Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Elektronika kiedyś a dzisiaj.. (https://forum.cdrinfo.pl/f5/elektronika-kiedys-dzisiaj-74865/)

romanesco 01.09.2009 07:40

Cytat:

Napisany przez sobrus (Post 1044458)
[...]
A ktoś pamieta kasety ORWO ? :D

Jak nie, jak tak ;) Były też "AGFA" :taktak:

sobrus 01.09.2009 07:36

taaa stilon gorzów. Taśmy na szpulach w czerwono-czarnych pudełkach i kasety CC białe z różową naklejką.
Raz nawet kupilismy ich kasete VHS ale po paru odtworzeniach jej powłoka została na głowicy ....
Natomiast taśmy (szpulowe) miały taki podkład że się wyciągały i rwały.
A ktoś pamieta kasety ORWO ? :D

Ormianin 01.09.2009 00:40

Wszystko to prawda, tylko ten sprzet jak piszesz Grzeniu, byl z wyzszej polki i limitowanej serii produkowanej w kikladziesiat moze egzemplarzy z mysla o domach kultury, szkolach... prywatnie malo kto to mial... jesli porownujemy dziesiejsza produkcje to tez musimy ja wyszczegolnic, te przecietne sprzety, dostepne dla kazdego Kowalskiego oraz te z wyzszej polki w cenie od 5000 zł w gore,... dla przykladu sprzet audio w PRLu dla przecietnych to byly mono kasprzaki, rdia sudety i proste adaptery "toczkarnie" z wkladka piezoelektryczna... srednia polka to byl amator, zodiak, Tosca z glosnikami max 20 W + gramofon Emanuel i lezacy kasetowy deck stereo, wyzsza polka to bylo to co piszecie - radmor, merkury, bernard i inne malo dostepne urzadzenia, zapewne marzenie wielu melomanów w tym czasie... ludzie mieli przecietny sprzet pokoleniowy, w polowie lat 80-tych wsrod znajomych widzialem nawet takie zabytki jak przerobiony bambino jako piec do gitary i inne lampowe radioodbiorniki jako wzmacniacze do kaseciakow mono lub szpulowców...

Nie zapominajcie ze w Polsce mozna wtedy bylo kupic fantastyczne kasety stilon gorzów ktorym nawet najlepszy magnetofon nie pomagal... dobre kasety byly tylko w pewexie albo z zachodu...

grzeniu 31.08.2009 22:27

W pralce trzeba było zawczasu założyć stycznik na grzałkę, żeby duży prąd nie szedł przez programator i wtedy chodziło to latami. Jakieś tam łożyska uszczelki czy inne duperelki, to wiadomo - co jakiś czas trzeba było wymienić. Teraz wymiana łożysk na bębnie czy silniku praktycznie oznacza kasację pralki.

A Radmorka, tego pierwszego (5100, wszystkie wskaźniki wychyłowe, ponoć najlepsze wersje) matka przytargała pociągiem z Wawy, u nas wtedy mało kto o tym słyszał. Po 2 czy 3 latach dokupiliśmy do kompletu equalizer, to dopiero był odlot :D
Teraz stoi u siostry, ma głowicę UKF do wymiany, ale nikomu się nie chce go robić. Poza tym nadal chodzi jak nowy.
Do kompletu miał kaseciaka MSH101 i Bernarda.
To były naprawdę dobre sprzęty, nie ma się czego wstydzić.

joujoujou 31.08.2009 19:52

Komu się udało "wystać", miał szansę zakupienia szmelcu w rodzaju amatora, dueta, kasprzaka, czy owego tajemniczego czerwono-czarnego gramofonu z plastikowymi "kolumnami" głośnikowymi.

Kto zaś miał olbrzymie szczęście, albo dobre znajomości, mógł cieszyć się niezniszczalnym praktycznie sprzętem. U mnie do dziś działa Radmor 5102 (druga wersja amplitunera), i gramofon Fryderyk, ale z wkładką Shure'a. Tak samo jeden z pierwszych kaseciaków z tzw. miękkim mechanizmem - wprawdzie kurzy się gdzieś w szafie, ale wciąż na chodzie. :spoko:

U ojca wciąż jeszcze działa Kleopatra (okropnie brzydka, ale technicznie, jak na owe czasy, to majstersztyk). Radia nie są przestrojone we właściwym tego słowa znaczeniu - w obu wymieniono głowice na pasmo CCIR.

