Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Elektronika kiedyś a dzisiaj.. (https://forum.cdrinfo.pl/f5/elektronika-kiedys-dzisiaj-74865/)

joujoujou 29.10.2009 21:24

Cytat:

Napisany przez superrrmario (Post 1055889)
Proszę foty
Zerknąłem na zdjęcia ze zlotu, też go widać :)

Miałem taki sam zegarek. :taktak:

Działał bardzo długo, nie pamiętam jednak jak się jego historia potoczyła.

Ruskiego elektronika też miałem - strasznie był duży i ciężki, do przełączania między "funkcjami" miał tylko jeden przycisk, natomiast do zmian ustawień - trzy (naciskało się długopisem).

Był to notabene najszybszy zegarek jaki kiedykolwiek miałem - spieszył się kilka minut dziennie. :haha:

Za to skończył swój żywot tragicznie - po awarii został położony na szynę przed nadjeżdżającym tramwajem. :D

superrrmario 29.10.2009 19:25

Ilość załączników: 3
Proszę foty
Zerknąłem na zdjęcia ze zlotu, też go widać :)

andrzejj9 29.10.2009 16:33

Montana.. Też miałem :) Najpierw długo o takim marzyłem, w końcu sobie albo kupiłem albo dostałem i byłem happy :)

Melodyjki były nawet fajne (jak na tamte czasy) i w sumie aż dziwne, że żaden z tych zegarków (bo miałem w sumie kilka) mi się nie ostał na pamiątkę. Chętnie przypomniałbym sobie 'brzmienie' ;)

grzeniu 29.10.2009 16:25

Kamienie pełniły (i do dziś pełnią) rolę łożysk dla elementów ruchomych. Są znacznie twardsze i wytrzymalsze od np metalowych, chyba te kamienie to były rubiny :hmm: takie czerwone były.
Najważniejsze, żeby cały balans był na kamieniach.

romanesco 29.10.2009 15:51

Jeśli chodzi o analogi, to "za komuny" oprócz ruskich, najpopularniejsze były NRD-owskie firmy "Ruhla", najczęściej bezkamieniowe. W rozmowie z zegarmistrzem w tamtych czasach, dowiedziałem się, że im więcej kamieni, tym zegarek lepszy. Nie pamiętam jednak jaką rolę te kamienie w zegarku pełniły :D

icemac 29.10.2009 15:43

Cytat:

Napisany przez superrrmario (Post 1055840)
W 1986 roku w czerwcu wyszedłem na pierwszy dłuższy spacer z moją "świeżutką" córką. Na Zgierskiej był Rzemieślniczy Dom Towarowy (teraz tam jest chyba bank. Agusia wie gdzie :) ). Kupiłem zegarek taki jak opisujesz. MAM GO I UŻYWAM DO DZIŚ. Usypiał dzieci, lądował w wannie, w mleku. Wiele przeżył. Mam sentyment do "pamiątki z pierwszego spaceru" :)

FOTKA, ja chgcę zobaczyc yen "antyk" :taktak:

pewnie kilka osób też :>

superrrmario 29.10.2009 15:41

Cytat:

Napisany przez Ormianin (Post 1055785)
Mój pierwszy eketroniczny to był jakoś rok 1983 albo 1984, był to zegarek 4 przyciskowy z 7 melodyjkami, stoperem, datownikiem, budzikiem i czymś tam jeszcze, nie pamiętam firmy ale być może jedna z chińszczyzn ówczesnych sprzedawanych w RFNie... szpan na całego wówczas w PRLu... zepsuł mi się po 4 latach, chromowany połysk całkiem "złuszczył się" z obudowy po roku mimo to nadal paradowałem z nim do szkoły wzbudzając respekt kolegów, potem wylądował w koszu, bo dostałem w 1988 casio w prezencie z cyfrową tarczą... jeszcze większy szpan wtedy...

