![]() |
Cytat:
Amerykański styl Ghetto Blaster http://futurebrain.free.fr/wp-conten...b-300x3752.jpg http://www.tofslie.com/hey/wp-conten...to-blaster.jpg http://passionweiss.com/wp-content/u...as_boombox.jpg http://farm4.static.flickr.com/3133/...48fbb2b8b5.jpg Świetna strona o Boomboxach W PRLu chodziło się zazwyczaj z grundigami i Kasprzakami po ulicach :) |
Ten Kondor to jest to co w USA nazywają Ghetto Blaster. Tam bywały jeszcze większe.
Najlepiej wspominam diorowski magnetofon szufladowy i Toskę jako wzmacniacz. Miałem ze 3 szuflady,żadna się nie psuła, po prostu zmieniałem na nówki. Jedna miała dorobiony układ Dolby C. Do tego CD Fonika. Do dziś leży na szafie i...jakby co to chodzi ;) . Kolumny 80 W Tonsilu. |
Cytat:
Aha zapomniałem dodac ze Kondor byl zdaje sie kopia radiomagnetofonu philipsa z 1981 roku a moze na jego licencji http://obrazki.elektroda.net/29_1180365547.jpg |
Wiem wiem gdzie to, pare razy odwiedziłem to ciekawe miejsce ;)
|
Ilość załączników: 1
A czy ktoś pamięta taki "sprzęcioch"
Załącznik 52921 Jest to radiomagnetofon "Condor". Produkowała go UNITRA w Lubartowie. @sobrus wie, gdzie to jest :taktak: Produkowany w latach 80-tych w kooperacji z czechosłowacką "Teslą". Na owe czasy był to niezły sprzęt, można powiedzieć taka przenośna mini wieża. Szkoda tylko, że nie można było odłączyć głośników. Niezły dźwięk i bas, jak na taki produkt. Poza tym miał dwa pasma UKF (socjalistyczny OIRT i zachodni CCIR). Tak, że jak u nas zmienili pasmo, to nie trzeba go było przestrajać :spoko: Niestety mój egzemplarz miał wadę (a może to była wada konstrukcyjna :hmm:). Otóż po pewnym czasie miał trudności w przewijaniu kaset. Był w ZURCIE (wtedy tak to się właśnie nazywało) i wymienili paski napędowe. Jakiś czas było dobrze i znów to samo. Taśmę przewijał do połowy jej długości, później zwalniał przewijanie a w końcu zatrzymywał się w ogóle. Używałem go do momentu, kiedy kupiłem sobie "Yamahę", no i "Condor" poszedł w odstawkę. Mam go jednak do dziś, leży spakowany w kartonie, gdzieś na dnie szafy. |
Mieliśmy Rubina , a potem pare lat Heliosa TC-503. Chyba sie zepsuł zaraz po zakupie i był wymieniony, ale potem działał bezawaryjnie (potem u mojej Babci). Był katowany Commodore C64 więc przebieg miał spory.
Na początku lat 90-tych wymieniliśmy na Philipsa który działa do tej pory ale leży na strychu. |
Niemile wspominam polskie telewizory z lat 80-tych. Najpierw po udanym lampowym Lazurycie, ok. 1988 r ojciec kupił (wystał w kolejce) Neptuna M541 (cudo, bo z pilotem i 4 programami) za prawie 5 mln zł. Ten się zepsuł po kilku dniach więc wymiana na nowy. Drugi egzemplarz w ciągu roku psuł się co chwilę, więc za dopłatą (łącznie 5,1 mln zł) wzięliśmy EI (elektroński industrija - tak jakoś) taki polsko - jugosłowiański telewizor, który chodził do niedawna wspaniale (1 niewielka usterka). Pamiętam, jak ten Neptun się psuł, to za to, że ojciec wiózł go do serisu - dostawał zwrot kosztów przejazdu!