Pralkę PS 663BIO wywaliłem dopiero kilka lat temu - na początku swego żywota dokonano w niej kilku poważnych napraw (m.in. wymiana programatora i kilka razy uszczelnianie, bo ciekła) - a wywalona została tylko dlatego, że po przebudowie łazienki okazała się być za duża - jej miejsce zajął ładowany od góry siemens.

Ormianin 31.08.2009 10:59

Tak faktycznie gramofon Adam mi się pomylił z jakimś podrzędnym adapterem stereo z wkładką piezoelektryczna, którego zapamiętałem z dzieciństwa ze koledzy mieli szczególnie na słynnym wówczas półkotapczanie (wtedy prawie w każdym domu)... ja miałem gramofon Bernard - mam go właściwie do tej pory ale leży w szafie i się kurzy, bo nie chce mi się specjalnie płyt winylowych odsłuchiwać, został jako eksponat techniki... do dziś mam za to amatora 2b stereo, czasem go używam na tarasie, jest przestrojony, bardzo selektywny tuner... reszta sprzętu poleciała do kosza i nie ma co wspominać tej topornej prostej i czasem ordynarnej roboty... za to mam dużo sprawnego sprzętu z RFN-u lata 80-te ten faktycznie jest nie do zdarcia, dobra niemiecka robota...

dziś nie ukrywam sprzęt jest tandetny z marna jakością, ale dostępny dla każdego i to jest ważne...

superrrmario 31.08.2009 10:37

Ze starych sprzętów został mi tylko tylko Daniel. Ciągle sprawny i używany :)

sobrus 31.08.2009 10:30

Ja mam gramofon Bernard... ostatnio działał.
http://unitra.eu.org/node/1099

Przegrywałem The Final Countdown na kasete :D
z 10 lat temu...

Mam też taki magnetofon :
http://unitra.eu.org/node/8062

oraz taki, tylko czarny
http://unitra.eu.org/node/801

Pare lat temu brat przyniósł dwugłowicowego denona. Na dobrej kasecie chromowej grał nie do odróżnienia od CD (oczywiście przy nagrywaniu z CD i dolby chyba C)

superrrmario 31.08.2009 10:21

Adam był najlepszym polskim gramofonem. Jedynym z bezpośrednim napędem! Koledze się chyba z mister hitem pomyliło :) Fonikowskie wzmacniacze były nie do zdarcia. Magnetofony kasprzaka-loteria. Lodówkę snaige kupioną zaraz po ślubie wyrzuciliśmy w zeszłym roku, po pierwszej i jedynej awarii. Pralka polara chodziła 20 lat i oprócz dwóch programatorów nic nie było robione. Toporne były te sprzęty ale moim zdaniem trwałe! Ewolucję domowej elektroniki mam obcykaną zawodowo. Obecne sprzęty to tandeta!!

sobrus 31.08.2009 09:59

Są dziedziny w których technika poszła do przodu. Np fotografia cyfrowa.
Porównajcie zdjęcia z aparatu za 400zł z jakimś idiotenkamera sprzed 15 lat.
Nie ma porównania.
Nawet skany negatywów z Nikona F70 są beznadziejne (inna sprawa że może gdyby ktoś chciał to lepiej zeskanować byłoby lepiej).

Pierwszą ładowarkę akku mam właśnie z 1987 roku. Prąd ładowania 50mA akku AA 500mAh firmy Hitachi, akku C firmy Panasonic (1800mAh) i akku D firmy Varta uwaga 4000mAh (mimo ze to było 20 lat temu do tej pory nie widziałem 4000mAh i to w technologii NiCd).
Akumulatory kosztowały więcej niż pensja Polaka, w większości już padły albo zostały ukradzione. Ale ładowarka zgadnijcie... działa... :D
Następna ładowarka która dobrze ładowała to BC700 :) Po drodze był flagowy Energizer za 170zł (2003) - całkiem nieudany zakup. Psuje akku i źle ładuje.