W 1986 roku w czerwcu wyszedłem na pierwszy dłuższy spacer z moją "świeżutką" córką. Na Zgierskiej był Rzemieślniczy Dom Towarowy (teraz tam jest chyba bank. Agusia wie gdzie :) ). Kupiłem zegarek taki jak opisujesz. MAM GO I UŻYWAM DO DZIŚ. Usypiał dzieci, lądował w wannie, w mleku. Wiele przeżył. Mam sentyment do "pamiątki z pierwszego spaceru" :)

Ormianin 29.10.2009 15:20

Jakoś tak w połowie lat osiemdziesiątych to już każdy (dzieciak) miał elektroniczny zegarek z melodyjkami, były specjalistyczne firmy co ten shit sprowadzały z RFNu i sprzedawały sporo drożnej w niektórych butikach... pamiętam jak każde dziecko dostawało taki zegarek na komunię... mało kto pamieta że w tym czasie znacznie taniej u "jubilera" można było dostać trwałe rosyjskie zegarki analogowe na prawdziwych kamieniach mierzące bardziej dokładnie czas, które dziś są bardziej poszukiwane przez kolekcjonerów...

Jeśli mam za czymś żałować z lat PRLu to za tamtejszymi księgarniami, wtedy książki były bardzo ale to bardzo tanie i wybór szczególnie z gatunku książek naukowych, beletrystyki oraz S-F był naprawdę spory, często spotykało się książki przecenione, ich wartość przy inflacji była taka ze książka kosztowała tyle co włoski lód kręcony z automatu albo kijowa oranżada z PSSu... poza tym podobnie można było nabyć mnóstwo płyt analogowych z muzyką poważną, muzyką folkową i ludową za grosze... (płyty te nie miały specjalnego zainteresowania wtedy)... dziś płyta CD z podobną tematyką kosztuje krocie, lub jest trudno uchwytna, ludzie interesują się głównie muzyka rozrywkową wiec to się mało sprzedaje... żałuje że więcej tego nie kupiłem w tym czasie...

grzeniu 29.10.2009 11:34

Miałem też taki wyświetlany diodami. W środku dwie baterie miał, starczały na ok pół roku. Teraz te baterie to groszowa sprawa u każdego zegarmistrza, ale wtedy nie do zdobycia były - poza Pewexem, gdzie kosztowały po 2,5$ :O
Trymerek też miał, też go dopracowałem sam :)
Sprawdzić czas, na tym zegarku, w kinie - niezapomniane :D

romanesco 29.10.2009 10:17

Mój pierwszy zegarek elektroniczny był zegarkiem diodowym. Przysłany w paczce z Kanady na początku lat 80-tych. Żeby zobaczyć godzinę trzeba było, niestety, wcisnąć przycisk. Wtedy zapalały się czerwone diodki. Jakoś tak po dwóch latach odmówił posłuszeństwa - część diodek nie paliła się. Co ciekawe, po zdjęciu dekla koperty, wewnątrz był maleńki trymer, przy pomocy którego można było wyregulować dokładność "chodu" zegarka. Pamiętam, że udało mi się tak go wyregulować, że pokazywał czas co do sekundy. Niestety obecne elektroniki nie mają tej możliwości a dokładność "chodu" zegarka zależy od kryształu kwarcu. Gdzieś czytałem, że im dokładniej jest on oszlifowany, tym dokładniej chodzi zegarek. Najczęściej zegarki spieszą się. Ale są i takie, które się spóźniają. Kuzyn kupił jakąś taniochę na bazarze, to w ciągu miesiąca zegarek spóźnia się ok. 3 minut :szczerb:

sobrus 29.10.2009 10:03

Pamiętam zegarki Kessel i Montana :D Ale byłem za mały zeby mieć takie coś.
W 1992 dostałem taki z kalkulatorem :D

Ormianin 29.10.2009 09:25

Mój pierwszy eketroniczny to był jakoś rok 1983 albo 1984, był to zegarek 4 przyciskowy z 7 melodyjkami, stoperem, datownikiem, budzikiem i czymś tam jeszcze, nie pamiętam firmy ale być może jedna z chińszczyzn ówczesnych sprzedawanych w RFNie... szpan na całego wówczas w PRLu... zepsuł mi się po 4 latach, chromowany połysk całkiem "złuszczył się" z obudowy po roku mimo to nadal paradowałem z nim do szkoły wzbudzając respekt kolegów, potem wylądował w koszu, bo dostałem w 1988 casio w prezencie z cyfrową tarczą... jeszcze większy szpan wtedy...

grzeniu 29.10.2009 01:07

a was to kto pozamiata, he?

a propos - pamiętacie ruskie zegarki elektronika? to był bajer :D

ro29 24.10.2009 00:08

Cytat:

Napisany przez romanesco (Post 1053860)
Tak. Niestety nie pamiętam już konkretnej ceny. Pamiętam jedynie, że była horrendalnie droga, jak na tamte czasy. Nie wiem, co zdecydowało o tak dobrej jej trwałości :hmm: Może wówczas lepsze jakościowo były komponenty do produkcji a może fakt, że wtedy jeszcze firmy nie zlecały produkcji w Chinach :haha:

Sam sobie odpowiedziałeś - świetlówka wtedy to była nowość, kosztowały z tego co pamiętam 30-40 zł (mój Wuja wtedy też część wymienił - i do dziś chyba tylko jedna się uszkodziła !) - produkowane były NIE w Chinach, komponenty były lepsze - a co najważniejsze - przy projektowaniu zakładano, że ma wytrzymać tyle a tyle godzin - więc elementy lepsze, lepszy montaż, kontrola jakości - dziś też teoretycznie się zakłada, że ma wytrzymać 4000-8000 h - ale priorytetem w większości jest jak najmniejsza cena ... no i montaż w Chinach (a Philips robi jeszcze świetlówki w Polsce ?).

Niestety - mi też bardzo się nie podoba zmuszanie ludzi do przechodzenia na świetlówki - kilka osób już wiele o ich wadach napisało - wbrew pozorom to jest nadal ŚWIETLÓWKA a nie żarówka i ma negatywny wpływ na oczy - wiem, wiem zaraz niektórzy zaczną negować - ale np. @andrzejj9 i @Ormianin też o tym pisali - ja co prawda nie mam takich odczuć i nawet zwykła świetlówka mi nie przeszkadza - ale niektórzy mogą mieć.
Kolejna sprawa - ich teoretyczna trwałość - z tym dziś bywa bardzo różnie - owszem w miejscach gdzie oświetlenie włącza się na dłuższy okres czasu to ma to sens - ale co z łazienkami, ubikacją czy nawet zwykłą kuchnią - nie mówiąc już o klatkach schodowych - ciekaw jestem co zrobią spółdzielnie mieszkaniowe - zapas żarówek na 10 lat czy może zaczną montować świetlówki ... i wymieniać je co kilka miesięcy ... a kto za to zapłaci ?
Zgadzam się też z kolegą, który napisał, że nie są słuszne "odpowiedniki" podawane na opakowaniach - przykład w pokoju w lampie mieliśmy żarówkę 75 W - po zamontowaniu odpowiednika świetlówki - ciemniej ! - zamontowaliśmy świetlówkę odpowiednik żarówki 100 W - porównywalne oświetlenie - ale nadal jakoś tak "dziwnie" :(
Nie wspomnę już o takich problemach jak rozjaśnianie się świetlówek - teraz mamy inną w łazience, ale jak mieliśmy pierwszą - to ta zanim się rozpaliła na 100 % to kończyło się myć ręce ...
I ta niby ekologia ... tylko, że szkodliwość odpadu w postaci żarówki a szkodliwość zużytej świetlówki .... bez porównania - tak samo jak w kwestii wyprodukowania ....
Aha - i mnie jeszcze jedna sprawa śmieszy - chyba ktoś coś już o tym pisał - UE i zwolennicy świetlówek przekonują, że tradycyjne żarówki tak często trzeba było wymieniać - cóż - owszem może tam gdzie żarówka się świeciła 6-8-10 godzin to i tak - ale u nas w mieszkaniu to są żarówki, które wkręcane były ładnych kilka lat temu ... niektóre może i 10 .... i nadal świecą i poświecą może i kolejne 10 ... a nie trzeba było w nie "inwestować" jak w świetlówki ...

ed hunter 24.10.2009 00:03

Chyba realiści. Zresztą jak to zwał, tak zwał, ale w całej historii jakąś rządzącą bandę przegania inna, która potem rządzi, są w tym wszystkim małe przebłyski nadziei dla maluczkich, tak małe jak chwilowy skwierczący ogień mokrego knota świecy, ale może dla takiego widowiska warto żyć? Nawet w ułudzie, że coś to da? Bo życie w krainie krowich mord podążających za stadem nie jest ładne, nawet jak sobie wmówimy, że takie spokojne, unormowane i pełne miłości. Na dój, na rzeź. Taki cel.

Idę spać. :>


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 12:59.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.