ze dzisiejsza chińszczyzna to całkowita padaka... działać działa, ale tylko do końca gwarancji, no chyba ze ktoś ma szczęście... z założenia rynek RTV/AGD się już nasycił i przez takie działanie nietrwałości zmusza się klientów aby często zmieniali sprzęt i wtedy branża elektroniczna będzie miała zbyt

januszp 30.08.2009 20:58

Cytat:

Coraz częściej widzę sprzęt, który wygląda identycznie, czasami też różnica jest niewielka, sygnowane są tylko innymi logami producentów
Nie jestem zwolennikiem tej teorii :).
Różnice, jeśli już nie wyjdą na jaw po 2 dniach użytkowania to pewno wyjdą po kilku miesiącach. Jeśli ich nie widać to oznacza, iż nasze wymagania są nieco inne i wtedy rzeczywiście nie warto przepłacać.

Towarów podobnych, przypominających któryś z wyższej półki jest całe mnóstwo. Różnią się ceną - to typowy zabieg typu "po co przepłacać" jak można mieć podobny za dużo niższą cenę.
Jeśli jestem świadomy tego zabiegu i kupuje go z racji przykładu już tutaj przytoczonego (wiertarka, którą używam sporadycznie) to wszystko ok.
Co innego jeśli nastawiam się na produkt, który ma spełniać ściśle moje wymagania, a okazuje się bublem.

Być może dla nas gitara kupiona od azjatyckiego sprzedawcy na targu w Piotrkowie wygląda tak samo jak Fender, jednak dla kogoś muzykującego będzie tylko stratą pieniędzy i bublem.

Cały czas jesteśmy zmuszeni do wyboru, który oscyluje w granicy: nasze wymagania - możliwości finansowe.
Często szukamy złotego środka, o który coraz trudniej. Najczęściej okazuje się jednak iż mogliśmy poczekać, dozbierać niż pakować się w 20% tańszy produkt, który niestety swoje wady i ograniczenia ujawnił zbyt dosadnie i zbyt wcześnie.

Namiastki telewizora, sprzętu audio, sprzętu komputerowego to niestety wszystko na co nas stać... W ogóle nie musimy być jakimiś snobo-audiofilami aby pewne zdemaskować pewne niezdrowe tendencje (nasze jest podobne, dobre a jednocześnie tanie).
Można zaczynać naukę od gitary bez strun, niemniej kiedyś trzeba będzie w struny i tak zainwestować.

Tym razem przewaga nutki muzycznej w mojej wypowiedzi.
Od młodych lat sporo słuchałem, przechodziłem etapy od Kasprzaka, Diora po Technics, Yamaha itp.
Szok spowodowany cyfrą w tej dziedzinie pozostał. Porównując płytę analogową z cd włosy stają dęba. Cały czas się zastanawiam jak można było aż tak zdegradować jakość.

Temat rzeka, kwestie wyborów rzeczywiście są trudne w tej sytuacji.
Przymierzając się do zakupu konkretnego sprzętu trudno się przedziera przez wszechobecny badziew - życzę powodzenia.
Zdaje mi się że nasi zachodni sąsiedzi mają w tej kwestii jeszcze gorzej.
Oni od kilkudziesięciu lat żyją w epoce Lidla :).

Przepraszam, stanowczo za dużo wody w tym wątku leje...jak zawsze mając chwile czasu + temat który mnie zaciekawił = mój słowotok w formie pisanej.

Sunna 30.08.2009 20:27

Logo inne producent ten sam.

jesi 30.08.2009 20:13

januszp, dzięki za obszerną wypowiedź, bardziej dobitnie opisałeś moje spostrzeżenia i jak się okazuje bardzo wielu osób. Ja również nie neguje towarów z niższej półki cenowej, bo taka istnieć powinna, jednakże w dzisiejszych czasach ta granica między tymi półkami cenowymi coraz bardziej zanika. Bo po co wydawać dużo pieniądze na coś firmowego (Logitech, Creative, itp.), jak można za połowę ceny kupić to samo g**** u innych producentów. Coraz częściej widzę sprzęt, który wygląda identycznie, czasami też różnica jest niewielka, sygnowane są tylko innymi logami producentów.
Z czasem zbieram się też z zakupem notebooka i już dzisiaj mogę być pewien, że przeprawa przez te "błyskotki" będzie ciężka.

ed hunter 30.08.2009 20:07

jeśli chodzi o mole spożywcze, to wlazły one w tą mąkę wcześniej i tyle. częsty przypadek zawleczenia do domu moli w mące, w której są jajka moli.

januszp 30.08.2009 19:46

Cytat:

Przy którymś sprawdzaniu okazało się, że w mące mimo dobrego zabezpieczenia zaległy się mole i była ich masa. W paczkach z Lidla znajdujących się w tym samym miejscu nie było ani jednego mola.
To doskonały przykład na to, iż żywe organizmy źle tolerują chemię dodawaną do żywności :).