Posiadam jeszcze tzw. szufladę MDS 4421 za 2,1 mln zł z końca produkcji (z 1992 r. wersja eksportowa, w standardzie stożkowa głowica ALPS) która również psuła się na potęgę w okresie grawancyjnym, ale jej nie wymieniałem, gdyż już ich nie produkowali. Po gwarancji już się nie psuła i służy mi do dziś, oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie, podobnie jak wzmacnacz fonica pw 9014 który w 1993 r. kupiłem za 1,9 mln zł. W latach 80-tych poza pewexem i baltoną nie można było kupić dobrego AGD. Polski sprzęt nie był aż tak dobrej jakości jak nawet niszowe produkty techinicsa czy sony, a naszych telewizorów to bym wogóle nie porównywał z zachodnimi czy japońskimi. Wielu moich znajomych miało lepszy sprzęt HIFI i nie raz robiliśmy sobie testy porównawcze decków i zawsze subiektywnie jak i obiektywnie moja szuflada przegrywała. Pamiętam, jak niedługo po zakupie naszego TV chwilowo spadła cena dolara i nasi rodachy w cenie neptunów czy unimorów mieli odbiorniki Sanyo czy Hitachi no i szturmowali pewexy. Niemile wspominam pralkę dianę z początku lat 90-tych- tę już nie licencyjną. Przy każdym wirowaniu tańczyła po łazience, rdzewiała, co 2 lata padały łożyska, po 15 latach mordęgi zastąpiono ją aristonem. |
Te sprzęty retro to jak dla mnie porażka :D
Stylowy rozumiem, ale w stylu lat 50-tych to do czego będzie pasowało... Żeby był komplet brakuje plazmowego "barwnego odbiornika telewizyjnego" stylizowanego na ruskie TV sprzed 60 lat. Jak toto by wyglądało... trzebaby nawinąć ekran na jakąś kulę.... Jeżeli chodzi o dzwięk to owszem trzeba wielkiej filozofii aby to grało dobrze. Ale podstawy są proste. Porządne zasilanie, porządnej jakości elementy, porządna moc (najlepiej naddatek, aby basy były kontrolowane, ale bez przesady). I porządny głośnik. A teraz wszystko się mieści na płytce drukowanej, cały sprzęt jest lżejszy niż dobry zasilacz, a głośnik musi być malutki żeby ładnie wyglądał. |
Widziałem ostatnio w MAKRO, bodajże niejaka firma ELTA miała cala swoja kolekcje stereo w stylu retro... z daleka wyglądało to całkiem fajnie, z bliska niestety tandetnie, przedni panel z plastiku z komponentami z tylu płyta MDF albo tania sklejka okleinowana... do tego grało to nad wyraz nędznie... ale cena była zabójcza bo od 600 zł wzwyż...
Ja też pamiętam takie stare radia z lat 50-tych u dziadków kiedy byłem mały (wtedy były to lata 70-te),... radia te były pięknie wykonane z drewna na wysoki połysk... pamiętam ze monofoniczny głośnik, mimo zakresu AM, potrafił wydobyć z siebie prawdziwa głębie tonów, szkoda ze dzisiejszy sprzęt naśladujący (czy też udający) stylistykę retro to tandeta z Chin |
Ilość załączników: 1
No i mamy powrót do stylu retro. Na tegorocznych targach elektroniki użytkowej w Berlinie zaprezentowano produkty, których design nawiązuje do bardzo starego sprzętu:
Załącznik 52892 Jeszcze pamiętam z lat 60-tych moi rodzice mieli w domu takie duże radio z gramofonem, "radiola" to się chyba ogólnie nazywało, a konkretna marka to była "Etiuda". Wszystko na lampach, trzeba było czekać kilka minut zanim się radio rozgrzało... |
@Sobrus - ruskie kasety miały biało - zielono - czarne etykiety, z wielkim napisem KACCETA i oznaczeniem (najczęściej MK-60). Najbardziej w pamięć jednak wryły mi się ich pudełka - ze strasznie topornego plastiku, z krawędziami tak ostrymi, że można było palce stracić, jak się człek mocował, by je otworzyć (bo oczywiście niezwykle trudno było zarówno otworzyć, jak i zamknąć).
A co do ruskich telewizorów, to najwyraźniej miałem olbrzymie szczęście - wiele lat katowałem rubina 714p - to był straszliwie ciężki telewizor, sprzedałem go w końcu i ojczulek kupił elektrona 202 cośtam - też wiele lat bez awarii, też będąc "na chodzie" został sprzedany. Pamiętam, że ów elektron, jak na ówczesne telewizory z KDL miał wyjątkową jakość toru fonii (in plus). :D |
Co Wy z tym PRLem? To porownanie do wspolczesnego sprzetu nie ma sensu... jak pisalem wczesniej byl sprzet produkowany w duzych ilosciach i z tanszymi rozwiazaniami, kasprzaki byly popularne dla kazdego Kowalskiego, ale juz Radmor czy wieza zwana "szufladą" byla dla nazwijmy to elity... czasy PRLu to zupelnie inna historia
