![]() |
A ja bardzo lubię makaronizmy w polskim języku, szczególnie w polskim rapie fajnie to brzmi w zestawieniu z naszymi polskimi wyrazami w celu utworzenia jakiegoś rymu pojedynczego lub podwójnego. Zapożyczenia również mi nie przeszkadzają... uważam, że powinniśmy być elastyczni w tej kwestii i nie dać się zwariować. Pytanie tylko - gdzie jest granica zdrowego rozsądku?
|
Cytat:
|
Na podstawie tego co napisałeś, "dizajn" dotyczy przedmiotów "dizajnerskich", elitarnych i droższych, piękniejszych. I wytwarzanych w mniejszej skali przez znanych dizajnerów.
Czyli krzesło za 5 tys zł. jest "dizajnerskie" i ma "dizajn", natomiast takie dla plebsu za 200zł to jest tylko wzornictwo przemysłowe... "przemysłowe" źle sie kojarzy. Kojarzy się z "masówką". Ale chyba lepiej powiedzieć "stylowe" niż "dizajnerskie". Chyba że ja niestety jeszcze tego nie pojmuje - to też możliwe :) Niestety każda krótka wizyta np. w OBI utwierdza mnie w przekonaniu, że w dzisiejszym świecie za "dizajn" płaci się całkowicie irracjonalnie. Przedmioty o klasycznym, bardzo prostym wykończeniu są kilkukrotnie droższe od tych udziwnionych, skomplikowanych (niestety czasem do tego stopnia że wstyd to kupić). Tak więc firmy dokładają wszelkich starań, aby przekombinować przedmioty do momentu gdy ludziom o względnie dobrym guście wstyd będzie to kupić - a wtedy cena za zapewne droższą w produkcji rzecz może być sporo niższa. Ktoś o poczuciu estetyki większym od typowego żółwia musi niestety przepłacić. Tak samo samochody. Te tańsze są przekombinowane, brzydkie, niezgrabne i garbate , zupełnie bez sensu bo ładny projekt przecież nie gryzie ani nie kosztuje więcej niż brzydki. A mechanika jest taka sama. Ale wtedy te droższe - piękne i smukłe, o prostej klasycznej linii - lepiej się sprzedadzą za sam wygląd... |
Cytat:
Definiowała dizajn jako coś wytwarzanego w mniejszej skali, we współczesnym renesansie rękodzielnictwa a wzornictwo bardziej jako wzornictwo przemysłowe. Rozróżnienie wydaje się celowe, a tylko samo słowo dizajn niezbyt szczęśliwe. |
Cytat:
Bez urazy, ale nauczony doświadczeniem nie mam zamiaru tego tlumaczyć. Bartez trzy lata temu założył pierwszy temat tego typu, o Apple i przerażony widział co się dzieje. Wątek o granicach inspiracji twórczej, jeden z najciekawszych tematów współczesnego świata, przerodził się w zwykły ściek. Też niestety dołożyłeś się, acz na samym końcu i z innych powodów. |
To dlatego, że banda buraków skończyła pseudoszkoły, poszła "robić" w korporacji, w dziennikarstwie i wprowadza do języka polskiego takie kwiatki jak "iwenty", "dizajny", "brify" i szczyci się w używaniu takich zwrotów.
|
Mi się wydaje, że w każdych czasach ludzie upraszczali sobie mowę, zwłaszcza gdy do użytku wchodziły nowe przedmioty, pojęcia i zaczynały być one częścią codzienności.
Bardzo często były to zapożyczenia. Ile to zapożyczeń dostaliśmy z francji pare wieków temu? A ile podczas zaborów? Również ubolewam nad zapożyczeniami, kilkadziesiąt lat temu język polski jeszcze jakoś sobie radził z nowinkami technicznymi. Wystarczy obejrzeć jeszcze programy "Sonda" z lat 80-tych. Piękna polszczyzna. Dziś te określenia jak "dysk wizyjny, cyfrowy radioodbiornik, barwny odbiornik telewizyjny, przetwarzanie numeryczne" nas mogą śmieszyć - ale tak naprawdę były dużo lepsze niż te "digitalne" zapożyczenia z angielskiego. Dopiero z wiekiem zacząłem dostrzegać, że tęskie za tymi określeniami rodem z PRLu, kiedy jeszcze przemysł polski faktycznie coś produkował - i polskie urządzenia miały polskie nazwy i polskie opisy. A my chcieliśmy zachodu i Sony. Niekoniecznie zawsze lepsze od Unitry, ale za to z Pewexu. I to mimo że ja tego juz tak dobrze nie pamietam, bo miałem 7 lat gdy przestali emitować sondę i rozpoczęła się prywatyzacja (=masowe upadki polskich firm). Dziś już język polski często niestety nie nadąża. Zapożycza masowo. Nie widziałem żadnej propozycji na słowo "smartfon", a w telewizji niedouczeni prezenterzy mówią coś o "estabiliszmencie", "dezajnie" i innych bzdurach które mają swoje odpowiedniki w naszym języku. Smartfon nie ma. |
Progs :)
@Smartek Nie byłbym taki pewien, kiedyś były konkursy językowe, właśnie po to aby ograniczyć tę spontaniczną twórczość (np. automobil vs samochód). |
Niestety język ewoluuje i nic na to nie poradzicie.
Kwiatki typu lajkowanie, apki będą się upowszechniały aż staną się tak pospolite, że przestaną Was drażnić - podejrzewam, że na przełomie setek lat działo tak się z każdym innym zapożyczeniem, które wdrożyliśmy do naszego ojczystego języka :-). |
Cytat:
|
Cytat:
2. Podaj datę publikacji danego rozwiązania przez Apple, a następnie datę jego kradzieży przez MS. Cytat:
|
No tak, dodatkowo apka znacznie łatwiej sie pisze/wymawia :szczerb:.
Skoro już wspomniałeś o unixie to znalazłem kolejny problem, bo w /usr/bin mamy bardzo dużo.... binarek....nie mówiąc już o binarnych blobach.... Czy słowo "binarka" jest również rażące? :hmm: |
Cytat:
Aplikacja jest wdrożeniem użytkowym programu; realizacją dla użytkownika, dopracowaną lepiej lub gorzej pod kątem ergonomii, przetestowaną; często składająca się z wielu współdziających programów itd itp App i spolszczona apka, to neologizm oznaczający po prostu niewielkie aplikacje na urządzenia przenośne a ich "niewielkość", unikalność przejawia się w widocznym trendzie do tworzenia nie kombajnów, a produktów realizujących wybrane funkcje. Gdyby jeszcze powstał mechanizm łączenia owych klocków Lego, to mielibyśmy powrót do koncepcji UNIX. Tam apki były programami, bo to jednak system dla specjalistów. I tak koło się zamyka, a jak się domknie i apki będą łączyć się w potoki, to kupię nowego smartfona :) |
Ilość załączników: 1
|
Pitagoras nie wymyślił prostokąta, on go tylko rozłożył. Prostokąt przyuważył na wycieczce w Egipcie, gdzie kupił na straganie ekierkę (albo ukradł, nie wiadomo). A Egipcjanie od Protosów.
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 14:26. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.