romanesco 31.08.2009 09:44

W 2001 lub 2002 roku zakupiłem moją pierwszą ładowarkę do akku. Pamiętam, że byłem po nią aż w Warszawie. Była to ładowarka "Panasonic" na ówczesne czasy szczyt techniki. Zamówiłem ją w salonie "Panasonica" właśnie w Warszawie, bo w Poznaniu nie mieli. Akurat byłem wtedy służbowo w Stolicy i miałem okazję osobiście odebrać. Ładowarka miała tylko dwie komory dostosowane do grubych (AA) i cienkich (AAA) paluszków. Proces ładowania trwał bardzo długo, bo najpierw ładował się jeden akumulator a później drugi. Ale człowiek był szczęśliwy, że miał coś takiego. Jak teraz porównam sobie tę ładowarkę (mam ją zresztą do dziś) do BC 700, to nawet nie ma o czym dyskutować. Tak technika poszła do przodu.

sobrus 31.08.2009 09:36

Ale mówimy tu o starym sprzęcie polskim czy zachodnim.
Bo Polski to rzeczywiście zazwyczaj było dziadostwo, ale proste w konstrukcji i często robiło się tam różne patenty, dzięki którym działały latami (no wiadomo z marnym kineskopem nic sie nie zrobi, ale lepsze części do pralki można było wstawić). Pewnie niejedna babcia ma jeszcze starą franię i lodówkę Mińsk.
Ale syrenka psuła się średnio raz na 100km (gdybym miał mieć taki samochód wolałbym autobus). Części były tam po prostu bardzo nietrwałe.

Ruskie lodówki Mińsk działają po 20, 30 lat i nie mają ochoty się psuć. Tyle że taki mińsk jest ze 3 razy cieższy niż mój obecny Indesit, który blachę ma cieniutką. Przynajmniej tyle dobrego że nowa prądu bierze wielkokrotnie mniej i jest większa. Zmieniliśmy 20 letnią ruską lodówke z okazji remontu kuchni. Ale nie dlatego że sie popsuła. Nigdy sie nie zepsuła. Wciąż działa. Te lodówki się zmienia gdy są już za małe.
Poczytajcie opinie o lodówkach Samsunga. Załamka. Więcej sa serwisowane niż działają.

Indiana Jones to w starej lodówce przeżył wybuch nuklearny :hahaha:, spróbujcie to z szajsem z MM :>

Zachodnie sprzęty z lat powiedzmy 80-tych Made In RFN są niezniszczalne. Jak już pisałem mam pare rzeczy z 1987.
Nigdy nie widziałem padniętego CD w starej wieży audio. W nowych juz pare razy.

Ale zauważcie jedną rzecz - psują się tylko te rzeczy których koszt wytworzenia jest wysoki. Czy obecne procesory padają częściej niż kiedyś? Nie. Bo żadna różnica czy na krzemie zrobimy 386 czy Core i7 - koszt krzemu jest taki sam. Ale już zasilacz czy napęd CD to inna bajka. Oszczędza sie na wszystkim - grubość i długość kabli, plastikowe soczewki zamiast szklanych itp.
btw porównajce C2D (w którym nawet nie ma nóżek!) do Pentium II na Slot 1. Od razu widać oszczędnosci (ale nie na samym krzemie tylko w obudowie).

Ormianin 31.08.2009 09:29

Grzeniu... ten sprzęt peerelowski był prosty, nieskomplikowany i w jednej wersji zazwyczaj jak ruski T34, do ktrórego wtedy produkowało się mnóstwo części zastępczych, nie koniecznie bardzo trwałych i każda złota raczka faktycznie potrafiła go naprawić... nie zaprzeczam, że były elektroniczne perełki PRLu bo były i ja o nich marzyłem, ale rodziców na to stać nie było, m. in. moim marzeniem była limitowana wersja najlepszego polskiego magnetofonu kasetowego HIFI - ZRK MDS-624, on wtedy kosztował naprawdę wielkie pieniądze i stal w pobliskim "domu towarowym" jak tzw. ekspozycja stała, w tym sklepie nic nie było tylko ten magnetofon, jakiś zodiak z kolumnami i tyle...