Podobny przykłady z czasów glębokiej komuny:

- chleb pozostawiony na kilka dni pokrywał się pleśnią ...wystarczyło wykroić pleśń i chleb był zdatny do spożycia.
Dziś taki chleb albo wogóle nie pleśnieje albo pokrywa się białym nalotem...tak czy inaczej zmienia smak na zgniły i nie nadaje się już do spożycia.

- ser żółty, przykład podobny ...
Dziś z takiego sera zalatuje zgnilizną.

- mleko ...starsze równało się kefir
Dziś albo wogole się nie skwasi (kartonik) albo ma posmak i wygląd moczu (woreczki).

Oczywiście chemia wydłuża nieco przydatność do spożycia danego produktu, niemniej jakie skutki przy dłuższym obcowaniu organizmu z taką tablicą Mendelejewa - chyba nie trzeba pisać.

Oczywiście producenci będą zachwalać nam takie produkty, a to że zdrowe, że pozbawione szkodliwych związków, że wytrzymałe, może i przytoczą motyw z molami w mące.
Walka z koncernami nie należy do łatwych, nawet jeśli w koło produkt okraszony substancją szkodliwą zbiera plony (przykład sławnego aspartamu - trucizny dodawanej do setki produktów).

Sam nie wiem dlaczego ściąga mnie w strone żywności, może dlatego że to dotyka bezpośrednio mnie (każdego).
Nie mam złudnych nadzieji że będzie lepiej. Problem wyżywienia, umowy powstałe gdzieś w latach 90-tych (odnośnie genetycznej żywności - chemii) powstały na wskutek poważnego zagrożenia głodem.
Żałuję tylko, iż młodzi nigdy nie będą mogli poczuć smaku prawdziwej szynki, chleba, masła, mleka itp.
Zatem szczęśliwy ten, co nie rozpoznaje smaku dobrego wina od sikacza - dla nich nie ma tragedii.

andrzejj9 30.08.2009 19:15

Dwie refleksje (powtarzać tego, co pisałem nie będę - jakby co kieruję to swojego pierwszego postu w tym temacie). Pierwsza odnośnie żywności, bardziej ciekawostka. Trzymaliśmy w szafie w przedpokoju dobrze zapakowaną prawdziwą wiejską mąkę (przywiezioną zresztą ze wsi). W tej samej szafie, na tej samej półce, dużo gorzej zapakowane stało kilka paczek zboża do pieczenia własnego chleba kupionych w Lidlu. Przy którymś sprawdzaniu okazało się, że w mące mimo dobrego zabezpieczenia zaległy się mole i była ich masa. W paczkach z Lidla znajdujących się w tym samym miejscu nie było ani jednego mola. Wszystkie poszły do kosza..

O żywności i chemi w niej już wielokrotnie pisałem, więc nie będę się powtarzał, ale to wydarzenie było ciekawym potwierdzeniem tego.



Druga rzecz. Po ostatnich przeprawach z kartą graficzną (opiszę przy okazji ciąg dalszy, bo niestety sprawa się jeszcze nie skończyła) i długimi rozmowami z serwisantami 'odkryłem' sposób na przynajmniej częściowe zmniejszenie nieprzyjemności obcowania z takim sprzętem. Otóż przed kupnem czegokolwiek warto przejść się do serwisu i popytać, jakiego producenta zwrotów mają najmniej, oraz (bo generalnie dzisiaj psuje się wszystko) jeśli już reklamacje mają miejsce, to jak są załatwiane. Bo np. Asus jest dla mnie od krótkiego czasu synonimem typowo polskiej olewczośći klienta i jeśli nie wyjaśnię sprawy na satysfakcjonującym mnie poziomie, będę go wszędzie gdzie mogę jak najbardziej nie polecał. A takich firm niestety jest więcej. W każdym razie kilka minut na rozmowę z serwisantami, którzy z takim sprzętem mają do czynienia na codzień, może pomóc dokonać lepszego wyboru.

ro29 30.08.2009 17:01

Witam.