jak upadl "komunizm" to na pocz. 90-tych lat Unitra Diora probowala nasladowac sprzet stereo zachodnich firm m.in, typu techniks, niestety to tylko udawalo jakosc, rozwiazania moze i byly ciekawe, ale ja wolalem miec wtedy techniksa... ja mysle ze sprzet wspolczesny nalezy porownac do tego ktorego produkowalo sie kiedys na Zachodzie, np. w Niemczech w roku 1987 r. pamietam topowe urzadzenia, Sony, Philips, Bosh, i inne... ale oprocz nich byly tez taniochy typu Uniwersum, Palladium i ine dziwne nazwy udajace sprzet markowy, roznica taka ze taki radiomagnetofon dwukasetowy z CD (z CD w 1987 roku to byl wypasiony sprzet) firmy "Uniwersum" kosztowal jakies 99 marek, ten sprzet byl pewnie wówczas jakas chinska kopia jakiegos lepszego Akai, albo Sanyo ktory kosztowal zapewne jakies 299 marek... ale roznica w cenie byla i nawet Niemcy uznajac to za szajs kupowali takie cos, bo bylo tansze... Dzis mamy podobnie, mozna kupic tani TV LCD za cene powiedzmy 1999 zl i taki co kosztuje 5999 zl, wybor nalezy do Was i do Waszego portfela zapewne... |
Cytat:
Bowiem - jeśli porównywaliśmy elektronikę z PRL'u do ówczesnego sprzętu z RFN czy Japonii - to rzeczywiście - poza pojedyńczymi przypadkami - zdecydowana większość to był szajs - i wtedy prawie każdy marzył o Sony, Grundigu, Sanyo itp. - tylko, że po pierwsze tego prawie nie było (poza Pewexem) a stać było nielicznych .... Natomiast - jak porównamy tamten sprzęt do dzisiejszego - i nie mam na myśli tylko najniższej półki ale też średnią - to wcale tak źle to nie wygląda - dzisiejsze sprzęty psują się równie często - a niestety - naprawa jest w wielu przypadkach nieopłacalna lub niemożliwa ... Natomiast kwestia sprzętu AGD - o tym już wielu pisało - ja dodam swoje kilka zdań - przykład pralka Polar EKONOMIK z roku 1988 - kosztowała wtedy coś około 80000 zł - czyli naprawdę sporo - ale w przęciągu 21 lat - do maja tego roku - miała tylko 3 albo 4 naprawy - raz odkręciła się śruba, 2 lub 3 razy wymiana grzałki; owszem pod koniec już miała problemy w wirowaniem itd. - ale działała - jaka dziś pralka wytrzyma tyle lat ? Owszem - może Miele - ale ile kosztuje - i co ważne - ile kosztują części - bo tą starą naprawiało się dość tanio i łatwo ... a dzisiejsze pralki ?? Lodówki - Polar chyba z 15 lat miała - wymieniona (nie pamiętam za bardzo czemu) w 1992 roku na Mińsk - działała z jedną naprawą jeszcze na gwarancji do 2006 roku - jej największymi wadami była strasznie głośna praca i duże zużycie energii (aktualna zużywa 50 % ). Oczywiście w tamtym sprzęcie (zresztą dziś jest podobnie) - sporo zależało od szczęścia - ktoś pisał o telewizorze psującym się co 2-3 miesiące - my akurat takiego pecha nie mieliśmy z telewizorem - ale wiem, że niektórzy tak. A magnetofon kasetowy Kasprzak Stereo - pamiętam dostałem go na Boże Narodzenie w 1985 roku - och to było coś ... psuł się owszem kilka razy do 1991 roku kiedy zamieniłem go na Sony - ale naprawy były możliwe, na końcu często wykonywane samemu ... dziś do napraw trzeba by mieć ogromną wiedzę, super sprzęt ... i super dojście do części ... oraz spro kasy !! Uwaga - ja nie chcę aby ktoś pomyślał, że ja neguję postęp techniki i jestem tylko za starociami !! Owszem mam sentyment do magnetofonów kasetowych czy nawet szpulowych (do gramofonów już mniejszy) - ale po prostu wszystko zwłaszcza od połowy lat 90-tych poszło nie w takim kierunku jak potrzeba - ja się zgadzam - wiele sprzętu AGD czy RTV jest dziś dostępnych za małe pieniądze - porównując do tych z lat 70-80 a nawet 90-tych - ale niestety spadek cen spowodował spadek jakości - i to nawet można zrozumieć - gorszą sprawą jest - co już ktoś pisał - że nawet - często - kupując rzeczy droższe wcale dużo wyższej jakości czy trwałości nie dostajemy ... no chyba, że kupimy super drogie ... ale na to stać niewielu ... Samochody ... cóż - tutaj niestety ilość elektroniki w pewnym momencie zaczęła przekraczać ludzkie "normy" - a czemu - a po to właśnie aby serwisy autoryzowane mogły zarabiać, a producenci co 5-8 lat wmuszać w nas nowe - niby lepsze modele ... haha - lepsze - więcej poduszek co mogą pourywać nam głowy, więcej elektroniki co może się psuć na potęgę a naprawy kosztować majątek i ... coraz mniej trwałą mechanikę ... Kończę bo szkoda nerwów ... przepraszam za chaotyczną miejscami wypowiedź ... ro29 |
Sorki, pomyliłem się :) W Bułgarii Bałkanton, w Czechosłowacji Supraphon, a w ZSRR Melodia :) W NRD chyba Amiga.
Edyta: Pepita na Węgrzech!! |
To nie był Yugoton (bo ta nazwa co innego oznacza) tylko Jugoton ale ja do byłej Jugosławii nie jeździłem... w Bułgarii był Blkanton
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 11:50. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.