Zwykli ludzie wtedy w domach mieli zazwyczaj sprzęty z lat 60-tych, 70-tych np. dostępne dla każdego grundigi i Kasprzaki mono, adaptery Adam z plastikowymi głośnikami, radia typu Tarabam albo Śnieżka, lub typu Amator (to już wersja ekskluzywna)... a wybrańcy mieli radmora, Elizabeth czy Merkury hifi... mało spotykałem tych ostatnich... norma był zużyty z wypalonym kineskopem czarno-biały telewizor do pierwszej polowy lat 90-tych (nawet)... ludzie wówczas nie mieli specjalnego wyboru i kupowali co było dostępne... w dużej mierze przywożono jakiś stary sprzęt z zachodu co Niemiec wyrzucił na szpermile, a lodówki typu minsk były dostępne tylko na książeczki MM

Nie chciałbym wrócić do tych czasów, dziś każdy może sobie wybrać co chce nawet za półmiesięczna pensje...

grzeniu 31.08.2009 08:58

Nie było aż tak źle.
Pralka, ta słynna 'PS663S Bio' działała parenaście lat, coś tam sie psuło od czasu do czasu, ale czy dzisiejsze się nie psują? Tamte naprawiało się za niewielkie pieniądze i samemu nawet. Dzisiaj się nie opłaca, bo polityka cenowa producentów jest taka - części i naprawy są bardzo drogie.
Lodówka Silesia wytrzymała chyba ze 20 lat bez awarii - po tych latach po prostu zgniła i poszła von.
Telewizory czarno-białe nie psuły się, kolorowe rubiny czy elektrony to były padaki, ale to były początki koloru w TV. Późniejsze jowisze czy neptuny już były całkiem OK.
Odkurzacze zelmera czy inny sprzęt AGD też był nie do zajechania - były znacznie trwalsze niż ich dzisiejsze produkty.

PS Elizabethka miała jedną wadę - nie miała radiatorów na wzmacniaczu. Wzmacniacz nie wytrzymywał większych imprez, bo się przegrzewał. W radmorze już były i można było dawać czadu.

Ormianin 31.08.2009 08:24

Cytat:

Napisany przez andrzejj9 (Post 1044307)
Tyle, że kuchenki/lodówki itp. kupione wtedy wyrzuca się dopiero dzisiaj. A pokaż mi dzisiaj jakikolwiek sprzęt AGD, który pochodzi tyle lat..

Kiedy?, że te niby sprzęty za czasów PRLu są takie wieczne ?... kto żył w tych czasach to pamięta co było można dostać... jeśli chodzi o sprzęt RTV/AGD w tym czasie to był bardzo nietrwały, wyprodukowany z marnej jakości materiałów, długo wychodziły modele nawiązujące projektami do lat 70-tych, amplitunery w obudowie drewnianej np. popularny "amator" albo projekty kaseciaków typu "kasprzak", pralki polar w jednej wersji i ich części które siadały raz po raz... norma było pojawianie się "pana do naprawy pralki, lodówki czy telewizora" 3-4 razy do roku... Sprzęty które wymieniacie - typu Elizabet, Merkury, Radmory i inne podobne, to były perełki produkowane zazwyczaj na eksport i pojawiające się w malej liczbie za horrendalną cenę...

Jak bylem mały pamiętam w domu stał taki telewizor lampowy "Ametyst" - jakaś cześć, zazwyczaj lampa siadała w nim co 2 miesiące... potem ojciec już w latach 80-tych kupił kolorowego ruskiego "elektrona" któremu po roku wypalił sie kineskop, to było czyste dziadostwo... rodzice kupili wtedy telewizor sanyo w Pewex-ie, który faktycznie działał do końca lat 90-tych i miał piękne kolory...

Co do współczesnego sprzętu RTV/AGD, to nie ma on jakiejś kosmicznej jakości, ponieważ produkowany z tanich materiałów w milionach sztuk i musi zapełnić określoną nisze konsumencką... po prostu po kilku latach jak się zużyje to się go wymienia... ludzie czasy PRLu sie już skończyły, wtedy dobre czy nie dobre naprawiano do skutku, dziś jak padnie ci telewizor to naprawa czasem nie ma sensu i kupuje się nowy sprzęt, dzięki temu mamy niższe ceny i możliwość wymiany sprzętu a rynek i produkcja sie kreci... w USA nikt się tym nie przejmuje, ceny sprzętu tam są jeszcze tańsze i ludzie wymieniają częściej i tyle...


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 10:39.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.