Macie niestety koledzy rację ... ja to też już od kilku lat zauważam ... takie czasy "byle było" nastały :(

Ja osobiście mam ostatnio doświadczenia z innej "dziedziny" - a mianowicie po remoncie łazienki - i nie chcę tutaj pisać o "fachowcu" ... bo szkoda mojego zdrowia ... ale właśnie o wyposażeniu - np. taki sobie kompakt WC i deska sedesowa - niby nie żadne z marketu tylko z konkretnej polskiej firmy i w cenie ponad 2x tyle co najtańsze - więc niby średnia półka - i co - przy spuszczaniu na 3 l zawór hałasuje - serwis twierdzi - to normalne ; deska po kilku dniach od przykręcenia się przesuwa ... a jak prubuję ją mocno przykręcić to śruba ... wygina się !! nie wspomnę już o syfonie od umywalki - owszem - tutaj była nasza wina bo był tani - ale facet ze sklepu gdzie robiliśmy zakupy akurat takie tylko miał ... po miesiącu śruba, jaką było przykręcone sitko ....zardzewiała !!!

A elektronika ... cóż ... przypominają mi się lata 90-te - jak wtedy większość z obrzydzeniem patrzyła na sprzęt z PRL'u - ja też w pewnym stopniu ... dziś z sentymentem o większości tego sprzętu myślimy - zwłaszcza np. wzmacniaczach, gramofonach czy niektórych magnetofonach - jakość wykonania (choć wtedy uważana za niską) niska staje się ... synonimem wytrzymałości !!

Szkoda gadać ...

ro29

Sunna 30.08.2009 16:21

Towary trwale ? W dzisiejszych czasach ?

januszp 30.08.2009 14:02

Kwestia ta nie jest żadną nowością, odkryciem.
Tak jest i niestety będzie (celowo nie pisze ***8222;było***8221; ***8211; gdyż bywało kiedyś lepiej).
Od lat wyznacznikiem jakości jest cena, chociaż coraz częściej można trafić bubel wśród towarów w cenie zawyżonej.
Aby móc dziś zaistnieć na rynku trzeba wyprodukować towar z jak najmniejszym nakładzie finansowym. Dobrze jest aby wyglądał przyzwoicie, a to że straci swój blask po tygodniu jest dla producenta nieważne.
Wyprodukowanie towaru trwałego + ładnego jest bardzo ryzykowne, gdyż skutkuje większymi kosztami, co z kolei powoduje różnicę ceny względem konkurencji, czasem kilkakrotnie wyższą i pociąga za sobą kłopoty ze zbytem.
Tak czy inaczej towary dla wymagających jakości istnieją a ich nabywcy mają często opinię dziwaków, koneserów, ludzi, którzy nie liczą się z pieniędzmi itp.
Cóż, ja osobiście innego zdania i cenię sobie jakość, a że czasy trafienia okazji typu dobre i tanie minęły i chcąc zakupić jakikolwiek towar muszę przeliczać średnio x2.

Zarabiamy zbyt mało, a producenci i sklepy nastawione są tylko na duże zyski.
Cieszymy się że w ogóle jesteśmy w stanie funkcjonować w tych czasach, w zamian za to zgadzamy się na obcowanie z bublem i spożywanie żywności z najniższej możliwej półki jakościowej.
Życie na poziomie Lidla czy Tesco staje normą. Ileż satysfakcji sprawiają zakupy masła, mięsa, sprzętu po promocyjnych cenach***8230;nawet jeśli to masło tylko z nazwy.
Patrzymy z obrzydzeniem na to samo ale bardziej przypominające masełko za 5zł, na kosmiczny chleb bez chemii za 12zł/kg.
To są jednak realne ceny normalnej żywności i dopiero po przeliczeniu tychże cen zdamy sobie sprawę ile zarabiamy i w jakiej kondycji jest nasz kraj.
Jednym słowem jest 2x gorzej niż nam się wydaje.

Może zbytnio przyczepiłem się w tym temacie żywności, jednak jest ona znacznie moim zdaniem ważniejsza dla naszego zdrowia niż skrzypiąca, z zamazanymi literkami klawiatura.

No ale miało być o sprzęcie.
Pierwsza klawiatura (a miałem ich kilkadziesiąt na przełomie 20 lat), która po roku wygląda jak nowa, przyciski nie wytarte, nie skrzypi ***8211; jednym słowem pozbawiona wad swoich rówieśników to Logitech Illuminated Keyboard. Cena ponad 300zł może wydawać się szokująca ale dla mnie (sporo piszę) to strzał w dziesiątkę.
Jakość wykonania i kultura pracy to dwa czynniki ją cechujące.
Poprzednio 4x wykończyłem wcale nie tanią Logitech UltraX.

Laptopy.
Trwały, mocny i rozumiem parametrami także z górnej półki ? ***8211; obawiam się że przedział cenowy 3000-4000zł może okazać się masełkiem z Lidla (tylko przypominającym masło).
Wymagając jakości niestety musimy sobie zdać sprawę że warunki, w których przyszło nam żyć obligują.
Może warto zapoznać się z produktami firmy Alienware ?. Sam nie miałem kontaktu z laptopami tej firmy ale na forach można poczytać o jego trwałości i bardzo dobrych materiałach, z których został wykonany.

