![]() |
Ja to bym zrobił żywczykiem :taktak:
Cytat:
|
Ja się napiłem energetyka z tabletki, nadal czuję się trochę podle, chociaż gardło już praktycznie nie boli.
Biorę się za robienie pasty jajecznej, czym takie kanapki najlepiej się przepija? :> |
Cytat:
|
:kolejka:
|
:kawa:
|
:sluze:
|
:piwko2: ot tak, bo obiad już był dość dawno
|
:piwko2: do obiadu.
|
:piwko2: po wyborach
|
:kawa:
|
Jajecznica :jem:
|
:kawa: w niedzielny poranek , " obowiązek czy nie obowiązek wyborczy " zaliczony.
|
Ostatnio coś na ż
:piwo: |
Kiedyś pszczelarzyłem w miejscu, gdzie na przestrzeni ok. 3,5 hektara rosło i owocowało niemal sto lip. Jeśli gdzieś dało się uzyskać czysty miód lipowy (a nawet miód rzepakowy zbierany na monokulturach zawsze jest miodem mieszanym), to właśnie tam. Nikt mnie stamtąd nie wyganiał, miałem kilka uli, miałem domek z całym sprzętem, ale i za dużo innych obowiązków żeby dojeżdżać prawie 20 km kilka razy w tygodniu (jeśli chce się mieć pożytek w pasiece to trzeba nastawić się na regularność). Patrząc na dzisiejsze ceny (dobrego) miodu mogę tylko żałować, że nie miałem jak tego kontynuować. Z drugiej strony nic straconego, nowe ule zawsze można zrobić, koszt sprzętu nie jest wcale tak wysoki, a samo miejsce na ule to nie problem (dogadanie się z rolnikiem, nadleśnictwem, czy kimś kto ma działkę rekreacyjną, przyjeżdża w lecie raz na miesiąc z Warszawy, a chciałby wrócić z domowym miodem). Trzeba będzie kiedyś o tym pomyśleć :hmm:
:kawa: |
Otworzyłem dość drogi miód pitny lipowy, robiony przez zapaleńców bartników, muszę powiedzieć, że wlewany do gardła w ilościach mikroskopijnych, za to długo i ustawicznie, dobrze wpłynął na moje gardło. toast2
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 17:43. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.