Konkluzja.
Abym nie został źle zrozumiany: cieszę się, iż na rynku są dostępne produktu z niskich półek cenowych. Są one potrzebne. Nie potrzebuję wiertarki za 4500zł jeśli jedyną czynnością, którą wykonam to dziurka na obrazek powieszony na ścianie.
Mówimy tutaj raczej o towarach, które z racji przeznaczenia mają być trwałe i dobrze wykonane.
Trzeba mieć także świadomość, iż sprzęt z górnej półki także się psuje i odmawia posłuszeństwa. Wracając do masełka ***8211; miesięczne, wystawione na słonce w sklepie śmierdzi podobnie jak ***8222;masło***8221; z Lidla trzymane w tych samych warunkach.

jesi 30.08.2009 12:37

Jakość i wykonanie sprzętu obecnie (opinia i przemyślenia)
 
Tak mnie już od pewnego czasu nachodziło, żeby coś w tej kwestii napisać i wyrazić swoją opinię. Czy macie te same odczucia co ja?

Otóż od dłuższego czasu producenci sprzętu głównie komputerowego zasypują nas swoimi nowymi produktami (tak jest, było i będzie), w końcu postęp techniki jest ogromny. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie spadek jakości wykonania. Kiedyś kupując jakikolwiek sprzęt, miał on służyć latami i służył latami. Dzisiaj, kupując przykładowo notebooka, naprawdę bardzo ciężko jest kupić takiego, który nie byłby w części "świeciuchem". Pomijając już fakt, że niektórym może się to podobać (wyciąga z kartonu i pierwsze wrażenie, ale piękny, "sleek and shiny"), ale do jasnej ch*****, on ma dobrze wyglądać, czy ma być trwały? Przeglądam w internecie różne modele notebooków, wreszcie znajdę jakiegoś który wygląda na solidnego i dobrze spasowanego, twardy i trwały plastik, aż natrafiam na zdjęcie górnej obudowy, tej części notebooka, która jest najbardziej narażona na wszelkie uszkodzenia. Jaka jest? Oczywiście błyszcząca. Powtarzam, notebook jest do pracy, nie po to żeby dobrze wyglądał. Ma być czarny, z twardego i solidnego plastiku. Przecież płacimy za to wielkie pieniądze. Człowiek wydaje 3000-4000 zł, a co w zamian dostaje? G****, które po roku czasu będzie wyglądać jakby miało 15 lat.

Ostatnio rozglądam się za zestawem bezprzewodowym klawiatura i mysz. Nie znalazłem jeszcze takiego zestawu, który nie byłby po części błyskotką, albo to, albo to. Przecież są to części, które są bardzo intensywnie używane. Czytając recenzje w sieci, są w nich umieszczone zdjęcia po 2 tygodniach testowania i nie wygląda to jakby zostały wyciągnięte z pudełka 2 tygodnie wcześniej.

Człowiek wydaje ciężko zarobione pieniądze i co w zamian dostaje?

Poruszyłem tutaj tylko kwestię wykonania sprzętu, najbardziej widocznego dla zwykłego użytkownika. Co Wy o tym sądzicie?

pops 24.03.2008 19:12

No ale por***243;wnaj to z pianocraftem... nie wiem jak Twoje, ale moje s***261; wi***281;ksze, sporo wi***281;ksze, sam wzmacniacz mi wa***380;y 15 kg.

Jabba the Hutt 24.03.2008 17:34

Cytat:

Napisany przez pops (Post 912604)
nie przesadzajcie, jak kogoś nie interesują wielkie kloce typu te NADy, to yamahy pianocrafty to świetne rozwiązanie, nic nowego lepszego się w tej cenie nie kupi, są małe grają całkiem nieźle i jest mniejsze prawdopodobieństwo, że wpadniesz w zamknięte koło ciągłego ulepszania brzmienia. nie nadają się tylko do dużych pomieszczeń i tyle. ja mam klocki yamahy, kupiłem używki, w sumie wyszło mnie to mniej niż pianocraft, a gra ...yyy, no jak stare klocki yamahy, kable porobiłem sam, głośniki miałem najpierw samoroby, a niedawno kupiłem nowe po baaardzo okazyjnej cenie, tylko do czegoś takiego trzeba mieć miejsce, a pianocrafta wciśniesz wszędzie.

Jakie wielkie kloce ? NAD jest rozsądny jeśli chodzi o wielkość. Dali są duże to prawda ale zawsze można kupić minimonitory Tannoya.


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 10:39.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.